Podsumowanie sezonu F1: Haas

Autor: | 30 grudnia 2016

Debiutancki sezon Haasa nie należał do najłatwiejszych. Zespół zaliczył naprawdę optymistyczny początek, lecz nie udało mu się utrzymać formy. Ekipa miała również mnóstwo problemów z niezawodnością swoich samochodów.

Liczby

Najlepszy wynik w kwalifikacjach: 7. miejsce (Grosjean)

Najlepszy wynik w wyścigu: 5. miejsce (Grosjean)

Punkty: 29 (Grosjean 29 – Gutierrez 0)

Klasyfikacja konstruktorów: 8. miejsce

Pozycja w klasyfikacji kierowców: Grosjean 13 – Gutierrez 21

Oczekiwania

Czego można chcieć od debiutanckiego i to prywatnego zespołu? Zapewne niewiele. Po amerykańskim teamie spodziewano się lepszej dyspozycji niż ta, którą w poprzednich latach pokazały inne, nowe w stawce ekipy. Dołączenie do Formuły 1 nie jest łatwe, lecz projekt Haasa wydawał się ciekawy i przemyślany. Szansę na powodzenie zwiększała także współpraca z Ferrari.

Rzeczywistość

Gdyby zapytać kogoś, kto niespecjalnie interesuje się F1, ile lat w stawce jest zespół, który w pierwszej i drugiej rundzie sezonu zdobył kolejno 6. i 5. miejsce, z pewnością nie powiedziałby, że dopiero do niej dołączył. A jednak, Haas zaliczył niesamowite otwarcie. W zasadzie zaliczył je Grosjean, który po naprawdę dobrych występach solidnie zapunktował w Australii i Bahrajnie. Wymarzony debiut dla całej ekipy. Nic dziwnego, że Francuz porównywał to z wygraną.

Albert Park i Sakhir nie okazały się szczęśliwe dla Estebana Gutierreza. Chciałoby się powiedzieć, że w zasadzie cały sezon taki był. Meksykanin nie ukończył wyścigu na żadnym z wymienionych torów. Do mety dojechał dopiero w Chinach, ale 14. pozycja z pewnością nie była szczytem jego marzeń. Tymczasem jego kolega z zespołu nie przestawał punktować i w Rosji był 8. I to by było (prawie) na tyle.

Niestety, Haas miał miłe złego początki. Faktycznie, otwarcie było wspaniałe i sugerowało, że do F1 weszła ekipa, która nie zamierza bić się z tyłu stawki, ale zdecydowanie bliżej przodu. Rzeczywistość okazała się brutalna i od momentu, gdy inne teamy zaczęły wprowadzać poprawki, w amerykańskim zespole zaczęło robić się trudniej.

Grosjean i Gutierrez zaliczyli cztery wyścigi bez punktów. Dopiero w Austrii Francuz przerwał złą passą i zameldował się na mecie jako 7. Z kolei w Wielkiej Brytanii rozpoczął inną serię – osiem rund bez ani jednego finiszu w pierwszej dziesiątce. Trwała ona aż do GP USA, w którym były kierowca Renault był 10. Były to ostatnie punkty Haasa w sezonie. Mówiąc o punktach, w zasadzie powinno mówić się o Grosjeanie, ponieważ zdobył je wszystkie. Spisał się zdecydowanie lepiej od kolegi z ekipy. Może miał trochę więcej szczęścia, ale ciężko usprawiedliwiać postawę Gutierreza niefartem, gdy sezon liczył 21 rund. Meksykanin kilkukrotnie był blisko punktowanej dziesiątki, aż 5 razy zajął 11. miejsce. Jego największym osiągnięciem był zatem awans do Q3.

Haas w 2016 roku miał sporo kłopotów technicznych. W zasadzie w ciemno można było obstawiać, że któryś z kierowców będzie narzekał przez radio na swoją maszynę. Osiem razy któryś z zawodników nie ukończył danej rundy. Dodatkowo, do dwóch nie udało się wystartować Grosjeanowi. W Singapurze doszło do usterki hamulców, a w Brazylii Francuz rozbił się jeszcze przed wyścigiem. Nie jest to zaszczytne osiągnięcie.

Ocena debiutantów, szczególnie w F1, nie jest łatwa. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać po takim zespole. W przypadku Haasa o tragedii mówić nie można. Udało się nawet pokonać fabryczne Renault, które jednak miałoby na to wymówkę w postaci późnego przejęcia Lotusa. 29 punktów i 8. miejsce w klasyfikacji konstruktorów to nie jest zły wynik. Rok 2016 na pewno przyniósł masę cennych danych i doświadczeń, które powinny procentować. Rezultaty nie mogły być satysfakcjonujące, szczególnie po rewelacyjnym początku sezonu, lecz nie były rozczarowujące.

Ekipa postanowiła rozstać się z Estebanem Gutierrezem, co patrząc na wyniki nie powinno nikogo dziwić. Jego następcą został Kevin Magnussen. W przyszłym roku Haas będzie miał więc doświadczony skład, co przy nowych regułach może być bardzo pomocne. Znów ciężko będzie przewidzieć formę tej stajni. Z pewnością sukcesem byłoby zrobienie kroku do przodu pod względem osiągów. A przy współpracy z Ferrari, wszystko powinno iść w dobrym kierunku.