Kariera Jorge Lorenzo w Yamasze

Autor: | 2 stycznia 2017

Wraz z końcem 2016 roku, zakończył się również kontrakt Jorge Lorenzo z Yamahą. Hiszpan spędził dotychczas 9 lat w MotoGP i wszystkie właśnie wspólnie z japońskim zespołem. Teraz jednak podjął się zupełnie nowego wyzwania – chce zdobyć mistrzowski tytuł na Ducati.

Jorge Lorenzo, to człowiek z ciężkim charakterem. Jedni go kochają, drudzy nienawidzą. Mimo tak skrajnych opinii ze święcą trzeba szukać fana MotoGP, który powie, że Hiszpan nie potrafi jeździć. 44 zwycięstwa, 107 razy na podium i 3 mistrzowskie tytuły. Liczby te mówią same za siebie. Wszystkiego dokonał na Yamasze. 29-latek potrzebuję więc nowych wyzwań i zmian. Dlatego też w kwietniu podpisał dwuletni kontrakt z Ducati, którego dyspozycja z każdym kolejny sezonem jest coraz lepsza. Zanim jednak rozpoczną się przyszłoroczne zmagań, przypomnijmy sobie karierę Lorenzo w fabrycznej ekipie Yamahy.

Rok 2008. Mistrz Świata kategorii 250 cm3 rozpoczyna swoją karierę w MotoGP. Wydawało się, że debiutant trafia najlepiej jak może. Fabryczny zespół Yamahy, a partnerem zespołowym Valentino Rossi. Od kogo innego mógłby się tak wielu rzeczy nauczyć? Można powiedzieć, że Hiszpan miał wszystko, czego mógłby chcieć.

Pierwszy start – pierwsze pole position i pierwsze podium

Inaugurującą rundą w sezonie 2008 było GP Kataru. Po dobrych wynikach Lorenzo w treningach wolnych przyszedł czas na nocne kwalifikacje. Stało się to, czego nikt się nie mógł spodziewać. Wówczas 20-letni Hiszpan uzyskał najlepszy czas w sesji i do swojego pierwszego wyścigu w królewskiej kategorii wyruszał z pole position. Niesamowity czas na jednym okrążeniu nie oznaczał tego, że debiutant poradzi sobie w wyścigu. On jednak nie zawiódł. 9 marca 2008 roku zajął drugie miejsce w swoim pierwszym starcie w MotoGP. Uległ jedynie aktualnemu mistrzowi świata, Caseyowi Stonerowi. Hiszpan finiszował za Australijczykiem po ponad pięciu sekundach, a z taką samą przewagą zameldował się przed swoim rodakiem, Danim Pedrosą.

Estoril 2008 – pierwsze zwycięstwo

Była to trzecia runda sezonu. Do tej pory Jorge Lorenzo nie schodził z podium. Trzecia i druga lokata spowodowały, że młody zawodnik przyjechał do Portugalii jako wicelider klasyfikacji generalnej, tracił jedynie 5 punktów do Daniego Pedrosy. Treningi w Estoril nie były zbyt udane dla 20-latka, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć swojego drugiego pole position w tym roku. Start z pierwszej pozycji ułatwił mu zadanie w niedzielnym wyścigu, w którym nie miał sobie równych. Nie dał sobie nikomu odebrać zwycięstwa i dojeżdżając przed Pedrosą, zrównał się z nim w liczbie punktów w klasyfikacji generalnej. Niesamowita forma Hiszpana potwierdzała jego ogromny talent oraz sprawiła, że pozostali zawodnicy musieli się obawiać zawodnika jeżdżącego z numerem 48.  Co prawda reszta sezonu nie była już tak obiecująca, ale był to dopiero początek jego wielkiej kariery.

Pierwszy tytuł mistrzowski

W 2010 roku Jorge Lorenzo został po raz pierwszy mistrzem świata. To był jego  najlepszy sezon. W 18 wyścigach 16-krotnie plasował się w czołowej trójce, a pozostałe dwa kończył na 4. lokacie. Zwyciężył w 9 rundach, 7 razy stawał na pole position i z liczbą 383 punktów zdobył mistrzowski tytuł. Dominacja Hiszpana nie pozostawiała złudzeń. Dani Pedrosa, wicemistrz świata, stracił do swojego rodaka 138 punktów, na co też wpływ miał jego wypadek podczas treningu do GP Japonii, kiedy to złamał obojczyk i opuścił trzy wyścigi. Wielu antyfanów Jorge Lorenzo mówiło wówczas, że to kontuzje Rossiego i Pedrosy umożliwiły „Por Fuerze” wygrać mistrzostwo świata. Można by gdybać, ale fakt jest faktem, Lorenzo był liderem klasyfikacji generalnej przed upadkiem Rossiego, a gdy Pedrosa upadł w Japonii, miał nad nim 52 punkty przewagi, a do zdobycia pozostawało 125.

Rok 2012 – 16 podiów i powrót na szczyt

Po nieudanej próbie obrony mistrzowskiego tytułu i porażce z Caseyem Stonerem Lorenzo sezon 2012 rozpoczął bardzo zmobilizowany, z chęcią powrotu na szczyt. Swoje ambicje potwierdził już w pierwszym wyścigu w Katarze, w którym odniósł pierwsze z sześciu zwycięstw w tym roku. Lorenzo przez cały sezon trzymał doskonałą formę i jeśli tylko dojeżdżał do mety, to finiszował na pierwszym albo drugim miejscu. Równa jazda i tylko nieukończona rywalizacja w Holandii oraz Walencji sprawiła, że Hiszpan mógł świętować zdobycie swojego drugiego tytułu mistrzowskiego. Co prawda jego przewaga nad drugim w klasyfikacji generalnej Danim Pedrosą wyniosła jedynie 18 punktów.

Całoroczna pogoń, kontrowersje i mistrzostwo świata, czyli sezon 2015

Wszyscy fani doskonale pamiętają wydarzenia z ubiegłego roku. To właśnie one zmieniły oblicze MotoGP, niestety na te gorsze. Pierwsze starty w sezonie nie napawały optymizmem. 29-punktowa strata do Valentino Rossiego po 3 wyścigach stawiała Hiszpana w trudnej sytuacji. Wtedy to w Jerez  Jorge Lorenzo rozpoczął swój marsz po 5 tytuł we wszystkich klasach. 4 zwycięstwa z rzędu pozwoliły zmniejszyć dystans do 9-krotnego mistrza świata do zaledwie jednego punktu. Rywalizacja między zespołowymi partnerami trwała przez cały sezon. Sytuacja skomplikowała się w San Marino, gdy „Por Fuera” zaliczył upadek i Rossi mógł zwiększyć swoją przewagę. Mimo to Jorge zdołał odrobić stratę i ostatecznie to on w Walencji mógł wznieść wielkie trofeum. Jednak sezon 2015 zakończony został niesmakiem. „The Doctor” w Malezji wypchnął Marqueza, którego zaczął oskarżać o pomaganie Lorenzo w zdobyciu mistrzowskiego tytułu. Włoch został ukarany startem z ostatniej pozycji w kończącym sezon wyścigu, przez co nie był w stanie nawiązać walki ze swoim partnerem z Yamahy. Wydarzenia z końcówki ubiegłego roku doprowadziły do ostatecznego poróżnienia się Marqueza, Rossiego i Lorenzo. Piękny sezon zakończył się wielkim niesmakiem oraz wojną na słowa i czyny między trójką mistrzów.

Konflikty i walki

Jorge Lorenzo to doskonały zawodnik, ale w jego żyłach płynie gorąca hiszpańska krew. Dzięki temu w swojej karierze w MotoGP łatwo mu było zyskać wrogów. Do największym spięć dochodziło między nim a Rossim. Kłótnie pojawiały się również w gronie Hiszpanów. Dani Pedrosa, ale również i Marc Marquez nie byli przyjaciółmi Lorenzo. Poza słownymi potyczkami wymienieni wyżej zawodnicy stoczyli ze sobą wiele niezapomnianych walk na torze.

Do najsłynniejszego pojedynku doszło podczas GP Katalonii w 2009 roku. O zwycięstwo walczyli Lorezno z Rossim. Zawodnicy Yamahy wypracowali sobie bezpieczną przewagę nad rywalami i losy triumfu mogli rozstrzygnąć między sobą. Trudno zliczyć liczbę manewrów, jakich dokonali obaj zawodnicy, ale sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ciśnienie skakało nie tylko kibicom, ale również i członkom zespołu, którzy modlili się o to, by nie doszło do żadnego wypadku. Walka była jednak czysta i niesamowicie wyrównana. Losy rywalizacji rozstrzygnęły się dopiero w ostatnim zakręcie, kiedy to Rossi postawił wszystko na jedną kartę i wyprzedził swojego zespołowego partnera.

https://www.youtube.com/watch?v=FNJtvDTXTAc

Do pojedynków pomiędzy Włochem i Hiszpanem dochodziło bardzo często. Można tu wspomnieć Brno 2009, gdzie znów górą wyszedł Rossi, a Lorenzo zakończył rywalizację „na deskach”, albo Japonię 2010, kiedy to odchodzący do Ducati 31-latek stoczył pełny ryzyka pojedynek o trzecie miejsce z Lorenzo. Rossi go wygrał, lecz po wyścigu został wezwany na dywanik przez szefostwo Yamahy, bowiem Hiszpan walczył o mistrzostwo, a dla Rossiego klasyfikacja generalna nie miała już większego znaczenia.

Gdy dwóch zawodników ma świetny motocykl i mają ogromny talent oraz ambicję do walki o mistrzostwo, nie trudno o konflikt. Tak właśnie było pomiędzy Rossim i Lorenzo. Włoch oskarżał swojego partnera o wykradanie danych i zażądał ściany w ich garażu. To właśnie też ten konflikt sprawił, że Włoch przeniósł się do Ducati. Po 2 nieudanych sezonach powrócił jednak do Yamahy, ale już jako kierowca numer 2. Inne ekipy doprowadziły również do ocieplenia relacji pomiędzy Rossim i Lorenzo, lecz wszystko zmieniło się we wcześniej wspomnianym 2015 roku.

W sezonie 2016 nie było wiele lepiej, gdyż obaj panowie na każdym kroku starali sobie dogryźć i wbić drugiemu przysłowiową szpilę. Absurdalna wręcz sytuacja miała miejsce po wyścigu na torze w Misano, gdy Lorenzo uznał manewr Rossiego za zbyt agresywny. Potyczka słowna między Włochem i Hiszpanem wydawała się wręcz bawić zwycięzcę tamtego wyścigu, Daniego Pedrosę. Ostatecznie jednak 37-latek z 29-latkiem zażegnali delikatnie swoje spory po rundzie w Walencji, która to była ostatnią dla Lorenzo w barwach Yamahy.

Poza spięciami z zespołowym partnerem Lorenzo również był na linii frontu ze swoimi rodakami – Danim Pedrosą i Markiem Marquezem. Z tym pierwszym konflikt ciągnął się przez wiele lat, jeszcze w mniejszych klasach. Apogeum nastąpiło jednak w MotoGP, gdy młody Lorenzo z przytupem zaaklimatyzował się w królewskiej kategorii i już od początku spisywał się doskonale. Podczas drugiej rundy sezonu 2008 interweniował Król Hiszpanii, który na podium w Jerez prosił swoich rodaków, by zakończyli swój spór. Ostatecznie to doprowadziło do ocieplenia się stosunków pomiędzy Pedrosą i Lorenzo i z wrogów stali się kolegami.

Sytuacja z Markiem Marquezem jest bardzo podobna. Trzykrotny już mistrz świata MotoGP awansował do klasy królewskiej w 2013 roku, a jego brawurowy styl jazdy porywał kibiców i przynosił świetne rezultaty. Jeden z pierwszych pojedynków Lorenzo z Marquezem stoczyli w Jerez. Wtedy to obaj Hiszpanie walczyli o drugą pozycję. W ostatnim zakręcie ostatniego okrążenia Marquez bezpardonowym atakiem – łudząco przypominający ten, jakim w 2005 roku popisał się Valentino Rossi w pojedynku z Sete Gibernau – wyprzedził Lorenzo, zderzając się motocyklami. Od tego czasu pomiędzy tymi dwoma Hiszpanami mowy nie było o przyjaźni.

Co dalej?

26 marca rozpoczyna się sezon 2017, ale zanim to nastąpi w lutym i w marcu zawodników czekają zimowe testy. Jak na razie możemy się spodziewać tego, iż Lorenzo będzie bardzo konkurencyjny na Ducati, co już pokazał podczas testów w Walencji. Czy uda mu się walczyć o tytuł mistrzowski? Nie wiadomo. Miniony sezon pokazał, że w MotoGP niczego nie można być pewnym i wszystko może się zdarzyć. Z pewnością jednak Lorenzo jest świetnym zawodnikiem, a w połączeniu z rozwijającym się, coraz lepszym motocyklem, jest w stanie walczyć o zwycięstwa. Na razie jednak zawodnicy mają jeszcze niespełna miesiąc odpoczynku od torów.

Statystyki Jorge Lorenzo w Yamasze

  • Liczba startów: 156
  • Liczba zwycięstw: 44
  • Liczba podiów: 107
  • Liczba pole position: 39
  • Liczba najszybszych okrążeń w wyścigu: 28
  • Liczba mistrzowskich tytułów: 3
  • Liczba zdobytych punktów: 2600