Przyszłość GP Rosji zależna od prywatnych inwestorów

Autor: | 12 lutego 2017

Według rosyjskiej agencji prasowej Rambler obecność GP Rosji w kalendarzu Formuły 1 wydaje się uzależniona jedynie od prywatnych inwestorów.

Runda w Soczi odbywa się od 2014 roku. Obiekt powstały wokół aren zimowych igrzysk olimpijskich nie sprzyja jednak widowisku i co sezon podczas GP Rosji na trybunach zasiada mała liczba kibiców. Nie inaczej było również w roku 2016, mimo że wyścig wcześniej jedyny Rosjanin w stawce Daniił Kwiat zajął trzecie miejsce.

Głównie z tego powodu rząd Federacji Rosyjskiej nie jest chętny, by w większej mierze pokrywać koszty organizacyjne i zatrzymać rundę w Soczi w kalendarzu Formuły 1. Dlatego też w tym tygodniu Rambler poinformował, że przyszłość GP Rosji zależeć będzie od prywatnych inwestorów, którzy będą odpowiedzialni za wszystkie opłaty.

Wicepremier Rosji Dmitrij Kozak potwierdził, że głównymi inwestorami są koncern naftowy Lukoil, bank VTB i koncern aluminiowy Rusal.

– Składka jest teraz płacona przez Lukoil, VTB, Rusal oraz wiele innych firm. Łącznie około przez 10 inwestorów – mówi Kozak.

Wpływ na przyszłość GP Rosji może mieć również odsunięcie ze stanowiska Berniego Ecclestone’a. Brytyjczyka łączyły dobre relacje z Władimirem Putinem i to on wynegocjował pierwotny kontrakt na organizację rundy w Soczi. Brak długoletniego dyrektora FOM w padoku Formuły 1 może więc zmniejszyć zainteresowanie tym sportem prezydenta Rosji.