Fot. ROKiT Williams Racing


„To był najgorszy weekend w mojej karierze” – Robert Kubica o fatalnej sytuacji w Williamsie

Autor: | 30 września 2019

W miniony weekend po raz kolejny zobaczyliśmy, że Williams ze swoją legendą nie ma już zbyt wiele wspólnego. Obecnie obserwujemy dość dziwne i wręcz żenujące postępowanie ekipy, która usiłuje nam pokazać, że wszystko jest w porządku. Prawda jest jednak zgoła odmienna.

Od początku sezonu widzimy, że George Russell dysponuje lepszym bolidem, który ostatnio nawet pozwala rywalizować z innymi zespołami pokroju Haasa czy Alfy Romeo. Natomiast Robert Kubica boryka się z problemami, które teoretycznie nie mają racji bytu w Formule 1. Ale Williams udowadnia nam, że niemożliwe nie istnieje. Szkoda, że kierują się do zmian negatywnych.

Przejdźmy do weekendu w Soczi. Już od pierwszych kółek Kubica przekazywał, że z bolidem jest coś nie tak i nie da się nim jechać. Żeby nie powiedzieć, że jazda FW42 jest po prostu niebezpieczna. Jednak uwagi naszego rodaka nikogo w zespole nie zainteresowały i nic w nim nie zmieniono. Cały weekend Robert musiał zasiadać w tym wehikule, bo o żadnej rywalizacji czy ściganiu nie mogliśmy mówić.

Podczas wyścigu Williams przełamał kolejne standardy, chociaż w zespole uważają, że wszystko jest super. Russell po postoju miał problemy z hamulcami i uderzył w bandę, będąc pasażerem swojego samochodu, a nie kierowcą. Po chwili postanowiono wycofać Kubicę z jazdy, o czym powiedziono mu tuż przed jego zjazdem do alei serwisowej, bowiem pierwotnie Robert sądził, że wraca na zwykłą wymianę ogumienia. Był bardzo zaskoczony decyzją teamu.

Po tym wszystkim mogliśmy przeczytać fantastyczny komunikat zespołu. Według niego Polak został zdjęty z toru, ponieważ – uwaga! – Nie rywalizował już o punkty, więc postanowiono zaoszczędzić elementy bolidu na kolejne wyścigi. Tak jakby po wypadku Russella ktoś się ocknął, że tym autem po prostu jeździć się nie da. Kubica jednak przy swojej inteligencji próbował jechać wolniej, by dojechać do mety, ponieważ wiedząc, jakim cudnym sprzętem dysponuje, jego celem na sezon było ukończenie wszystkich rund, co Williams skutecznie mu uniemożliwił.

Obecnie, po ogłoszeniu przez Polaka, że odchodzi z ekipy wreszcie możemy słyszeć prawdę, bo Kubica po prostu nie przejmuje się tym, co powiedzą w zespole i mówi jak jest. W rozmowie z Ziggo Sport TV słyszymy, że to był najgorszy weekend w długiej karierze Roberta. I to nie tylko ze względu na to, że FW42 nie nadaje się do jazdy, ale dlatego, że praca z tym zespołem jest po prostu koszmarem dla doświadczonego kierowcy, który w przeszłości jeździł w naprawdę poważnych teamach.

– To był najgorszy weekend w mojej karierze. Nie chodzi o kwestię prowadzenia. Z wielu powodów ten weekend był bardzo rozczarowujący… Z różnych powodów. Mogę mówić tylko o tym, co czuję i co wiem…
Po czterech okrążeniach FP1 zgłosiłem potężne problemy z samochodem, którego charakterystyka była bardzo dziwna. Był niemal niezdatny do jazdy – powiedział Robert w rozmowie z Ziggo Sport TV, którą przetłumaczył Cezary Gutowski.

W dalszej części usłyszeliśmy potwierdzenie, że mimo uwag Polaka, zespół nie zmienił absolutnie nic. Mówi o tym, że nie wymaga cudów, chce tylko samochodu, którym będzie mógł się ścigać, a nie podróżować niczym na niedzielną przejażdżkę do kościoła. Uważa, że stara się robić wszystko z takim sprzętem, jaki posiada. Był też bardzo rozżalony, że Williams znów zniweczył jego plany i cele.

– Jeśli zatrzymamy w samochodzie te same rzeczy, strata nie zniknie w ciągu nocy. Nie potrzebuję specjalnej pomocy. Potrzebuję tylko narzędzia, które działa i sądzę, że wówczas potrafię jeździć dobrze. Czasami jest to bolesne, ale staram się robić to, co najlepsze z tym, co mam. Miałem sekretny cel, aby ukończyć wszystkie wyścigi. Niestety nie osiągnę go – dodał Polak.

W momencie, gdy Robert ogłosił, że odchodzi, mimo że był realnym kandydatem do startów w sezonie 2020, pojawiały się głosy, że mógł poczekać, że może będzie lepiej. Ale nie będzie. To zespół F1, który wycofuje kierowcę, bo nie ma rezerwowych części do samochodów, które są po prostu niebezpieczne. W tym samym momencie oglądamy szefową Claire Williams, która wmawia wszystkim, że ekipa się odbudowuje i jest wszystko w porządku. Lecz to co się dzieje w Williamsie to jest żenada i katastrofa.

Szybko i boleśnie legenda została sprowadzona do parteru, a nawet niżej. Nie można dziwić się Kubicy, że podjął taką decyzję, nawet jeśli przez nią nie będzie startował w przyszłym roku, a będzie wyłącznie kierowcą rezerwowym w Haasie lub Racing Point. Polak jest zbyt dużą marką i poważnym człowiekiem, żeby bawić się w takie bagno, w jakie przerodził się Williams. Mieliśmy już biedne teamy, nawet w historii najnowszej, ale żaden nie robił sobie żartów ze swoich kierowców. Można wysunąć tezę, że Williams anno domini 2019 może śmiało aspirować do nagrody (gdyby takowa istniała) najgorszego zespołu w historii Formuły 1. To bardzo przykre zabicie legendy tego sportu. Nam też jest smutno, ponieważ ta ekipa bardzo zniszczyła heroiczny powrót Kubicy na szczyt sportu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *