Akcja ratunkowa godna podziwu – Imola 1989

Autor: | 20 kwietnia 2017

23 kwietnia 1989 roku miała miejsce druga odsłona sezonu Formuły 1, Grand Prix San Marino. Podczas jednego z pierwszych okrążeń wyścigu doszło do potężnego wypadku Gerharda Bergera, z którego kierowca cudem wyszedł bez większych obrażeń.

Wypadek na Tamburello i akcja ratunkowa. Większość, jeśli nie każdy kibic Formuły 1, po połączeniu tych słów od razu przypomina sobie tragiczne obrazki z 1994 roku i śmierć Ayrtona Senny. Pięć lat wcześniej, w tym samym miejscu, w którym straciliśmy wielkiego mistrza, doszło do niemal identycznego incydentu z udziałem Gerharda Bergera.

Grand Prix San Marino była drugą rundą sezonu. Na zawody zapisała się rekordowa (podobno) liczba uczestników, ale z 39 kierowców, tylko 26 dopuszczono do startu na podstawie wyników kwalifikacji. Te odbywały się wówczas na zupełnie innych zasadach, niż dzisiaj. Po sesji „pre-qualifying” przeznaczonej dla najsłabszych samochodów, jej zwycięzcy oraz reszta stawki brała udział w dwudniowych kwalifikacjach. Obie sesje były jednak traktowane jako jedna.

Q1 na Imoli odbyło się w deszczowych warunkach, więc oczywistym było, że jeżeli w sobotę pogoda będzie lepsza, piątkowa czasówka nie będzie miała żadnego znaczenia, bo i tak każdy poprawi swój czas w Q2. Tym, który pragnąłby odwołania sobotnich zmagań z pewnością był Gerhard Berger, który prowadził po pierwszym dniu. Austriak jako jedyny był w stanie dotrzymać tempa Sennie w trudnych warunkach. Nazajutrz wyszło jednak słońce i wszystko wróciło do normy – nikt nie był w stanie nawiązać walki z duetem McLarena. Berger zakończył na piątym miejscu ze stratą dwóch sekund do Senny.

Piękna pogoda pozostała w Imoli także w niedzielne popołudnie. Wyścig wyruszył zgodnie z planem, choć na polach startowych nie pojawiły się bolidy Lola-Lamborghini, które miały problem z elektroniką. Początek zawodów był pod dyktando McLarena. Prowadził Senna, drugi był Prost. Już na dwóch pierwszych kółkach duet ten wypracował sobie sześć sekund przewagi nad trzecim Mansellem. Pocieszeniem dla kibiców pragnących zobaczyć walkę koło w koło był fakt, że samochody Ferrari i Williamsa jechały w jednej grupie. Za Mansellem był Patrese, Berger i Boutsen.

Transmisja telewizyjna skupiała się na walce tej czwórki, gdy bolidy McLarena zniknęły z pola widzenia. Ferrari prowadzone przez Nigela Mansella zdawało się nieco odjeżdżać, zaś Berger zbliżał się do Patrese, mając jednocześnie na ogonie drugiego Williamsa z Boutsenem na pokładzie. Kierowcy rozpoczęli czwarte okrążenie i dojeżdżali do zakrętu Tamburello.

Komentujący to zdarzenie dla BBC byli wyraźnie przejęci. James Hunt już w pierwszych sekundach uznał, że z całą pewnością była to usterka bolidu. Samochód absolutnie nie skręcał i pojechał na wprost, uderzając w ścianę przy prędkości 290km/h. Po potężnym uderzeniu i kilkukrotnym obróceniu się wraku, ten stanął w płomieniach.

Widok był przerażający, ale jeszcze zanim ktokolwiek zaczął się modlić o życie Gerharda Bergera, nadeszła pomoc. Najpierw na miejscu błyskawicznie znalazł się samochód medyczny, a ułamek sekundy później, dobiegli marshalle z gaśnicami. Trójka Włochów, Bruno Miniati, Paolo Verdi oraz Gabriele Violi błyskawicznie ugasili pożar. Pamiętać przy tym należy, że był to początek zawodów i Ferrari było zatankowane do pełna. Mimo to, od momentu wypadnięcia kierowcy z toru, do całkowitego opanowania ognia minęło zaledwie pół minuty. Kraksa była jednak na tyle poważna, że sędziowie nie mieli wątpliwości, co do wywieszenia czerwonej flagi.

– Miałem jakiś kłopot techniczny i samochód pojechał na wprost. Potem było wielkie „Bang”. Pamiętam wszystko do momentu uderzenia w ścianę. Potem byłem oszołomiony – mówił Austriak już dwa tygodnie po incydencie. Berger pauzował podczas Grand Prix Monako z powodu złamanych żeber i oparzeń drugiego stopnia, ale już pod koniec maja stanął na starcie w Meksyku.

Wznowienie Grand Prix San Marino nastąpiło około 30 minut po wypadku. Dystans wyścigu skrócono o trzy okrążenia. Zwyciężył Ayrton Senna, dojeżdżając do mety 40 sekund przed Prostem. Reszta stawki została zdublowana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *