Fot. Orlen Team


Gdzie jest szczyt dna?

Autor: | 14 października 2019

Williams przekracza kolejne granice absurdu. Robert Kubica ma dość degrengolady, jaka panuje w jego zespole i dosadnie komentuje sytuację w teamie. Ma dość tego cyrku, który ciągnie się od początku sezonu.

Ostatnia wypowiedź Roberta Kubicy, przeprowadzona przez Eleven Sports po zakończonym wyścigu na Suzuce, pokazała, jak wielki rozgardiasz panuje w Williamsie. Zespole historycznym, mistrzowskim, który właśnie walczy o przetrwanie.

– Dzisiejszy poranek, przed kwalifikacjami, dał mi sporo do zrozumienia. Zresztą pewne rzeczy wiedziałem, ale dziś rano pewne granice zostały chyba przekroczone – stwierdził.

RK w rozmowie z Mikołajem Sokołem miał na myśli to, co wydarzyło się przed kwalifikacjami w Japonii. W piątek Kubica testował nowe przednie skrzydło, które Williams wreszcie przygotował. Jego odczucia były bardzo pozytywne – w przeciwieństwie do George’a Russella, któremu jeździło się z nim gorzej. Był to znak, iż trzeba postawić na coś nowego. Trzeba coś zmienić. W zespole jednak zabrakło pewności i przed kwalifikacjami mechanicy pracujący przy samochodzie RK zdjęli te koncepcyjne skrzydło i założyli stare.

Zespół obawiał się, że spojler zostanie zniszczony, a – jak wiemy – w Williamsie z częściami zamiennymi się nie przelewa. Najlepszym na to przykładem jest to, iż mechanicy odbudowali rozbity samochód Kubicy w kwalifikacjach, choć użyli do tego przestarzałych części, pochodzących z pierwszej fazy bieżącego sezonu.

Jeżeli zespół robi coś, co kwestionuje i niezbyt rozumie sam kierowca, to jest coś nie tak – albo z ekipą, albo z zawodnikiem. W tym przypadku to Williams zachowuje się dość dziwnie i nielojalnie w stosunku do swojego kierowcy.

Od początku roku, kiedy Kubica nie radził sobie zbyt dobrze, na padoku zaczęło panować przekonanie, że to z nim jest coś nie tak. Że to Kubica nie jest zdolny do prowadzenia bolidu Formuły 1 na wysokim poziomie, choć momentami, to FW42 i bolidu nie przypominał. Że jego niepełnosprawność przeszkadza mu w osiąganiu dobrych wyników.

Tam, gdzie miał sobie nie radzić, gdzie miał mieć problem ze skręceniem kierownicą, poradził sobie doskonale i mowa tu o wyścigu w Monako, Singapurze czy w trudnych warunkach w Niemczech. Tymczasem to Williams go ogranicza, bo jeśli po tylu latach walki o powrót ktoś jeszcze śmie twierdzić, że Kubica nie dał rady, to tylko pokazuje, do czego doprowadził zasłużony zespół Formuły 1. To tylko i wyłącznie przez stajnię z Grove Polak nie prezentuje pełni swoich możliwości i potencjału, który nadal w nim drzemie. Potrzebuje jedynie konkurencyjnego samochodu, który pozwoli mu na walkę w czołówce.

Nieoficjalne wypowiedzi przedstawicieli Williamsa również pokazują, jak bardzo wszyscy krytycy Polaka byli w błędzie. Byli, bo po wydarzeniach z Rosji i Japonii chyba nikt nie może nadal twierdzić, że to z nim jest coś nie tak. Po ogłoszeniu zakończenia współpracy Roberta z Williamsem, pracownicy zespołu z Grove sami zaczęli przyznawać, że ten innej decyzji podjąć nie mógł, że była ona najwłaściwsza. Nie było sensu utrzymywania się na tym tonącym statku.

Już niedługo współpraca Williamsa z Kubicą dobiegnie końca. Piękny sen, który przeobraził się w koszmar, zakończy się, choć kto wie, być może w przyszłości jeszcze znajdzie się miejsce dla Roberta w elitarnym gronie dwudziestu najszybszych kierowców świata, do którego z pewnością należy. Niestety, lecz w tym roku polski zawodnik nie był w stanie pokazać, jak bardzo zasłużył na otrzymanie kolejnej szansy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *