Fot. Red Bull Content Pool


GP Emilii-Romanii: Wygrana Verstappena w szalonych warunkach, pogoń Hamiltona, podium Norrisa i głupota Bottasa

Autor: | 18 kwietnia 2021

Max Verstappen (Red Bull) wygrał wyścig o Grand Prix Emilii-Romanii. Holender zwyciężył po raz jedenasty w Formule 1 i po raz pierwszy był w trójce na Imoli. Podium uzupełnili Lewis Hamilton (Mercedes) i Lando Norris (McLaren), dla którego to drugie podium w karierze. Zawiódł Valtteri Bottas (Mercedes), który jechał kiepsko, a na koniec swojej przygody, gdy był wyprzedzany, zrobił ruch w kierunku George’a Russella (Williams) i spowodował zderzenie przy prędkości 330km/h.

Mieliśmy dziś deszczowe warunki, co mogło oznaczać sporo walki i niespodzianek. Przed wyścigiem mocno padało i większość kierowców wybrała przejściówki, ale też niektórzy postawili na deszczówki, lecz to był błąd, ponieważ nie było aż tak mokro.

Najlepiej ruszył Max Verstappen (Red Bull), który objął prowadzenie po starciu z Lewisem Hamiltonem (Mercedes). Kierowca Mercedesa uszkodził przy tym przednie skrzydło. Za nimi byli Charles Leclerc (Ferrari) Sergio Perez (Red Bull), który kręcił się już na okrążeniu formującym. Daniel Ricciardo (McLaren), Pierre Gasly (Alpha Tauri), Lance Stroll (Aston Martin), Carlos Sainz (Ferrari), Valtteri Bottas (Mercedes) oraz Lando Norris (McLaren). Sebastian Vettel (Aston Martin) miał kłopoty techniczne, natomiast Nicholas Latifi (Williams) wyjechał na chwilę poza tor, a gdy wrócił, zderzył się z Nikitą Mazepinem (Haas). Mick Schumacher (Haas) po chwili uderzył w bandę. Na torze mieliśmy w tym momencie samochód bezpieczeństwa. Dwójka Haasa jechała na deszczowych oponach, a Esteban Ocon (Alpine) zaczął na tej mieszance, ale potem założono mu przejściówki.

Po powrocie do rywalizacji, wciąż prowadził Max przed Lewisem i Charlesem. Hamilton tracił czas, a z tyłu naciskał go kierowca Ferrari. Na pozycjach pięć i sześć mieliśmy Ricciardo oraz Norrisa. Duet McLaren znajdował się przed Sainzem i Gaslym, a Stroll spadł aż na dziewiąte miejsce. Na pierwszym kółku Perez popełnił błąd i wracając na tor dopuścił się wyprzedzania Ricciardo, ale wtedy mieliśmy już ogłoszony wyjazd samochodu bezpieczeństwa, więc takie manewry były zabronione. Sędziowie ukarali go dziesięcioma sekundami kary, co oznaczało problem dla Meksykanina.

Tor przesychał, a Gasly jechał na deszczowych gumach, więc tracił kolejne pozycje. Ogromny błąd popełnił Aston Martin, bowiem Vettel nie miał założonych opon przed sygnałem pięciu minut do startu, więc Niemiec otrzymał karę 10 sekund stop&go. Seb też jako pierwszy założył pośrednie opony, ale było to za wcześnie i tracił dużo czasu. Do tego zjechał na karę i był ostatni. Po zmianie opon przez całą stawkę na suche gumy, Hamilton popełnił błąd, wyjechał na żwir i próbując wrócić na tor zahaczył o ścianę i urwał przednie skrzydło. W ten sposób spadł na siódme miejsce. Zaraz jeszcze zjechał do boksu na zmianę uszkodzonego elementu, więc był dziewiąty. Russell atakował Bottasa na prostej, ale Valtteri wykonał ruch w jego stronę, George wpadł w poślizg i uderzył w Mercedesa. Po tej kraksie mieliśmy mieliśmy samochód bezpieczeństwa na torze. Szczątek bolidów było tyle, że sędziowie zdecydowali się wywiesić czerwoną flagę i przerwać wyścig.

Przy restarcie Max utrzymał się na prowadzeniu, ale na drugą lokatę wskoczył Norris. Dalej byli Leclerc, Perez, Sainz, Ricciardo, Stroll, Hamilton, Raikkonen i Giovinazzi (obaj Alfa Romeo). Kimi jeszcze przed startem lotnym obracał się, a Yuki Tsunoda (Alpha Tauri) obrócił się po starcie. Perez wjechał na żwir i także zanotował spadek do drugiej dziesiątki. Hamilton szybko uporał się ze Strollem i rozpoczął gonitwę za Ricciardo.

Lewis pokonał kolejno Ricciardo, Sainza, Leclerca oraz Norrisa i finiszował na drugim miejscu. Wygrał Verstappen, trzeci był Norris, osiągając drugie podium w karierze. Dalej uplasowali się Leclerc, Sainz, Ricciardo, Stroll, Gasly, Raikkonen i Ocon. Na ostatnim okrążeniu zespół wycofał Vettela, z uwagi na awarię skrzyni biegów.

Kolejną rundę mistrzostw będzie Grand Prix Portugalii, które odbędzie się za dwa tygodnie.

Fot. Formula 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *