Fot. Alfa Romeo Racing Orlen


GP Holandii: Verstappen wygrywa procesję na Zandvoort, bardzo dobry występ Kubicy

Autor: | 5 września 2021

Max Verstappen (Red Bull) wygrał wyścig o Grand Prix Holandii na torze Zandvoort. Dla niego to siedemnaste zwycięstwo w karierze i siódme w tym roku. Na podium stanęli też Lewis Hamilton i Valtteri Bottas (obaj Mercedes). Nowym liderem cyklu został Verstappen, który ma trzy punkty przewagi nad Hamiltonem. Robert Kubica (Alfa Romeo Racing Orlen) mimo ogromnego wyzwania poradził sobie bardzo dobrze. Przejechał cały dystans wyścigu i osiągnął piętnastą pozycję.

Pogoda w trakcie rywalizacji była optymalna. Termometry wskazywały 22 stopnie Celsjusza, a nawierzchnia nagrzewała się do 35 stopni. Przez cały czas było słonecznie.

Verstappen był liderem od samego początku, kontrolował swoje tempo i bezpiecznie trzymał za sobą Hamiltona. Był to dla niego wyścig bez historii. Na tym torze bardzo trudno wyprzedzać, więc Hamilton mógł tylko podciąć Maxa, czego blisko było przy pierwszej turze pit stopów, bowiem miał bardzo mocne okrążenie wyjazdowe, ale chwilę wcześniej mechanicy nie popisali się w trakcie postoju, który zajął niemal cztery sekundy. Za drugim razem wyjechał w tłoku i nie było szans na atak. Pod koniec wyścigu zjechał po świeże miękkie opony i wykręcił najlepszy czas wyścigu, co dało mu dodatkowy punkt do klasyfikacji sezonu.

Bottas jechał za Lewisem, ale trudno było go wykorzystać strategicznie, ponieważ odstawał od dwójki liderów. Miał długi pierwszy stint, by nieco powstrzymać Verstappena, ale szybko został wyprzedzony. Jechał na jedną zmianę opon, ale i ta strategia nie dała mu szans na przeszkodzenie Maxowi. W końcówce zjechał po nowe opony, ale został poproszony o niewykręcanie najlepszego kółka, jednak poprawił ówczesny wynik Hamiltona, więc Brytyjczyk w końcówce musiał zjeżdżać po ogumienie, by samemu osiągnąć najlepszy rezultat. Czwarty był Pierre Gasly (Alpha Tauri), który przejechał bardzo dobrą rundę i zdobył bardzo dużo punktów. Za nim znalazł się Charles Leclerc (Ferrari) oraz Fern.ando Alonso (Alpine). Początkowo rutynowany Hiszpan jechał niżej w stawce, ale końcówkę miał mocną i ograł Carlosa Sainza (Ferrari).

Dalej mieliśmy kierowcę dnia, a więc Sergio Pereza (Red Bull). Meksykanin startował z alei serwisowej, bowiem po słabej szesnastej lokacie w kwalifikacjach, wymieniono w jego aucie komponenty jednostki napędowej. Przez cały wyścig naciskał i wyprzedzał rywali, co dało niezłe ósme miejsce. Dziesiątkę zamknęli Esteban Ocon (Alpine) oraz Lando Norris (McLaren). Francuz miał bezbarwny wyścig, natomiast Brytyjczyk zaliczył najdłuższy stint na pośrednich oponach, a potem miał rytm, by jechać szybko, ale nie zdążył już zaatakować Ocona. Poza punktami uplasował się Daniel Ricciardo (McLaren). Australijczyk nie popełniał błędów, ale też nie pokazał niczego specjalnego, co mogłoby sprawić, że zajmie lepsze miejsce. Lance Stroll (Aston Martin) był dwunasty, tuż przed kolegą z ekipy Sebastianem Vettelem. Kanadyjczyk długo jechał za Georgem Russellem (Williams) i nie mógł się z nim uporać. Konfiguracja toru nie pomogła mu. Podobnie Vettelowi, który szybko zmieniał gumy, potem utknął za Mazepinem, a gdy go wyprzedził to przeszkodą nie do pokonania był dla niego Kubica. W walce z Polakiem, Sebastian nawet się obrócił.

Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo Racing Orlen) miał kłopoty na starcie przy walce z Alonso i spadł na dziesiąte miejsce. Później po zmianie ogumienia, przebił oponę i musiał jeszcze raz zjechać do alei serwisowej, co zaprzepaściło jego szansę na lepsze miejsce. Za nim znalazł się Kubica, który miał udane popołudnie. Przy nieznajomości samochodu i toru, zastąpieniu Kimiego Raikkonena dopiero przed trzecim treningiem, co skutkowało szalonym programem w tamtej sesji, pokazał się ze świetnej strony. Nie popełniał błędów, uczył się samochodu i opon, walczył z rywalami, a na sam koniec objechał Nicholasa Latifiego (Williams) i osiągnął piętnastą pozycję. Po wyścigu wbił szpilę Williamsowi, mówiąc przez radio, że po raz pierwszy od 2010 roku miał samochód, którym mógł się ścigać w Formule 1. Latifi był tuż za Polakiem, a na siedemnastej lokacie sklasyfikowany był Russell. Kanadyjczyk startował z alei serwisowej, ale w trakcie wyścigu miał niezły rytm. Jednak wygrał tylko z jednym kierowcą Haasa, spośród tych, którzy byli na mecie. George jechał na początku drugiej dziesiątki, ale w trakcie zjazdy po nowe opony przekroczył prędkość w pitlane, za co otrzymał karę pięciu sekund. Pod koniec został wycofany po problemach ze skrzynią biegów. Ostatni był Mick Schumacher (Haas). Yuki Tsunoda (Alpha Tauri) nie ukończył rywalizacji po problemach z mocą w aucie, a Nikita Mazepin (Haas) nie osiągnął mety z uwagi na kłopoty z hydrauliką.

Kolejną rundą cyklu będzie Grand Prix Włoch na Monzy, które odbędzie się w najbliższy weekend.

Fot. Formula 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *