Fot. Virgin Racing


ePrix Santiago: Triumf Birda w szalonym wyścigu, pierwsze podium dla Wehrleina

Autor: | 26 stycznia 2019

Sam Bird wygrał swój ósmy wyścig w Formule E. Tym razem Brytyjczyk triumfował w chilijskim Santiago i został liderem cyklu. Podium uzupełnili Pascal Wehrlein i Daniel Abt. Dla pierwszego z nich to pierwszy tego typu sukces w elektrycznej serii wyścigowej.

W Santiago cały czas było gorąco, bowiem termometry wskazywały 35 stopni Celsjusza. Natomiast tor był jeszcze gorętszy. W dodatku świeciło słońce, więc kierowcy mieli saunę w swoich bolidach.

Najlepiej z miejsca ruszył Buemi, a dalej znaleźli się Wehrlein, Abt, Bird, Vandoorne, Mortara, Sims, Gunther, Massa i Rowland. W pierwszym zakręcie di Grassi wyprzedził D’Ambrosio i Dillmanna, dlatego znalazł się na 20. lokacie. Tom niestety już na drugim okrążeniu zatrzymał się z powodu awarii samochodu. Jednak po zrestartowaniu auta ruszył dalej. Jego strata po tym wynosiła jedno okrążenie.

Na szóstym kółku sędziowie poinformowali, że analizują sytuację, w ramach której Maximilian Gunther ściął szykanę. Z przodu Buemi powiększał przewagę nad Wehrleinem, używając przy tym Attack Mode. Dalej jechali Bird, Abt, Vandoorne i Mortara. Di Grassi chciał szybko odrabiać straty, ale nie było to łatwe. W tym momencie Brazylijczyk zajmował 19. lokatę.

Po chwili Vergne obrócił się w nawrocie i spadł na 21. miejsce. Stało się z pomocą da Costy, który uderzył w tył bolidu Francuza. W tym samym czasie Bird zaatakował Wehrleina i wyszedł na drugą pozycję. Massa był atakowany przez rywali i nie mając gdzie uciec, uderzył w ścianę, uszkadzając zawieszenie. Za chwilę spadł na koniec stawki. Gunther zatrzymał się na prostej startowej z powodu awarii i wycofał się z walki. Natomiast Mortara się obrócił po kontakcie z Simsem.

Na piąte miejsce wskoczył Sims, wyprzedzając Vandoorne’a i Mortarę. To właśnie w efekcie tej agresji Alexa, Mortara obrócił się. Massa zjechał do alei serwisowej i nie wrócił już do rywalizacji. Z kolei Lucas di Grassi próbował zaatakować Lopeza i wjechał w tył jego bolidu. Pechtio w ten sposób się obrócił. a Brazylijczyk wskoczył na dwunaste miejsce. Lecz za chwilę sędziowie zaczęli rozpatrywać ten incydent, podobnie jak wjechanie da Costy w Vergne’a czy Simsa w Mortarę.

Po zatrzymaniu się Gunthera mieliśmy żółtą flagę na całym torze. Po restarcie Vandoorne uderzył w barierę i spowodował wywieszenie żółtej flagi. Na osiemnaście minut przed metą wznowiono rywalizację.

Buemi uderzył w ścianę i także musiał na tym zakończyć swój udział w wyścigu. Prowadzenie objął Bird, a dalej byli Wehrlein, Sims, Abt, Mortara, Frijns, Evans, Lotterer, Rowland i di Grassi. Vergne zjechał do alei serwisowej i już nie wrócił na tor. W tym momencie w akcji pozostawało tylko 16. kierowców. Minęło kilka minut i do grona pechowca dołączył Antonio Felix da Costa.

Di Grassi podczas ataku na Lopeza wypadł poza tor, ale udało mu się wrócić bez uszkodzeń. Z kolei Rowland uderzył w ścianę, co oznaczało, że żaden kierowca Nissana nie zamelduje się na mecie. Lotterer był oskarżony o wyprzedzanie podczas żółtej flagi i sędziowie musieli to sprawdzić, jednak do końca wyścigu nie było decyzji. Na koniec wyścigu Bird i Wehrlein mieli problem z przegrzewaniem się samochodów, ale dojechali do mety. Już po końcu wyścigu Sims otrzymał karę drive through, którą zamieniono na 20 sekund dodanych do jego czasu. W ten sposób spadł z trzeciego miejsca na siódme.

Ostatecznie wygrał Bird przed Wehrleinem, Abtem, Mortarą, Frijnsem, Evansem, Simsem, Lopezem, di Grassim i D’Ambrosio.

Kolejna runda odbędzie się w Mexico City na torze Autodromo Hermanos Rodriguez, którego używa też Formuła 1. Czwarty akord sezonu 2018/2019 będzie miał miejsce 16 lutego.

Fot. Formula E

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *