Kilka wniosków po GP Monako

Autor: | 28 maja 2017

Wyścig na ulicznym torze w Monako zakończył się dubletem Scuderii Ferrari. Rywalizacja nie była najbardziej pasjonująca, ale przyniosła kilka interesujących rozstrzygnięć.

W sezonie Formuły 1 jest jedna, bardzo specyficzna runda. Choć przyznaje się w niej tyle samo punktów, co w innych, jest bardzo prestiżowa i wymagająca. A dla kibiców? Cóż, przy szerszych samochodach, ledwie istniejącej degradacji i stabilnej pogodzie, może być to jeden z nudniejszych wyścigów w sezonie. I tak było tym razem w Monako. Zabrakło fajerwerków, chociaż zdarzyły się ciekawe rzeczy. Walka na torze jest fantastyczna, ale jej brak nie oznacza, że o danej rundzie od razu należy zapomnieć.

Ferrari wygrało wyścig w zasadzie już w sobotę. Wiadomo było, że jeśli żaden z kierowców nie popełni znaczącego błędu i nie będzie miał wyjątkowego pecha, to włoska ekipa zdobędzie sporo punktów. Kręty tor spowodował zadyszkę w Mercedesie, co udało się wykorzystać rywalom. Red Bull wydawał się być ciut bliżej czołówki, co jest dobrym zwiastunem. Po kolei jednak…

Dublet

Nie licząc Kimiego Raikkonena, w Maranello wszyscy muszą być dzisiaj bardzo zadowoleni. Ferrari zaliczyło niezwykle satysfakcjonujący dublet, bo ich główny rywal, Mercedes, zdobył jedynie 18 punktów, finiszując na 4. i 7. miejscu. Sebastian Vettel znacząco powiększył przewagę w klasyfikacji kierowców, udało się także odzyskać fotel lidera wśród konstruktorów.

Monako pokazało, że Ferrari jeździ dobrze i równo praktycznie wszędzie. Nawet, jeśli nie udaje się wygrać, to Kimiego i Seba stać na bardzo wysokie lokaty w każdym wyścigu. Nie są im straszne długie proste w Bahrajnie, szybkie łuki w Hiszpanii czy wąskie i kręte ulice. Bolid ma ogromny potencjał, lepiej dogaduje się z gumami Pirelli i nie prezentuje słabych punktów. Scuderia ma potężny oręż i głosy o tym, że to czerwony samochód jest w tej chwili najlepszym w stawce, nie są przesadzone.

A Mercedes? Nie taki szybki, jak go malują. Był to zdecydowanie najgorszy weekend dla stajni z Brackley w 2017 roku. Lewis Hamilton po sobotniej klapie nie miał możliwości, by przebić się wyżej. Valtteri Bottas jechał solidnie, ale genialna zagrywka (z punktu widzenia zespołu, nie Verstappena) pozwoliła Ricciardo wyprzedzić Fina. Monako nie pasowało charakterystyce W08 i stało się – trzeba będzie odrabiać straty. Te nie są ogromne, a mistrzostwa nie kończą się dzisiaj. Jednak najmocniejszy cios w tej walce, póki co, wyprowadziła Scuderia, trafiając w szczękę.

Skuteczna przynęta

Daniel Ricciardo powinien postawić Maxowi Verstappenowi piwo, chociaż po reakcji Holendra można się spodziewać, że rozbiłby butelkę. Red Bull wymyślił sprytny plan i przechytrzył strategów Srebrnych Strzał. Podcięcie, które wykonał Max, mogło dać mu awans na trzecią pozycję. Nie udało się, a sytuację wykorzystał Ricciardo. Australijczyk błyskawicznie podkręcił tempo, a po późniejszym pit stopie znalazł się na najniższym stopniu podium.

Tylko Byki wiedzą, czy z Maxa naprawdę zrobiono przynętę, ale patrząc na jego reakcję, kilka wulgarnych słów, jest to prawdopodobne. Zapachniało wynagrodzeniem Danielowi zeszłorocznego GP Monako, albo ustanowieniem hierarchii. O ile drugą opcję ciężko byłoby uzasadnić, tak pierwsza nie wydaje się być głupia. Liczę jednak, że był to przypadek i zwykłe podkręcenie tempa w bolidzie nr 3.

Red Bull pokazał, że gdy liczy się docisk, jest w stanie być bliżej czołówki. Ekipie nadal czegoś brakuje, ale o postępie można już nieśmiało mówić. Niestety, magia Adriana Neweya nie działa na silnik Renault i jeśli to się nie zmieni, to w obliczu samonapędzającego się (poprzez walkę) rozwoju dwóch najlepszych zespołów, Bykom będzie bardzo ciężko nadrobić dystans stracony na początku sezonu.

Pochwały

Świetny występ zaliczył Carlos Sainz. Szósta pozycja to chyba nawet więcej, niż szczyt możliwości Toro Rosso. Oczywiście, umożliwiła ją słaba postawa Lewisa w sobotnich kwalifikacjach oraz trudny weekend Force India, ale Hiszpanowi nie można odbierać zasług. Jechał pewnie i równo, był świetny w czasówce i zasłużenie finiszował wysoko. Carlos już od zeszłego sezonu pokazuje, że stać go na więcej, niż oferuje bolid STR. Jest w ekipie już trzeci rok i jeśli w następnych rundach będzie regularnie punktował, w przyszłym roku powinien znaleźć się w szybszym samochodzie.

Solidnie spisał się także Haas. Romain Grosjean finiszował ósmy, a Kevin Magnussen dziesiąty. To pierwszy raz w historii teamu, gdy oba auta dojechały do mety w pierwszej dziesiątce. Również Felipe Massa może być zadowolony. Zdobył dwa punkty, chociaż zawdzięcza je problemom innych zawodników. Zważywszy na to, że od kilku lat Williams nie lubi się z torem w Monako i od tego sezonu jeździ praktycznie z jednym kierowcą, jest to niezły wynik.

Rozczarowania

Stajnia z Woking miała tempo, ale nie znalazła się na mecie. Dobre wyniki w kwalifikacjach przyćmiły kraksy i kara. Stoffel Vandoorne zaczyna tracić w oczach wielu obserwatorów. Zapowiadany był jako wielki talent, ale na razie tego nie potwierdza. Brak wyników można usprawiedliwić słabym autem, ale trzy wypadki w dwa weekendy raczej nie są winą Hondy.

Fernando Alonso przed wyścigiem życzył Buttonowi, by zadbał o jego maszynę. Jenson zniszczył ją, mieszając się w okropnie wyglądający wypadek Pascala Wehrleina. Niemcowi nic się nie stało, ale wyglądało to nieciekawie. Z pewnością powrócą dyskusje o ochronie głowy kierowcy.

Swoją imponującą passę zakończył zespół Force India. Esteban Ocon i Sergio Perez tym razem, także podwójnie… nie zapunktowali. Francuz weekend zepsuł sobie już w sobotę, gdy rozbił się podczas FP3. Z kolei Meksykanin miał dziś szansę na jakiekolwiek „oczka”, ale optymistycznym manewrem zniszczył wyścig sobie i Kvyatowi. Prawdopodobnie jest to wypadek przy pracy i w Kanadzie Force India znów będzie jeździć szybko.

Wiele osób rozczarowało także zachowanie Ferrari i rzekome team orders, które miały zabrać zwycięstwo Raikkonenowi tak, by Vettel mógł powiększyć przewagę nad Hamiltonem. Jest to jednak dyskusyjna sytuacja i na tyle ciekawa, ważna, że poświęcony zostanie jej osobny tekst.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *