Krótka historia o tym, jak Damon Hill został gwiazdą rocka

Autor: | 19 lutego 2017

Gitara elektryczna jest zdolna wykonać dźwięk podobny do ryku silnika V10, który był używany w Formule 1 w latach 90. Mistrz świata z sezonu 1996, Damon Hill, doskonale o tym wie.

Damon Hill już w dzieciństwie próbował swoich sił z muzyce. Chodząc jeszcze do szkoły wraz ze znajomymi założył punk rockowy band o niebanalnej nazwie Sex Hitler and the Hormones. Była to oczywiście bardziej zabawa, niż próba podbicia rynku popkultury.

Poważna przygoda Brytyjczyka ze sceną zaczęła się zupełnie przypadkowo, podczas wizyty u swojego sąsiada podczas świąt Bożego Narodzenia w 1998 roku. Tak się składało, że sąsiadem Hilla był wówczas Rick Savage, założyciel grupy Def Leppard. Zespół szykował właśnie materiał na swój kolejny album, zatytułowany „Euphoria”. Wtedy to Phil Collen zaproponował, aby kierowca wziął gościnny udział w nagrywaniu płyty. Damon Hill napisał i zagrał końcową solówkę w piosence „Demolition Man”.

– Często widujemy się z Damonem na różnych imprezach. Kilkakrotnie słyszeliśmy od niego, że gra na gitarze, więc rzuciliśmy mu wyzwanie. Zagrał naprawdę rockowe solo na końcu tego utworu – mówił Joe Elliott, wokalista Def Leppard.

Gdy Hill po sezonie 1999 zrezygnował z dalszych startów w Formule 1, postanowił zająć się muzyką jeszcze bardziej. Stworzył kapelę o nazwie The Conrods i grał z nią covery m.in. przebojów The Rolling Stones i Beatlesów. Zespół zakończył działalność w 2003 roku. W 2006 roku Brytyjczyk przyznał, że odkąd został prezydentem BRDC, nie ma czasu na granie i musiał odstawić gitarę do kąta.

Poniżej jeszcze jedno niezwykłe zdjęcie, pokazujące Damona Hilla na scenie wraz z Eddiem Jordanem (z puszką piwa w ręce) oraz Davidem Coulthardem. Ten ostatni został zaproszony do zagrania na tamburynie podczas koncertu, który Hill i Jordan zorganizowali po jednej z edycji Grand Prix Wielkiej Brytanii.

hill-jordan