Fot. Formula 1


Jak będzie wyglądał prowizoryczny kalendarz Formuły 1?

Autor: | 18 marca 2020

Wciąż można się tylko domyślać, jak będzie się przedstawiał tegoroczny kalendarz Formuły 1 po odwołaniu kilku wyścigów. Media ujawniły prowizoryczne kalendarium, składające się z osiemnastu wyścigów, które mają zostać rozegrane w 182 dni. W innym terminie odbędą się Grand Prix w Holandii i Hiszpanii, a całkowicie odwołane zostaną eliminacje w Australii, Chinach i Monako.

W związku z rozprzestrzeniającą się pandemią koronawirusa Formuła 1 podjęła decyzję o odwołaniu czterech pierwszych eliminacji sezonu z pierwotnych terminów. Prawdopodobnie taki sam los spotka Grand Prix w Holandii, Hiszpanii i Monako, które miały rozpocząć europejską część rywalizacji. Promotor rundy w Barcelonie otwarcie przyznał, że przełożenie wyścigu w tym regionie jest niemal przesądzone, dodając, że jego zdaniem nie uda się uchronić zmagań w Monte Carlo.

Władze sportu pracują nad planem B i w czwartek odbędzie się wideokonferencja z udziałem Liberty Media, FIA oraz szefów wszystkich zespołów. Podczas spotkania omawiane będą kwestie dotyczące zmian w kalendarzu na nadchodzący sezon. Kalendarium sezonu będzie miało jednak charakter prowizoryczny, bo sytuacja z koronawirusem jest dynamiczna.

Sezon ma zostać zainaugurowany siódmego czerwca w Azerbejdżanie, by tydzień później przenieść się do Kanady. Dwa tygodnie po rywalizacji w Montrealu odbędzie się eliminacja we Francji, a piątego lipca kierowcy będą rywalizować w Austrii.

Wyścig o Grand Prix Wielkiej Brytanii będzie stanowił piątą rundę sezonu i odbędzie się 19. lipca. Dopiero po rywalizacji na Silverstone w kalendarzu dojdzie do zmian. Tydzień po zmaganiach w Anglii Formuła 1 przeniesie się do Hiszpanii, gdzie miała gościć w maju, a kolejne siedem dni później odbędzie się wyścig na węgierskim Hungaroringu.

Tradycyjna letnia przerwa ma zostać anulowana, a zespoły będą zmuszone do zamknięcia swoich fabryk na okres dwóch tygodni do końca kwietnia. Spekuluje się, że w drugiej połowie sierpnia, czyli w okresie planowanym na przerwę wakacyjną, odbędą się wyścigi w Holandii i Belgii, a 6. września rywalizacja przeniesie się do Włoch. W przypadku rundy na Zandvoort podawane są dwa terminy – wyścig ma zostać zorganizowany tydzień po rywalizacji na Węgrzech lub tydzień przed Grand Prix Belgii, zaplanowaną na 30. sierpnia.

20. września ma odbyć się wyścig w Singapurze, a siedem dni później – w rosyjskim Soczi. Następna w kalendarzu jest eliminacja w Japonii (11 października). Przełożona z kwietnia runda w Wietnamie ma zostać „wciśnięta” przed lub po weekendzie na Suzuce, co jednocześnie oznaczałoby cztery wyścigi z rzędu, bo eliminacje w Teksasie (25 października) i Meksyku (1 listopada) są przewidziane tydzień po tygodniu. To z kolei tworzy problemy logistyczne, dlatego los rywalizacji w Hanoi nie jest pewny.

Dwa tygodnie po wyścigu na Autodromo Hermanos Rodriguez kierowcy mają się ścigać na brazylijskim Interlagos. Przełożony z marca wyścig w Bahrajnie powinien odbyć się kolejne dwa tygodnie później, czyli w pierwotnym terminie rundy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Zmagania w Abu Zabi, wieńczące sezon, mają zostać zorganizowane 6. grudnia.

Wyścigi w Australii i Monako mają nie dojść do skutku ze względów logistycznych. Grand Prix w tych zakątkach świata odbywają się bowiem na ulicznych torach, których przygotowywanie zajmuje kilka tygodni. Niepewna sytuacja z koronawirusem w Chinach ma być powodem całkowitego odwołania również tej rundy.

Jak rzeczywiście będzie wyglądał tegoroczny kalendarz F1, okaże się niebawem. Sytuacja jest dynamiczna i nie można być niczego pewnym. Należy czekać na komunikaty ze strony władz sportu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *