Tango argentino na torze, czyli zapowiedź Motocyklowego Grand Prix Argentyny

Autor: | 5 kwietnia 2017

Z pustynnego toru w Katarze przenosimy się do słonecznej Argentyny, a konkretniej na obiekt Termas de Rio Hondo, który już po raz czwarty będzie gościł Motocyklowe Mistrzostwa Świata. Będzie to druga runda sezonu, która po raz kolejny zapowiada się bardzo ekscytująco. Zanim jednak rozpocznie się rywalizacja o kolejne punkty do klasyfikacji generalnej, zapraszamy do krótkiej zapowiedzi.

Krótka historia Autodromo Termas de Rio Hondo

Tor Termas de Rio Hondo znajduję się w miejscowości o tej samej nazwie, nieopodal Santiago del Estero. Jego architektem jest Włoch, Jarno Zaffelli. Mimo że obiekt otwarto w 2008 roku, to już 4 lata później przeszedł gruntowny remont.

Pierwszy wyścig na tym obiekcie zaplanowany był na 14 kwietnia 2013 roku. Nie odbył się jednak z powodu problemów z rządem i nacjonalizacją tutejszego oddziału Repsola. Powrót GP Argentyny do kalendarza został więc opóźniony o rok. Inaugurujący wyścig Motocyklowych Mistrzostw Świata odbył się 27 kwietnia 2014. Zwycięzcą w klasie Moto3 został Romano Fenati, natomiast w MotoGP Marc Marquez. Hiszpan jest dwukrotnym triumfatorem argentyńskiej rundy, jedną wygraną ma jeszcze Valentino Rossi.

Nie była to jednak dziewicza wizyta motocyklowego czempionatu w Argentynie. W latach 1961-1964, 1981–1982, 1987, 1994–1995, 1998–1999 zawodnicy ścigali się na obiekcie Autódromo Oscar Alfredo Gálvez w Buenos Aires. Jedynym zawodnikiem stawki MotoGP, który pamięta tamten tor, jest Valentino Rossi. Włoch w 1998 roku zwyciężył w wyścigu klasy 250 cm3, a w kolejnym sezonie zajął trzecią lokatę.

Historia wyścigów na Termas de Rio Hondo jest bardzo krótka, lecz mimo to interesująca. W 2015 roku emocjonujący pojedynek o zwycięstwo stoczyli Valentino Rossi i Marc Marquez. Włoch w swoim motocyklu założył twardszą oponę, która w drugiej połowie wyścigu dała mu przewagę nad Hiszpanem. Obrońca tytułu nie chciał się poddać, lecz w jednym z zakrętów upadł i przekreślił swoje szanse na wygraną. Sytuacja była dość kontrowersyjna, gdyż zawodnicy jechali blisko siebie i niewiele brakowało, by doszło między nimi do kontaktu. Z kolei 12 miesięcy temu multum problemów przysporzyło ogumienie Michelin. Kłopoty z mieszankami sprawiły, że w skróconej do dwudziestu okrążeń niedzielnej rywalizacji zawodnicy musieli wymienić motocykle.

Autor: Sentoan (Praca własna) / CC BY-SA 3.0

długość: 4,805 km
szerokość: 16 m
najdłuższa prosta: 1076 m
liczba zakrętów: 14 (9 w prawo, 5 w lewo)
rekord pole position: 1:37.683 (Marc Marquez, 2014)
najszybsze okrążenie w wyścigu: 1:39.019 (Valentino Rossi, 2015)
dystans wyścigu: 25 okrążeń

Zwycięzcy Motocyklowego GP Argentyny na torze Termas de Rio Hondo (MotoGP):
2014 – Marc Marquez (Honda)
2015 – Valentino Rossi (Yamaha)
2016 – Marc Marquez (Honda)

350. Grand Prix Valentino Rossiego

Runda w Argentynie będzie wyjątkowa dla 38-letniego Włocha. Niedzielny wyścig będzie dla niego już 350. w historii jego startów w Motocyklowych Mistrzostwach Świata. Biorąc pod uwagę, że od początku istnienia tego czempionatu (od 1949 roku) wyścig na Termas de Rio Hondo będzie 888. Grand Prix, to Włoch wystąpi w 39,41% wszystkich rozegranych rund.

Czyni to Rossiego najbardziej doświadczonym zawodnikiem w stawce. Włoch w swoich wszystkich występach aż 114 razy zwyciężał i ma na swoim koncie 222 podia. Jego trzecia pozycja w Katarze oznacza, że w każdym ze swoich 22 sezonów udało mu się ukończyć wyścig w czołowej trójce. Jest to absolutnym rekordem w historii. W tym roku będzie walczył o swój dziesiąty tytuł mistrzowski, lecz zadanie czeka go bardzo trudne. Zwłaszcza iż wyrósł mu kolejny trudny rywal, Maverick Vinales.

W Katarze Rossi udowodnił po raz kolejny, że jego domeną są wyścigi. Nawet po słabych treningach jest w stanie rywalizować o najwyższe lokaty i zaskoczyć samego siebie. Jeśli w Argentynie lepiej poczuję swoją Yamahę, z pewnością będzie groźny. Za jego dobrym wynikiem przemawia również fakt, że Włoch bardzo lubi ten obiekt.

– To nie był łatwy start mistrzostw. Ciężko pracowaliśmy podczas testów, ale podczas pierwszego wyścigowego weekendu naprawiliśmy kilka rzeczy, zwłaszcza związanych z przodem motocykla. Wyścig poszedł bardzo dobrze i byłem bardzo szczęśliwy, że byłem w stanie dostać się na podium. Teraz jedziemy do Argentyny. Jest to tor, który bardzo lubię i jestem szczęśliwy, że tam wyruszamy. Mam nadzieję, że będą dobre warunki asfaltowe, ponieważ rok temu były one dla nas trudne. Postaramy się pracować lepiej i spróbujemy jeszcze raz wedrzeć się na podium – powiedział Valentino Rossi.

Co może nas czekać w Argentynie?

Dużą niewiadomą będzie z pewnością pogoda. Od kilku dni w rejonie toru mocno padało i ulice miasta zostały zalane. Warunki nieco się poprawiły, lecz prognozy pogody mówią o opadach deszczu i burzach, zwłaszcza w sobotę i niedzielę. Jeśli po raz kolejny zawodnicy mieliby do czynienia z taką aurą, to możliwych opcji dotyczących scenariusza wyścigu jest znacznie więcej. Miejmy nadzieję, że jednak tym razem wszystkie sesje odbędą się bez kłopotów, nawet mimo opadów deszczu.

Niezależnie od pogody faworytem i tak wydaje się Maverick Vinales. 22-latek był najszybszy we wszystkich przedsezonowych testach, a także – mimo drobnych problemów na początku – zwyciężył w Grand Prix Kataru. W Argentynie będzie więc bronić pozycji lidera mistrzostw i z pewnością ma chrapkę na kolejny triumf. Jeśli w niedzielę stanie na najwyższym stopniu podium, będzie pierwszym od czasów Wayne’a Raineya (1990) kierowcą Yamahy, który wygra dwa wyścigi otwierające sezon królewskiej klasy. Zadanie czeka go jednak bardzo trudne, gdyż rywali jest wielu.

Najpoważniejszym wydaje się Marc Marquez. Hiszpan uwielbia tor w Argentynie i za każdym razem zdobywał tutaj pole position. Wygrał również wyścig dwukrotnie, a w roku 2015 toczył wspaniały pojedynek z Rossim, kończąc go na poboczu. Obrońca mistrzowskiego tytułu jest również bardzo mocno zmobilizowany po Katarze, gdyż rundę na bliskim wschodzie zakończył dopiero na czwartym miejscu. Jeśli nie wygra w niedzielę, będzie to pierwsza taka sytuacja w historii jego startów w MotoGP, że nie będzie mógł poszczycić się triumfem w przynajmniej jednym z dwóch inaugurujących sezon wyścigów.

Aspiracje na zwycięstwo ma również Andrea Dovizioso. Włoch w Katarze pokazał, że Ducati kolejny rok z rzędu jest bardzo szybkie. Problemem jest jednak postawa w zakrętach, która wymusza na prowadzącym motocykl dużo pracy. Rok temu niewiele brakowało, a Dovi byłby drugi, gdyby w ostatnim zakręcie nie uderzył w niego Andrea Iannone. Jak więc wówczas pokazał, konfiguracja argentyńskiego obiektu bardzo mu odpowiada i w tym sezonie z pewnością możemy spodziewać się go w czołówce. Czy w niej znajdzie się także Jorge Lorenzo? Partner zespołowy Dovizioso wyścig w Katarze może zaliczyć do bardzo nieudanych. Jedenasta lokata nie była zadowalająca dla trzykrotnego mistrza MotoGP. Mimo to był zadowolony, że pierwszy wyścig na Ducati ukończył w punktach. W Argentynie o cele wyższe niż tylko punkty może być trudno. Termas de Rio Hondo to jeden z nielicznych obiektów, gdzie Hiszpan jeszcze ani razu nie triumfował.

Kandydatów do walki jest jeszcze kilku. Ostatnie pięć wyścigów klasy królewskiej wygrywało pięciu różnych zawodników. Uwagę należy zwrócić z pewnością na Cala Crutchlowa, ale również i na Johanna Zarco. Francuz sensacyjnie prowadził po pierwszych okrążeniach w Katarze i gdy budował przewagę nad resztą stawki, niespodziewanie się przewrócił. Mimo to wywarł ogromne wrażenie na fanach, jak i rywalach. Być może w Argentynie mistrz klasy Moto2 po raz kolejny udowodni swój talent i włączy się do walki o czołowe lokaty. O nie będzie też walczył Andrea Iannone. Włoch, który od tego sezonu ściga się na Suzuki, pokazał w Katarze, że należy się z nim liczyć. Gdyby nie upadek, być może stanąłby nawet na podium. Uwagę należy zwrócić również na Aleixa Espargaro. Hiszpan w pierwszej rundzie sezonu zajął szóstą pozycję, czym wyrównał najlepszy wynik w historii startów Aprilii w MotoGP. W 2003 roku podczas wyścigu na torze Suzuka Colin Edwards uplasował się na tym samym miejscu.

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać na start wyścigu w niedzielę. Po raz kolejny zapowiada się niesamowicie ekscytujące widowisko. Oby też takie było!

Plan transmisji dla MotoGP (Polsat Sport News/IPLA/polsatsport.pl):

  • Piątek 07.04
    FP1 – godz. 14:55
    FP2 – godz. 19:05
    Piątkowe relacje na kanale Polsat Sport Extra
  • Sobota 08.04
    FP3 – godz. 14:55
    FP4 – godz. 18:30
    Kwalifikacje – godz. 19:10 (start pierwszej części)
  • Niedziela 09.04
    Warm-up – godz. 15:40
    Wyścig – 21:00

Relacja ze wszystkich sesji zaraz po ich zakończeniu na motorsport24.pl.