Fot. F1i.com


FIA zatwierdza limit wydatków i przepisy dotyczące aerodynamiki

Autor: | 28 maja 2020

Światowa Rada Sportów Motorowych zatwierdziła regulacje dotyczące limitu wydatków w Formule 1. Do tego przegłosowano także nowe przepisy związane z pakietem aerodynamicznym.

Potwierdzenie ograniczeń wydatków na zespół było spodziewane. Zespoły zaakceptowały propozycję ze strony Liberty Media oraz FIA. Według nowego regulaminu limit w sezonie 2021 wyniesie 145 milionów dolarów. W następnym roku zostanie obniżony o pięć milionów, a w latach 2023-2025 będzie utrzymywał się na stałym pułapie 135 milionów. Te kwoty będą obowiązywały w założeniu, że w jednej kampanii mamy 21 rund. Jeśli ta liczba będzie się zmieniać, to limit będzie podnoszony lub obniżany. Wtedy przypadnie milion dolarów w górę lub w dół za każdy dodany lub ujęty wyścig. Inwestycje w zrównoważony rozwój, wydatki na rozrywkę lub zdrowie personelu nie będą wliczane w ten limit.

Zmiany techniczne to przede wszystkim zamrożenie poszczególnych komponentów na lata 2020-2021. Na liście tej mamy monokok, skrzynię biegów, elementy mechaniczne i konstrukcję stref pochłaniających energię uderzenia. System tokenów pozwala na niewielkie modyfikacje. Będzie to zależało od potrzeb konkretnej ekipy. W przyszłym roku konstrukcja podłogi przed tylnymi oponami będzie uproszczona, by ograniczyć docisk aerodynamiczny w tej przestrzeni. Dzięki temu nie będzie wprowadzona nowa mieszanka opon. Waga minimalna bolidu wzrośnie o trzy kilogramy i będzie wynosiła 749 kilogramów.

Od 2021 roku czas przyznany w tunelu aerodynamicznym i na modelowanie komputerowe będą zależne od miejsca w tabeli. Im wyższa lokata, tym mniejsza ilość godzin w tych miejscach. Ze względu na pandemię koronawirusa nastąpi podział na wydarzenia zamknięte i otwarte. Będzie to zależne od liczby kibiców na torze i wpłynie to na ilość personelu każdej z ekip. Zdecydowana większość regulacji dotyczy redukcji kosztów, co cieszy zespoły ze środka i dołu stawki. Również Mercedes nie oponował przeciw przepisom. Red Bull i Ferrari były na nie, ale w końcu i te teamy się przekonały do nowych pomysłów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *