Fot. F1i.com


Rewolucja w Formule 1 odroczona o rok?

Autor: | 18 marca 2020

Najnowsze doniesienia ze światka Formuły 1 mówią o tym, jakoby zespoły domagały się przesunięcia rewolucji w przepisach z sezonu 2021 na 2022, ze względu na pandemię koronawirusa i mniejsze dochody płynące z odwołanych wyścigów. Wydaje się, że taki scenariusz, zwłaszcza w obliczu obecnej sytuacji, jest realny. Ostateczne decyzje zapadną wkrótce.

Formuła 1 przechodzi kryzys budżetowy. Akcje Liberty Media, właściciela sportu, spadły o 28 dolarów amerykańskich względem zeszłego miesiąca. Powodem takiej sytuacji jest brak pieniędzy płynących od promotorów nierozegranych wyścigów w ramach opłaty wpisowej. Formuła 1 z powodu odwołania kilku Grand Prix traci również wartościowe kontrakty telewizyjne. Cierpią także zespoły, które nie otrzymują pieniędzy i jednocześnie nie dostają środków na funkcjonowanie i rozwój samochodu.

Na czwartek zaplanowano wideokonferencję z udziałem przedstawicieli Liberty Media i FIA oraz szefów wszystkich zespołów. Rozmowy mają dotyczyć prowizorycznego kalendarza Formuły 1, zmian w tegorocznym kalendarium oraz odroczenia zmian w przepisach zaplanowanych na sezon 2021 o rok.

Motorsport i Auto Motor und Sport donoszą, że dziewięć zespołów jest za przesunięciem rewolucji w regulaminach z sezonu 2021 na 2022. Swojej opinii w tej sprawie nie wyraziło Ferrari, które poprosiło o czas do namysłu z powodu trudnej sytuacji we Włoszech.

Według spekulacji Michaela Schmidta, dziennikarza AMuS, w sezonie 2021 wykorzystywane byłyby obecne bolidy. Zamrożony miałby zostać rozwój podwozia, skrzyń biegów oraz elementów mechanicznych. Zespoły miałyby pole do popisu jedynie w obszarze aerodynamiki.

Jednym z czynników, który może przesądzić o decyzji władz Formuły 1 w tej sprawie, jest limit wydatków, który bez względu na wszystko wejdzie w życie w 2021 roku. Podczas projektowania nowych bolidów na sezon 2022 zespoły dysponowałyby znacznie mniejszymi środkami, co mogłoby wpłynąć na obraz stawki w przełomowym sezonie. Prywatne ekipy mogłyby znacznie zbliżyć się do trzech czołowych stajni, które najbardziej odczułyby ustalony wcześniej limit wydatków na poziomie 175 dolarów amerykańskich.

Natomiast Pirelli mogłoby przeprowadzić więcej testów 18-calowych opon, które pojawią się w Formule 1 wraz ze zmianami w przepisach. Włoska firma miałaby sporo czasu na przygotowanie i dopracowanie nowych gum.

Przedstawione informacje należy traktować z dystansem, gdyż ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *