Podsumowanie sezonu F1: Renault

Autor: | 1 stycznia 2017

Renault powróciło do Formuły 1 po kilkuletniej nieobecności. Od początku jasne było, że nie zamierza od razu wygrywać i ma kilkuletni plan. Francuski koncern nie miał łatwego życia w minionym sezonie. Ekipa notowała słabe wyniki i borykała się z problemami.

Liczby

Najlepszy wynik w kwalifikacjach: 12. miejsce (Magnussen)

Najlepszy wynik w wyścigu: 7. miejsce (Magnussen)

Punkty: 8 (Magnussen 7 – Palmer 1)

Klasyfikacja konstruktorów: 9. miejsce

Pozycja w klasyfikacji kierowców: Magnussen 16 – Palmer 18


Oczekiwania

Chyba nikt nie liczył na to, że Renault będzie naprawdę konkurencyjne. Kibice mogli spodziewać się walki w środku stawki, lecz francuski team był niewiadomą. Wszystko wiązało się z późnym przejęciem Lotusa. To spowodowało wiele kłopotów, ponieważ dopasowanie samochodu pod inną jednostkę napędową nie było łatwym zadaniem. Bolidem RS16 jeździć mieli: debiutujący Jolyon Palmer i powracający po rocznej przerwie Kevin Magnussen. Duńczyk dość późno został przedstawiony jako następca Pastora Maldonado, który miał kontrakt z Lotusem, lecz nie doszedł do porozumienia z Renault.

Rzeczywistość

Otwarcie sezonu można uznać za optymistyczne. W Australii zespół ukończył na 11. i 12. miejscu. W Bahrajnie udało się powtórzyć 12. lokatę, jednak w bolidzie Palmera doszło do awarii i nie wystartował on do wyścigu. Wyniki tuż za punktowaną dziesiątką mogły świadczyć o tym, że Renault będzie w stanie włączyć się do walki o małe punkty. Runda w Chinach okazała się jednak sporym rozczarowaniem.

Dopiero w Soczi udało się zdobyć pierwsze punkty. Kevin Magnussen dojechał do mety na 7. pozycji. Niestety, na kolejne „oczka” trzeba było czekać bardzo długo. Kolejne wyścigi były pasmem rozczarowań. Zdarzały się awarie czy też kraksy, jak chociażby ta Brytyjczyka w Monako. Największa szansa pojawiła się na Węgrzech, jednak błąd Palmera zaprzepaścił ją. Na przerwę letnią Renault udało się więc z tylko jednym finiszem w pierwszej dziesiątce.

Przez pierwsze dwa wyścigi po wakacjach nie było lepiej. Belgia nie była miła szczególnie dla Duńczyka, który na zakręcie Eau Rouge wypadł z trasy i zaliczył potężny wypadek. Nie odniósł jednak obrażeń i mógł wystartować w GP Włoch. Dopiero w Singapurze udało mu się zdobyć kolejne punkty. Finiszował dziesiąty, jednak tamten wyścig był dla niego prawdziwą katorgą. Runda na Marina Bay Street Circuit jest jedną z najtrudniejszych w sezonie. Jest bardzo długa i panują tam ogromne temperatury, a Magnussen przejechał ją bez łyka wody, ponieważ w jego bidonie doszło do usterki.

W Malezji kolejny punkt dla zespołu, a pierwszy w swojej karierze w F1 zdobył Jolyon Palmer. Brytyjczyk czekał na to bardzo długo, lecz doczekał się. Z pewnością pomogła mu awaria Lewisa Hamiltona, co w motorsporcie jest normalną rzeczą. Były to ostatnie „oczka” Renault w sezonie 2016. W ostatnich czterech rundach najlepszym osiągnięciem było więc 12. miejsce.

Pierwszy rok po powrocie nie był łatwy i nikogo to nie dziwi. Ekipa z Enstone spisała się słabo, lecz można to w pewien sposób usprawiedliwić. Późne przejęcie Lotusa z pewnością było jedną z przyczyn takiej formy. Kevin Magnussen i Jolyon Palmer również nie błyszczeli. Przede wszystkim, auto nie pozwalało specjalnie pokazać się. Sprzyjało bardziej zrobieniu tego w negatywny sposób, np. poprzez bliskie spotkanie ze ścianą, spowodowane trudnościami w prowadzeniu się.

RS16 to nie była udana konstrukcja. Samochód był awaryjny i 9 razy nie stawił się na mecie (łącznie z kraksami), a raz nie wystartował do wyścigu. To zdecydowanie za dużo. Renault ulepszyło za to swoją jednostkę napędową, ale w 2016 roku największe korzyści z tego czerpał Red Bull Racing. W kwalifikacjach ani razu nie udało się wywalczyć awansu do Q3.

Francuski zespół ukończył sezon na 9. pozycji. Ósmy Haas miał optymalną przewagę, uzyskaną na początku roku, a Sauber bił się z Manorem o 10. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Teamowi brakowało tempa w wyścigach i w kwalifikacjach. W zasadzie w każdym elemencie coś nie funkcjonowało tak dobrze, jak powinno. Był to jednak pierwszy rok po powrocie i trudności na starcie były po prostu do przewidzenia. Nikt nie oczekiwał, że RS16 uda się zwojować świat i pobić Mercedesa. Miał to być przejściowy rok, zapewne był częścią długoletniego planu, o którym szefostwo ekipy ciągle wspominało.

Częścią tego planu na pewno nie zostanie Kevin Magnussen, który rozstał się ze stajnią z Enstone i podpisał kontrakt z Haasem, gdzie zastąpi Estebana Gutierreza. W 2017 roku skład Renault utworzą Jolyon Palmer i Nico Hulkenberg. Brytyjczyk był gorszy od Duńczyka i w pewnym momencie zdawał sobie sprawę, że jego przyszłość w F1 nie jest pewna, lecz zespół postanowił dać mu szansę. Z kolei Niemiec postanowił przenieść się do ekipy fabrycznej, licząc, że powróci ona do mistrzowskiej formy z lat 2005-2006, gdzie triumfy odnosił Fernando Alonso. Zespół na pewno ma ambicje, by do takiej dyspozycji powrócić. Ma też atut w postaci niezależności, jak to team fabryczny. Czas pokaże, czy ambicja przełoży się na większe sukcesy. Tych nie należy się spodziewać w 2017 roku. Dla Renault celem na nowy rok powinny być częste wizyty w pierwszej dziesiątce.