Sebastian Vettel: Manewr Verstappena nie był w pełni poprawny, ale nie będę już narzekać

Autor: | 14 listopada 2016

Minęły zaledwie dwa tygodnie od wyścigu na torze Autodromo Hermanos Rodriguez, na którym doszło do kontrowersji pomiędzy Sebastianem Vettelem i Maxem Verstappen, a w Brazylii byliśmy świadkami kolejnego agresywnego pojedynku tych dwóch kierowców.

Po błędzie strategicznym swojej ekipy i niepotrzebnej wymianie opon na przejściowe 19-letni Holender przesunął się z czternastej pozycji na trzecią. W drodze do podium jednym z jego rywali był jadący na piątym miejscu Sebastian Vettel.

5 okrążeń przed metą w jednym z ostatnich zakrętów toru Verstappen popisał się świetnym manewrem wyprzedzania Niemca, lecz w wyniku tego pojedynku Vettel wyjechał delikatnie na pobocze. W pierwszej chwili narzekał przez radio na nastolatka, mówiąc, iż ten go po prostu wypchnął z toru. Po opadnięciu emocji stonował jednak swoje wypowiedzi i delikatnie zasugerował, że wyprzedzenia nie było w pełni czyste, jednak nie zamierza już dłużej narzekać.

– Myślę, że jechaliśmy obok siebie i mnie widział. Ciągle jednak kawałek mojego nosa był przed nim. Był dużo szybszy ode mnie, więc i tak by mnie wyprzedził w jakimś zakręcie. To nie był trudny manewr, ale sądzę, że nie był w pełni poprawny. Nie będę jednak już więcej narzekać – wyjaśnia Vettel.

„Na szczęście się nie rozbiłem”

Wyścig o GP Brazylii przebiegał w bardzo trudnych, deszczowych warunkach. Wielu kierowców miało problem z aquaplaningiem i widocznością. Było więc łatwo o błąd, którego nie ustrzegł się chociażby Kimi Raikkonen. Fin stracił panowanie nad swoim bolidem na wjeździe na prostą startową i uderzył w bandę. Na szczęście nie stało się mu nic złego i żaden z innych kierowców nie wjechał w jego auto.

O dużym szczęściu mogą mówić m.in. Max Verstappen i Nico Rosberg, którzy cudem wybronili się przed wypadkiem. Z kolei Sebastian Vettel na jednym z okrążeń nie ustrzegł się błędu i na śliskiej nawierzchni obróciło jego autem. Ostatecznie jednak przebił się na piąte miejsce, w końcówce wyprzedzając Carlosa Sainza.

– Myślę, że nie byłem jedynym, który został złapany na aquaplaningu, ale na szczęście się nie rozbiłem. Myślę, że to był dobry powrót, choć było ciężko. Miałem problem z wyprzedzeniem Sainza, nie wiem, dlaczego zajęło mi to tak wiele okrążeń, zanim zacząłem czuć się dobrze w samochodzie, a potem było już za późno – mówi czterokrotny mistrz świata.