Race Of Ages: Grand Prix Stanów Zjednoczonych 1984

Autor: | 28 października 2015

dallas usaW Race Of Ages przypominamy imprezy motosportowe, które zapisały się na kartach historii grubym flamastrem. Dzisiaj: Grand Prix Dallas, 9. runda sezonu 1984 Formuły 1.

n

Witamy w Ameryce

n

Może wydać się to dziwne, ale naprawdę trudno stwierdzić, jak naprawdę nazywał się wyścig, który w 1984 roku odbył się w Fair Park. Jak wiemy rund rozgrywanych w USA było wtedy więcej, niż obecnie. Początkowo nazywano je Grand Prix Stanów Zjednoczonych Wschód i Zachód, ale drugi z nich był jednocześnie kontynuacją wcześniejszych edycji Grand Prix USA. Gdy oba te wyścigi przeniosły się w inne miejsca, zaczęto nazywać je GP Detroit i Dallas.

n

Tak czy siak, 8 lipca 1984 odbyła się runda Formuły 1 rozgrywana na torze ulicznym w stolicy Teksasu. Na niespełna 4-kilometrowym torze samochody miały przejechać dystans 260 kilometrów i nie byłoby w tym nic wymagającego, gdyby nie fakt, że temperatury w tamten weekend były ekstremalnie wysokie.

n

tyrrell dallas usa 1984Nie tylko to sprawiało ogromne kłopoty. Trudno wyobrazić sobie, aby w dzisiejszych standardach doszło do gruntownego remontu obiektu na kilka godzin przed startem wyścigu, ale w Ameryce wszystko było wtedy możliwe. Skargi kierowców zaczęły się już po pierwszych jazdach, ale wtedy nie spodziewano się jeszcze, że tor zacznie się… rozpadać. Nawierzchnia psuła się z każdym przejazdem bolidu Formuły 1, a gdyby nieszczęść było mało, serią towarzyszącą były zawody znacznie cięższych samochodów CanAm. Na niespełna dobę przed planowanym rozpoczęciem wyścigu zostały wykonane naprawy z użyciem szybkoschnącego cementu.

n

Jak można się domyślić, upał nie pomagał i na niewiele czasu przed startem nie wyglądało na to, by nowa nawierzchnia była w pełni gotowa na intensywny ruch. Jeden z oficjeli zapytany przez dziennikarza, czy tor wytrzyma, odparł: „Zobaczymy”.

n

Trochę wody dla ochłody

n

Pomysł przeprowadzenia Grand Prix w Teksasie w lipcu był chybiony – blisko 40 stopni w cieniu i poważne ryzyko poparzenia przy dotykaniu asfaltu. Start wyścigu został przeniesiony z 14:00 na 11:00. Bernie Ecclestone nie chciał jednak odwołać tej rundy, aby nie zawieść licznie zgromadzonych na trybunach kibiców. Zespoły musiały więc sobie poradzić z nadspodziewanym spalaniem paliwa.

n

Kierowcy też nie mieli łatwo – niektórzy z nich prosili o wylanie na głowę kubła zimnej wody w trakcie pit stopu. Lepszym przykładem był jednak Huub Rothengatter, który po awarii w swoim samochodzie opuścił kokpit, poszedł w kierunku trybun i zabrał kilka butelek wody przeznaczonej dla widzów, po czym wlał ją sobie do spodni.

n

keke rosbergWszystkich ograł jednak Keke Rosberg. I to dosłownie, bo nie będziemy ukrywać, że to właśnie on zwyciężył w tym Grand Prix. Fin nie miałby szans w normalnych warunkach, jego Williams był zbyt kiepski, aby móc rywalizować z najlepszymi. Ekipa wykazała się jednak wielkim refleksem, kiedy po wymagających kwalifikacjach, w których Rosberg był ósmy, wyposażyła go w pewne rozwiązanie rodem z NASCAR. To jeden z niewielu przykładów, w których nie rozwiązania techniczne lub aerodynamiczne dawały ogromną przewagę. Tym, co miał Fin, a inni nie, był specjalny system, który regularnie chłodził głowę kierowcy wodą. Pomógł on też drugiemu z reprezentantów Williamsa – Jacques Laffite po starcie z 25. pola ukończył na czwartym miejscu.

n

Do ostatnich sił

n

Do historii przeszła niesamowita postawa Nigela Mansella, który za nic w świecie nie chciał odpuścić. Choć Brytyjczyk nie liczył się w mistrzostwach, chciał zdobyć jak najwięcej punktów za ten, jak sam stwierdził już w piątek, najtrudniejszy weekend w jakim brał udział.

n

Kiedy więc jego Lotus odmówił posłuszeństwa na kilka metrów przed metą, nie pozostało mu nic innego, jak wysiąść z wozu i dopchać go do linii. Dwukrotnie zdublowany Mansell zaliczyłby wtedy 65. kółko i zdobyłby dwa oczka za piąte miejsce, a także dopisał się do nielicznej listy uczestników, którzy osiągnęli finisz jedynego w historii Grand Prix Dallas. Niestety, Brytyjczyk nie dał rady i padł nieprzytomny z wycieńczenia.

n

n

– Byłem tak zdenerwowany, tym co się stało. To ta wściekłość sprawiała, że dalej pchałem. Nagle światła zgasły, a ja obudziłem się w szpitalu, w łóżku pełnym lodu – powiedział później Mansell. Kierowca ostatecznie zdobył punkt za szóste miejsce, a jego bohaterska postawa do dzisiaj robi wrażenie na kibicach z całego świata.

n

Ruszająca się ściana

n

prost– Nie ma mowy! To nie ma nic wspólnego ze ściganiem! – mówił przed wyścigiem Alain Prost i pewnie nie zmienił zdania, gdy stracił szanse na podium, a nawet zwycięstwo po uderzeniu w ścianę. Ostatecznie aż 14 zawodników wycofało się z rywalizacji po kontakcie z barierą.

n

Hitem okazało się jednak odpadnięcie młodego jeszcze wtedy Ayrtona Senny. Brazylijczyk po powrocie do garaży powiedział Patowi Symondsowi, ówczesnemu inżynierowi Tolemana, że to nie on uderzył w ścianę, a ściana w niego.

n

– Był taki uparty i mówił to z pełnym przekonaniem. Byłem pewien, że to przez upał i złość na brak wyniku zaczął bredzić. On jednak chciał żebym z nim poszedł i to sprawdził. Myślałem – jak ściana mogła się ruszyć i w niego uderzyć? I wiecie co? Ściana się ruszyła! – wspomina Pat Symonds.

n

Okazało się, że z drugiej strony bariery doszło do wypadku innego kierowcy. Uderzenie było na tyle mocne, że przesunęło betonowy blok, a że Ayrton jechał z milimetrową precyzją, otrzymał delikatny „strzał”, który uszkodził jego wóz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *