Kto za Rosberga w Mercedesie?

Autor: | 5 grudnia 2016

Po dość niespodziewanym zakończeniu kariery przez Nico Rosberga, wszyscy zastanawiają się, kto zastąpi Niemca w Mercedesie. Na miejsce 31-latka liczy połowa stawki.

Po zaledwie pięciu dniach od zdobycia tytułu mistrzowskiego, Nico Rosberg poinformował o przejściu na emeryturę. Ta wiadomość była jak grom z jasnego nieba. Teraz przed ekipą z Brackley czeka nie lada wyzwanie, aby znaleźć odpowiedniego kandydata na zespołowego partnera Lewisa Hamiltona.

Toto Wolff pół żartem, pół serio zdradził, że kontaktowali się z nim prawie wszyscy oprócz Raikkonena i Kvyata. Natomiast Niki Lauda już bardziej rzetelnie podkreślił, że zgłosiła się do niego niemalże połowa stawki. Spróbujmy określić, jaki scenariusz jest najbardziej realny.

Fot. Manor Racing / FB

Fot. Manor Racing / FB

Przede wszystkim Mercedes ma dwójkę juniorów: Estebana Ocona i Pascala Wehrleina. Ten pierwszy  ma już podpisany kontrakt na sezon 2017 z Force India. Natomiast przyszłość Wehrleina wciąż pozostaje wielką niewiadomą. Z punktu widzenia zmian w regulaminie, które od przyszłego roku wejdą w życie, a także samej walki w klasyfikacji konstruktorów, zatrudnienie niedoświadczonego zawodnika byłoby wręcz ryzykowne i całkowicie niezrozumiałe. Dlatego sądzę, że Mercedes będzie rozglądał się za kierowcą większego kalibru. Formuła 1 pokazała, że nie ma umowy, której nie da się rozwiązać, a przed tegorocznym wyścigiem w Hiszpanii Red Bull pokazał, że z kierowcą można zrobić wszystko.

Jak już jesteśmy przy zespole z Milton Keynes, to popatrzmy na ich sytuację. Wątpię, że Helmut Marko puści wschodzącą gwiazdę F1 Maxa Verstappena. Mimo, że Holender popisuje się niesamowitymi umiejętnościami, to i tak 19-latek wciąż się uczy. Dodatkowo znajduje się pod skrzydłami Marko, który twardą ręką rządzi w austriackiej stajni. Gdyby sytuacja zdarzyła się dwa-trzy lata później, z pewnością Verstappen byłby pierwszy w kolejce do garażu Mercedesa. Inaczej rzecz ma się z Danielem Ricciardo. Nie chcę tu mówić, że Australijczyk w Red Bullu podzieli los swojego rodaka, ale jego przejście do Srebrnych Strzał jest już dużo bardziej prawdopodobne. Może dzięki temu, ekipa z Milton Keynes pokusiłaby się o awansowanie Carlosa Sainza do swojego głównego zespołu. Na zmianie skorzystałby Pierre Gasly, który miałby zielone światło na wcześniejsze dostanie się do F1 występując w barwach Toro Rosso.

Fot. McLaren / FB

Fot. McLaren / FB

Zdaniem Berniego Ecclestone’a największe szanse ma Alonso. Ktoś może powiedzieć, że historia zatoczyłaby koło, kiedy to Hiszpan startował w jednym teamie z Hamiltonem w 2007 roku. Po części miałby rację. Doskonale pamiętamy, co wtedy się wydarzyło, ale trzeba pamiętać, że teraz to już zupełnie inni kierowcy. Taka walka z pewnością byłaby niezwykle ciekawa. Tylko po co Mercedesowi dwa lisy w jednym kurniku? Co innego, gdyby rzecz miała się z Buttonem. Mistrz świata z 2009 roku był zespołowym partnerem 31-latka w McLarenie i ich relacja układała się pomyślnie. Jednak czy Brytyjczyk, który ogłosił, że ściganie przestało go interesować mógł nagle zmienić zdanie? Mistrzowski samochód przekona każdego…no prawie każdego z małym niemieckim wyjątkiem.

Co z Vettelem? 29-latek podkreśla, że świetnie czuje się w we włoskiej stajni, z którą wciąż wiąże nadzieje na sukces. Mimo słabych wyników i fali krytyki, Seb raczej nie zmieni teamu. Powiedzmy sobie szczerze: Hamiltona nie ciągnie do Ferrari, tak samo jak Vettela do Mercedesa.

W głowie siedzą mi dwaj najbardziej prawdopodobni kierowcy: Sergio Perez i Valtteri Bottas. Meksykanin do samego końca czyhał na miejsce w jakiejś mocniejszej ekipie, lecz ostatecznie pozostał w Force India, która korzysta z jednostek napędowych właśnie Mercedesa.

bottas 3Z kolei Valtteri Bottas również jeździ w zespole, który używa silnika niemieckiej stajni. Jednak w odróżnieniu od Pereza, jego karierą zarządza nie kto inny, jak Toto Wolff. Ten argument przemawia bardziej od pozostałych uzasadnień dla Checo. Ponadto kierowca Force India już raz miał okazję do jazdy w większym teamie, a Bottas nie. Sięgnięcie po Fina wydaje się dużo łatwiejsze niż zatrudnienie mistrzowskiej gwiazdy F1.

Z pewnością następne dni upłyną nam pod znakiem plotek, spekulacji. Nico Rosberg pozostawił Mercedesa w dość kłopotliwej sytuacji. Chociaż jakby przyjrzeć się na to z drugiej strony…który z kierowców nie chciałby zastąpić w fotelu mistrza świata?