Toto Wolff: Nowe zasady to powrót do punktu wyjścia

Autor: | 16 października 2016

Szef Mercedesa uważa, że wraz z wprowadzeniem nowych zasad do Formuły 1, zespoły z powrotem znajdą się w punkcie wyjścia. Austriak skomentował również rywalizację Rosberga i Hamiltona.

Podczas ostatniego GP Japonii, Mercedes przypieczętował swój trzeci tytuł w klasyfikacji konstruktorów. Pewne jest również, że mistrzem świata zostanie jeden z kierowców stajni z Brackley. Inne ekipy mocno pracowały, w zasadzie nadal pracują, by doścignąć najlepszy team. Częściowo udało im się to i w tym roku Mercedes nadal jest najszybszy, ale jego przewaga zmniejszyła się. Doskonale pokazują to dublety. W tym sezonie Lewis Hamilton i Nico Rosberg zajmowali pierwsze dwa miejsca na podium tylko czterokrotnie. W 2014 i 2015 roku, na tym samym etapie rywalizacji, Srebrne Strzały miały aż 10 dubletów.

Toto Wolff jest zdania, że reguły powinny zostać niezmienione. Uważa, że powinno się pozwolić na to, by poziom rywalizacji sam się wyrównał.

– Patrząc na wyniki, w tym roku nie dominujemy już tak bardzo, jak miało to miejsce ostatnio. Według mnie to coś jak malejące przychody, wywołane stabilizacją w regulaminie. Zawsze powtarzałem, by zostawić reguły w spokoju. Wtedy różnica w osiągach zmniejszyłaby się i w końcu wszystko dążyłoby do tego, że mielibyśmy naprawdę dobre ściganie. Jednak ktoś wymyślił sobie, by na nowy sezon wprowadzić coś innego. To powrót do punktu wyjścia – powiedział szef Mercedesa.

Z pewnością Austriak wolałby, żeby Formuła 1 pozostała przy zasadach, w których jego team odnalazł się zdecydowanie najlepiej. Jeśli sezon 2017 zostanie zdominowany przez inny team, to z pewnością słowa Wolffa zostaną przypomniane.

Do końca obecnego sezonu zostały cztery wyścigi. Rywalizacja o tytuł mistrza świata kierowców wchodzi w decydującą fazę. Na jej starcie sporą przewagę wydaje się mieć Nico Rosberg. Zespół nie zamierza znacząco ingerować w poczynania swoich podopiecznych i chce umożliwić im rywalizację. Kibice z pewnością życzyliby sobie, by wszystko zakończyło się w Abu Dhabi. Faktem jest, że jedna awaria może jednak odwrócić losy walki między Nico i Lewisem.

– Pozwolimy im się ścigać, to się nie zmieniło. Nie stosowaliśmy team orders, których nie lubią kibice. Sporo pracowaliśmy, by nasi kierowcy mogli się ścigać. Nie będzie żadnej zmiany. Mają zielone światło, by rywalizować – mówił Wolff. – 33 punkty to sporo. Malezja pokazała, jak szybko wszystko może się zmienić. Jeśli nie ukończysz wyścigu, a ktoś inny wygra, to tracisz aż 25 punktów. Przewaga nagle może wynosić tylko 8 punktów. Lewis najlepiej radzi sobie, gdy ma jakiś cel i jest pod presją. Nie mam wątpliwości, że będzie walczył do końca – zakończył Austriak.