Gdzie zobaczymy Jensona Buttona w przyszłym roku?

Autor: | 18 listopada 2016

Mistrz świata z 2009 roku nie zamierza całkowicie odpoczywać w przyszłym roku. Brytyjczyk ma kilka opcji, by ścigać się w nowym sezonie, już poza Formułą 1.

Po zakończeniu sezonu 2016, Jenson Button ustąpi miejsca w McLarenie Stoffelowi Vandoorne. Sam będzie pełnił funkcję rezerwowego kierowcy i ambasadora. 36-latek chciałby spróbować czegoś nowego w motorsporcie. Na pewno w nowym roku nie zobaczymy go w Le Mans. Możliwa jest dalsza współpraca z Hondą.

– Jestem pewien, że nie chcieliby, bym ścigał się w topowej ekipie niezwiązanej z Hondą, co jest zrozumiałe. Nie będę jeździł w Le Mans w 2017 roku. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie taka możliwość – mówił Brytyjczyk.

Button może wybrać Japonię i serię Super GT lub Stany Zjednoczone i Global Rallycross Championship. Na chwilę obecną są to najbardziej prawdopodobne rozwiązania.

– Mógłbym wystartować w wyścigu na 1000km na Suzuce w Super GT. Byłoby naprawdę dobrze, gdyby się udało, jednak to kwestia logistyki. Oprócz tego, w grę wchodzi rallycross w Ameryce i testy. Jest naprawdę wiele możliwości. Muszę ocenić i zdecydować, ile chcę zrobić i czy potrzebuję więcej odpoczynku – oznajmił obecny kierowca McLarena.

Honda skupia się bardziej nad GRC w USA niż na World RX. Z wypowiedzi Jensona wynika, że interesują go starty w Stanach Zjednoczonych. Button jest przekonany, że rallycross zyska na odejściu fabrycznych ekip z innych serii. Wyjaśnił także, czemu nie chce startować przez cały sezon.

– Ten sport niesamowicie rozwija się. Szczególnie w obliczu odejścia Audi z WEC i Volkswagena z WRC. Z pewnością rallycross nie jest ich głównym celem, ale to i tak powinno pomóc.

– Nie chcę startować przez cały rok, równie dobrze mógłbym być w F1. Jeśli pojadę w Japonii, to tylko w wyścigu na 1000 km na Suzuce w Super GT. Jestem podekscytowany na myśl o startach w przyszłym roku. Chcę po prostu ścigać się gdzie indziej. Byłem w jednej serii przez 17 lat. F1 to szczyt w motorsporcie, ale czasem potrzeba zmian – zakończył 36-latek.