Da Costa przeciwny zamkniętym kokpitom

Autor: | 19 lutego 2016

Antonio Felix da Costa przyznał otwarcie, że nie jest zwolennikiem ochronnych rozwiązań, które miałyby odebrać Formule 1 magię tzw. „wiatru we włosach”. W wyniku tragedii Julesa Bianchiego i Justina Wilsona, FIA postanowiła poszerzyć zakres swoich działań mających na celu ochronę głowy kierowcy w trakcie jazdy i rozważa wprowadzenie kontrowersyjnego projektu „Halo”, który miałby zapobiegać dramatycznym konsekwencjom takich wypadków, jak ten Francuza z GP Japonii 2014. Da Costa, były tester Red Bulla i obecny kierowca Formuły E, nie jest sympatykiem tej koncepcji. – Wszystko, co zrobi Formuła 1, w ciągu trzech, czterech czy pięciu lat znajdzie się w każdej innej serii samochodów jednomiejscowych – powiedział w rozmowie z motorsport.com. – Myślę więc, że główną ideą ma być to, że Formuła 1 jest wzorem dla innych serii – To dobrze, że wszystko jest dzisiaj o wiele bezpieczniejsze, a wypadki śmiertelne prawie się nie zdarzają i to jest wielka sprawa. Jednak jako kierowca uważam, że musi istnieć element niebezpieczeństwa – dodał. – Wiem, że to może trochę nie fair tak mówić, ale jest to bardzo niebezpieczny sport i właśnie dlatego uprawia go w tej kategorii 20 osób, a nie 100.000. I musimy zachować go w tej formie. – Czy zamknięte kokpity są bezpieczniejsze? Tak. Ale spójrzmy, jak długo Formuła 1 pozostawała przy otwartych kokpitach. Chciałbym żyć w latach 80′ czy 90′, kiedy wszystko było łatwiejsze, nie było tyle polityki. To było coś w stylu „kierowca, samochód i jedziemy” – zakończył Portugalczyk.