Esteban Guerrieri – kim jest najnowsza rewelacja WTCC?

Autor: | 7 sierpnia 2016

Jose Maria Lopez zaszokował świat samochodów turystycznych, gdy trzy lata temu zwyciężył wyścig na Termas de Rio Hondo podczas debiutanckiego weekendu. Teraz historia się powtarza, a nowym bohaterem Argentyńskich kibiców został Esteban Guerrieri.

Różnica polega na tym, że Lopez w 2013 zwyciężył wyścig WTCC mając do dyspozycji najlepszy wówczas samochód – Chevroleta Cruze. Teraz, maszyna ta odstaje wyraźnie od Citroena oraz Hondy, ale Guerrieri nic sobie z tego nie robi. Podczas treningów pokazał siłę i wykręcał najlepsze czasy, zaś w kwalifikacjach pokonał swojego utytułowanego rodaka o blisko 0,2 sekundy. Niestety, specyficzne zasady rozgrywania walki o pole position sprawiły, że pochodzący z Buenos Aires kierowca trochę się pogubił i złamał przepisy wyjazdu z pit lane, przez co spadł na piątą lokatę.

Kim jest więc Argentyńczyk, który pokazał pazur i udowodnił, że „Pechito” wcale nie musi być siłą dominującą w WTCC? Esteban Guerrieri młodzieniaszkiem nie jest, ma już 31 lat. Mistrzostwa samochodów turystycznych zdają się jednak być dla niego dobrą ścieżką kariery. Podobnie jak Lopez, Guerrieri przymierzał się początkowo do Formuły 1. Przeniósł się do Europy, by walczyć w F3. W 2006 roku zajął czwarte miejsce klasyfikacji generalnej, przegrywając z nie byle kim: Paulem di Restą, Sebastianem Vettelem i Kohei Hirate.

W 2010 roku Estaban pokazał pełnię swoich umiejętności, wygrywając aż 6 wyścigów prestiżowej Formuły Renault 3.5. Jak jednak dobrze wiemy, talent do debiutu w F1 nie wystarczy – trzeba mieć też pieniądze. Guerrieri był wstępnie określony jako kierowca Virgin Racing na sezon 2011, a sam kierowca miał wnieść 8 milionów dolarów. Niestety, argentyński rząd nie był jednak w stanie zagwarantować tak wielkiej sumy i Estaban został na lodzie, dokładnie tak samo, jak Jose Maria Lopez 4 lata wcześniej.

Kierowca zdecydował się więc na obniżenie poprzeczki, zarówno sportowej, jak i finansowej. Powrócił do Ameryki i rozpoczął walkę w Indy Lights. Niestety, nawet tutaj historia się powtórzyła. Guerrieri przez dwa sezony z rzędu zajmował czołowe miejsca w serii, wygrywając między innymi prestiżowe zawody na Long Beach oraz Indianapolis Motor Speedway, ale mimo rewelacyjnych wyników, wciąż nie zyskał zainteresowania sponsorów, przez co nie mógł zapewnić sobie miejsca w IndyCar. Argentyńczyk wywiesił białą flagę i po 2012 roku nie wsiadł już do bolidu jednomiejscowego.

Single-seatery są więc dla niego przeszłością, ale 31-letni kierowca wciąż może jeszcze zostać mistrzem świata innej kategorii. Podobnie jak przed trzema laty Jose Maria Lopez, tak teraz on zadebiutował w WTCC podczas gościnnego występu na swoim domowym torze. I podobnie jak „Pechito” zaszokował cały świat niebywałym tempem. Czy Guerrieri zasili skład mistrzostw na sezon 2017? Kto wie, być może przed Estabanem jeszcze wiele pięknych, motosportowych chwil. Trzymamy za niego kciuki i życzymy powodzenia podczas niedzielnych wyścigów na Termas de Rio Hondo.