Fot. Sport24


Villeneuve znów się kompromituje – wyścigowy świat broni Kubicy

Autor: | 27 marca 2019

Jacques Villeneuve co jakiś czas lubi opowiadać niestworzone rzeczy. Tym razem jest podobnie. Kanadyjczyk niezmiennie wylewa żółć na Roberta Kubicę, który trzynaście lat temu najzwyczajniej go ograł. Wyścigowy świat bierze w obronę Polaka i nie ma się co dziwić. 

Mistrz świata z 1997 roku stwierdził, że obecność w Formule 1 niepełnosprawnego Kubicy jest wielką ujmą dla tego sportu. Ponieważ tutaj powinni być zawodnicy w pełni sprawni, by znieść obciążenia, jakie odczuwane są w kokpicie bolidu. Jacques ma dużo większy kłopot niż prawa ręka Polaka. Czasami coś wyłącza mu prąd w głowie i wtedy plecie takie głupoty.

Natychmiastowo odpowiedział mu Lucas di Grassi, a więc mistrz Formuły E z sezonu 2016-2017 oraz zawodnik Virgin Racing w kampanii 2010. Brazylijczyk stwierdził, że to absurdalne słowa i Robert nie może być oceniany przez stan jego ręki, a wyłącznie z uwagi na występy. Dodał, że Kubica to przykład powrotu do formy, a jego historia jest niesamowita. Z pełnym przekonaniem stwierdził także, że na koniec roku jego wyniki będą mówić same za siebie.

Teraz do dialogu dołączył się Dario Katta, szef ekipy Esuka w barwach której Polak zajął trzecią lokatę w 24-godzinnym wyścigu ore di Adria. Wykazał, że w 2006 roku po debiucie Kubicy w F1, Villeneuve otrzymał szansę powrotu do bolidu BMW Sauber. Zespół zorganizował prywatne testy, które miały wyłonić kierowcę na resztę tamtego sezonu. Po prostu szybszy otrzymałby angaż. Okazuje się, że Robert był znacznie szybszy od rywala. Katta stwierdza na koniec oświadczenia, że Jacques już od dawna jest za wolny na Formułę 1.

– Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego Jacques Villeneuve wciąż atakuje Roberta Kubicę. Był rok 2006 kiedy młody Robert Kubica był trzecim kierowcą BMW Sauber. W Grand Prix Węgier zastąpił Jacquesa Villeneuve, stając się pierwszym Polakiem, który pojechał w Formule 1. Ale wyścig nie był szczęśliwy dla kierowcy, który przyjechał siódmy, ale został zdyskwalifikowany z racji zbyt lekkiego o 2 kilogramy samochodu – pisze w oświadczeniu Katta.

– Po wyścigu, władze BMW Sauber zaproponowali Villeneuve’owi rywalizację z Robertem Kubicą podczas prywatnego testu, by sprawdzić, który z tych kierowców jest lepszym wyborem na pozostałą część sezonu. Po tych testach BMW Sauber ogłosiło, że Kubica, który był znacznie szybszy od Villeneuva, pozostanie w ekipie na pozostałe wyścigi. I co zrobił pan Villeneuve? Zdecydował się zakończyć karierę w Formule 1! – dodaje szef Esuki.

– Drogi Jacquesie, minęło 13 lat i RK jest uważany przez wszystkich (którzy rozumieją F1) za wielki talent, w przeciwieństwie do ciebie. Zrelaksuj się zatem i myśl o jeździe w Nascar czy GT3. Formuła 1 nie jest już dla ciebie, jesteś za wolny od dawna! – kończy Dario.

To nie wszystko. Głos zabrał też Giancarlo Minardi, a więc były właściciel ekipy F1. po której miejsce zajął Red Bull. Włoch uważa, że to kolejny raz, kiedy Villeneuve dużo mówi, a powinien milczeć. Uderza w niego twierdząc, że nie zacząłby wyścigowej przygody gdyby nie nazwisko sławnego ojca. Na koniec dodał, że trzeba szanować decyzję Roberta.

– Myślę, że przegapił okazję, by siedzieć cicho. Przy szacunku do osiągniętych wyników, możliwe, że jego kariera wyścigowa w ogóle by się nie zaczęła gdyby nie jego nazwisko. Decyzja Kubicy musi być szanowana – powiedział Minardi.

Odniósł się też do sytuacji Williamsa. Ma nadzieję, że zespół wie, co jest największym problemem samochodu, poza tym nie jest tajemnicą, że Kubica jeździł autem z testów, a więc mocno surowym, natomiast Russell miał poprawki, lecz nie było to jeszcze w pełni auto A. Co ciekawe, uważa, że budżet nie jest największą bolączką teamu.

– Liczę na to, że zidentyfikowali problemy, w których muszą interweniować. Będą jednak potrzebować czasu, aby się odbudować. W większości jeździli obecnie wersją B swojego samochodu. Na szczęście budżet nie jest ich największym problemem – kończy Włoch.

Kolejny raz Villeneuve dużo mówi. Jego nienawiść do Kubicy jest po prostu żałosna. Pamiętamy, że przed sezonem 2008 po wycofaniu kontroli trakcji, Jacques twierdził, że Polak nie ma szans, żeby sobie poradzić. Kilka miesięcy później Robert wygrał GP Kanady, a więc na jego terenie, co dodatkowo musiało boleć byłego kierowcę Williamsa. Od chwili, w której Kubica zaczął z powrotem jeździć bolidem F1, Villeneuve próbuje go zdyskredytować, przez co wychodzi na durnia. Taki już jednak urok zabawnego Kanadyjczyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *