Silverstone 2016: Podsumowanie i wypowiedzi

Autor: | 10 lipca 2016

Lewis Hamilton jest w znakomitym humorze po czwartym już triumfie w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Nieco gorsze nastroje zapanowały w obozie Ferrari, Sebastian Vettel po raz kolejny uderza w Pirelli. Czy ma rację?

Gdy tuż przed startem wyścigu Porsche Supercup na Silverstone spadł obfity deszcz, trudno było sobie wyobrazić, aby tak dramatyczna sytuacja mogła nastąpić również przed głównym daniem weekendu. A jednak! Rywalizacja kierowców Formuły 1 rozpoczęła się na mokrej nawierzchni. Szczególnie zadowolony z tego faktu był Lewis Hamilton, któremu dobrego humoru nie zdołał odebrać nikt.

– Cieszę się, że typowa angielska pogoda przybyła nad tor. Warunki były bardzo wymagające, nawierzchnia przesychała szybko, a ja jako pierwszy musiałem przejechać po niej na pełnym gazie. To był trudny wyścig dla każdego, ale jazda po Silverstone zawsze jest wymagająca. To sprawia, że jest to najlepsze Grand Prix w kalendarzu, a na trybunach są najlepsi kibice na świecie – powiedział Hamilton.

Dla Brytyjczyka był to weekend-ideał. Był szybszy od kogokolwiek w każdym momencie i trudno było wierzyć w to, że niedzielna rywalizacja nie padnie jego łupem. O ile Lewis zaliczył w pełni zasłużone zwycięstwo, o tyle można mieć wątpliwości, czy drugie miejsce Rosberga powinno przypaść właśnie jemu. Sędziowie przyjrzeli się komunikatom radiowym, jakie Mercedes wysyłał Nico, podejrzewając złamanie przepisów.

– Sytuacja była krytyczna, problem był poważny, bo utknąłem na siódmym biegu. Byłem bliski zatrzymania bolidu. Powiedziano mi, że mam wybrać domyślne ustawienia i naprawić to. Jestem pewien, że komunikat ten był zgodny z przepisami.

Rosberg toczył emocjonujący pojedynek z Maxem Verstappenem o drugą lokatę. Walka ta rozgrywała się przez niemal cały dystans wyścigu. Obaj kierowcy zgodnie uznali, że rywalizacja ta przypadła im do gustu.

– To był fajny pojedynek, na przejściowych oponach trudno było to nazwać walką, ale później, na suchym, ściganie się było świetne, sporą rolę odgrywał system ERS. Starałem się zachować energię w bateriach, by zaatakować, ale Max robił to samo. Bronił się bardzo dobrze i przez to walka była super – chwalił Verstappena Nico Rosberg.

Młody Holender również był podekscytowany tym, jak dobrze poradził sobie z dzisiejszym wyzwaniem. Kierowca Red Bulla po raz trzeci w tym sezonie stanął na podium i zbliżył się w klasyfikacji generalnej do Vettela, Ricciardo oraz Raikkonena.

– Świetny wyścig przy świetnej publiczności. Początek zawodów był trudny, ale poradziłem sobie z Nico i goniłem Lewisa. Nawet pod koniec stintu miałem od niego lepsze tempo, ale on zjechał jedno okrążenie wcześniej i to miało decydujący wpływ. W końcu także Nico odzyskał pozycję, ale wciąż jechałem tuż za Mercedesami. Dziękuję Red Bullowi za ten wspaniały bolid.

Zadowalający wynik uzyskała nie tylko ekipa z Milton Keynes. Z Wysp Brytyjskich sporo punktów przywiezie ze sobą także Force India. Przy zerowym dorobku Williamsa, zespół Vijaya Mallyi zdecydowanie podgonił rywali w klasyfikacji konstruktorów. Sergio Perez zajął szóste, a Nico Hulkenberg siódme miejsce. Kierowcy ci, podobnie jak niemal cała stawka, nie uniknęli dziś błędów, a szczególnie zdradliwy był zakręt numer jeden.

– To nie było łatwe. Jeżeli jechałeś po idealnej linii, wszystko było w porządku, ale wystarczyło delikatnie najechać na mokry fragment i cała przyczepność traciła się w jednym momencie. Samo jechanie prosto było sporym osiągnięciem – uznał Sergio Perez.

Słaby występ w Silverstone zaliczyła Scuderia Ferrari. Dopiero dziewiąte miejsce Sebastiana Vettela pozostawia spory niedosyt, ale kierowca sam przyznał, że nie mógł wiele więcej zrobić. Ponadto, po raz kolejny skrytykował Pirelli, tym razem zwracając uwagę na kiepskie wykonanie pełnych deszczówek.

– Nie powinniśmy krytykować sędziów za to, że wystartowali wyścig za samochodem bezpieczeństwa, powinniśmy raczej zauważyć, że nikt z nas nie ma na tyle zaufania do pełnych deszczówek. Sami widzieliśmy, że wielu zawodników wolało ryzykować na przejściówkach, bo to po prostu szybsza opona. Powtarzaliśmy to już wielokrotnie, że opony typu „full wet”, w takich sytuacjach, nadają się wyłącznie do jazdy za safety carem.

Sebastian Vettel opowiedział też o swoim pojedynku z Felipe Massą. Zdaniem Niemca nie należała mu się kara za incydent w zakręcie numer 3.

– Wyjechał szeroko, więc wszedłem od wewnętrznej. Najzwyczajniej w świecie zahamowaliśmy w tym samym momencie, ale gdy skręcałem straciłem kontrolę i wyjechałem szeroko. Nie chciałem go wypychać z toru, bo przecież sam z niego wypadłem. Moim zdaniem to był incydent wyścigowy.

Na kolejne emocje związane z Formułą 1 będziemy musieli czekać dwa tygodnie. Najbliższe Grand Prix odbędzie się na dobrze znanym nam obiekcie Hungaroring pod Budapesztem.