Fot. Mercedes-AMG F1


GP Eifelu: Hamilton wyrównuje rekord Schumachera! Festiwal awarii, katastrofa Bottasa i wreszcie podium Ricciardo!

Autor: | 11 października 2020

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Eifelu na Nurburgringu. Brytyjczyk zwyciężył po raz 91. w karierze i wyrównał rekord Michaela Schumachera. To symboliczne, że zrobił to w ojczyźnie mistrza. Poza tym znów odjechał Valtteriemu Bottasowi w klasyfikacji, bowiem Fin nie znalazł się na mecie. Podium dziś uzupełnili Max Verstappen oraz Daniel Ricciardo. Dla Australijczyka to pierwsze podium od zwycięskiego dla niego Grand Prix Monako 2018 oraz pierwsza taka lokata dla fabrycznej ekipy Renault od GP Belgii 2010, kiedy trzecie miejsce osiągnął Robert Kubica.

Pogoda na Nurburgringu cały czas była podobna. Temperatura wynosiła 9 stopni Celsjusza, a asfalt był cieplejszy ledwie o siedem stopni.

Z ciekawostek Kimi Raikkonen jechał dziś wyścig numer 323, więc został rekordzistą Formuły 1 pod względem występów w wyścigach. Szesnastu kierowców startowało na miękkich oponach, jedynie Vettel, Gasly, Kwiat i Grosjean postanowili użyć pośredniej mieszanki.

Bottas utrzymał prowadzenie na starcie, chociaż przez chwilę to Hamilton prowadził. Dalej byli Verstappen, Leclerc, Ricciardo, Albon, Norris, Perez, Ocon i Sainz. Dość szybko w boksach pojawił się wspomniany Alex Albon, który już na ósmym kółku pojawił się u swoich mechaników. W ten sposób spadł na ostatnie miejsce. Z kolei Ricciardo wyprzedził Leclerca i znalazł się na czwartej lokacie.

Leclerc też zjechał dość szybko do boksu, a Vettel podczas próby wyprzedzania Giovinazziego obrócił się. Charlesowi założono pośrednie gumy, podobnie jak Albonowi. Natomiast Seb po swoim błędzie też zjechał na wymianę, tyle że on dostał twarde ogumienie. Z kolei z tyłu stawki Raikkonen uderzył w Russella, przez co George musiał się wycofać, a Kimi otrzymał 10 sekund kary. Uderzenie w Williamsa było potężne i kiedy Russell zaparkował, mieliśmy wirtualną neutralizację. Od razu wykorzystali to Hamilton i Verstappen, którzy zjechali po pośrednie opony. Natomiast Bottas zblokował hamulce na hamowaniu do pierwszego zakrętu i stracił dużo czasu, przez co Hamilton go wyprzedził. Fin zniszczył swoje gumy i pojawił się u mechaników po nowe pośrednie gumy.

Potem Bottas zgłosił, że nie ma mocy w swoim aucie. Kilka okrążeń jeszcze spędził na torze, ale w końcu musiał się poddać. Albon atakował Kwiata i zrobił to skutecznie, ale zaraz Daniił w niego uderzył i stracił przednie skrzydło swojego samochodu. Na 23. okrążeniu Ocon wrócił do garażu, ponieważ jego Renault miało awarię skrzyni biegów i układu hamulcowego. Albon został wyprzedzony przez Gasly’ego i również pojawił się w boksach. Wydawało się, że jedzie po nowe gumy, ale i on miał problemy techniczne i zakończył w ten sposób rywalizację.

Norris zgłaszał problemy z jednostką napędową, a konkretnie z zarządzaniem baterią. Tracił moc, ale starał się jechać, jednak jego czasy nie były dobre. Leclerc pokazywał dobry rytm i próbował walczyć z Perezem czy Sainzem, ale jego Ferrari nie było na tyle mocne. W końcu Norris musiał wycofać się z dalszej jazdy na 44. kółku. Po zaparkowaniu przez niego samochodu na torze mieliśmy samochód bezpieczeństwa. Wtedy większość stawki poza Latifim, Grosjeanem, Leclerkiem, Giovinazzim i Magnussenem zjechała po nowe gumy.

W tym momencie Hamilton prowadził, a dalej byli Verstappen, Ricciardo, Perezem, Sainzem, Leclerkiem, Grosjeanem, Gaslym, Hulkenbergiem i Giovinazzim. Vettel był trzynasty. Na 49. okrążeniu safety car zjechał do alei serwisowej i wznowiliśmy rywalizację. Lewis po profesorsku prowadził stawkę przed restartem i spokojnie utrzymał prowadzenie, a Verstappen musiał bronić się przed Ricciardo, co Holendrowi się udało. Natomiast Daniel był atakowany przez Pereza, ale i tutaj nie było zmiany pozycji. Z kolei Grosjean spadł za Gasly’ego i Hulkenberga.

Vettel w końcówce próbował atakować i wyprzedził Latifiego, Raikkonena oraz Magnussena, czym wskoczył na jedenastą pozycję. Do końca już nic się nie zmieniło. Wygrał Hamilton przed Verstappenem, Ricciardo, Perezem, Sainzem, Gaslym, Leclerkiem, Hulkenbergiem, Grosjeanem i Giovinazzim.

Fot. Formula 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *