Wiecznie drudzy: Rubens Barrichello

Autor: | 2 grudnia 2014

Na naszym portalu startuje właśnie nowa seria o wymownym tytule „Wiecznie drudzy”. W trakcie przerwy zimowej postaramy się Wam przybliżyć historie legendarnych kierowców wyścigowych, którzy pomimo wielu okazji, nigdy nie sięgnęli po najwyższe laury. W pierwszej odsłonie: Rubens Barrichello.

n

Brazylijczyk znany jest przede wszystkim z odnotowania rekordu startów w Formule 1. Przez 19 pełnych sezonów, zawodnik wziął udział w 322 Grand Prix. Gdy w 2010 roku dumnie woził swoim Williamsem specjalnie przygotowaną grafikę z okrągłą liczbą, niewiele wskazywało na to, aby kariera Rubensa miała się niedługo zakończyć. Doświadczenie kierowcy było ostatnim atutem w upadającym zespole z Grove. Ekipa utrzymywała się ze wsparcia PDVSA, a sezon 2011 okazał się najgorszym w historii teamu.

n

barichello 2011Wtedy też pojawiły się plotki o powrocie Raikkonena do Formuły 1. Media łączyły Fina tylko z jednym zespołem: Williamsem. Maldonado i jego sponsor byli nietykalni, więc grunt pod nogami Rubensa mocno się zatrząsł. Ostatecznie „Ice-Man” wylądował w Lotusie, ale miejsce Barrichello w zespole zajął Bruno Senna. Brazylijczyk zakończył karierę przed własną publicznością, ścigając się po Interlagos w kasku z klasycznymi barwami Ayrtona Senny.

n

I pomyśleć, że jeszcze dwa sezony wcześniej, Rubens Barrichello jeździł w mistrzowskim teamie, Brawn GP. Zawodnik przypomniał wtedy światu, że choć jego epizod z Honda Racing trwał aż trzy lata, to mając do dyspozycji najlepszy samochód, nadal jest w stanie walczyć o zwycięstwa. W 2009 roku mieliśmy okazję zobaczyć najbardziej zmotywowanego Rubensa w historii. Stanęła bowiem przed nim okazja, jakiej nigdy wcześniej nie miał, nawet w czerwonym kombinezonie.

n

Kiedy Michael Schumacher w latach 2000-2004 sięgnął po 48 zwycięstw, Barrichello na najwyższym stopniu podium stawał zaledwie dziewięciokrotnie. Ba, chociaż wydawało się, że Brazylijczyk ma zarezerwowane pudło w każdym niemal Grand Prix, oprócz Schumiego pokonywali go także inni. Przez cały sezon 2000 Barrichello nie schodził niżej, niż czwarte miejsce, ale kilka nieukończonych rund sprawiło, że wyraźnie przed nim znaleźli się także kierowcy McLarena.

n

Podobnie sprawa miała się rok później, kiedy nasz bohater zajmował właściwie tylko trzy pozycje: drugą, trzecią i piątą. Znów jednak nie zdobył ani jednego punktu w czterech Grand Prix i wicemistrzostwo przypadło Coulthardowi.

n

barichello schumacher austria 2002Zwykło się mówić, że Rubens był wiecznie drugi, ponieważ jeździł w najlepszym zespole u boku najlepszego kierowcy wszech czasów, ale tak naprawdę tylko w sezonach 2002 i 2004 wyglądało to tak, że Schumacher przyjeżdżał na metę pierwszy, a Barrichello zaraz za nim. Krytycznym okazał się być 2005 rok, kiedy w klasyfikacji końcowej, obu kierowców Ferrari przedzieliło aż czterech rywali. Scuderia uznała wówczas, że Rubens nie zasługuje już na miejsce w ich zespole.

n

Wtedy właśnie nastąpił najgorszy okres w karierze Brazylijczyka, który w samochodzie Hondy nie mógł wiele zrobić. Wraz z Jensonem Buttonem stali się cieniem Formuły 1, aktorami drugoplanowymi, nieliczącymi się w walce. Trwało to trzy lata i już wszyscy zdążyli zapomnieć, że jeszcze niedawno obaj byli upatrywani na przyszłych mistrzów.

n

I tutaj wracamy do rozdziału, który nazwałem „najbardziej zmotywowanym Rubensem w historii”. Słońce znów zaświeciło do ówczesnych kierowców Hondy. Tak naprawdę nie mieli oni nawet brać udziału w kolejnej edycji mistrzostw, ale Ross Brawn nie tylko uratował ich kariery, ale i poprowadził w najlepszy sezon w ich życiu.

n

Już po treningach do Grand Prix Australii stało się jasne, że team ma w swoim garażu maszynę z zupełnie innej ligi. Bolidy Brawn GP ustawiły się w pierwszej linii do wyścigu. Zespół ustrzelił dublet, choć pomogła im w tym kolizja Kubicy z Vettelem. Jenson z Rubensem zapowiedzieli jednak walkę o tytuł.

n

barichello againNiestety, realia okazały się wyjątkowo brutalne. Po dziesięciu rundach mistrzostw, na liście zwycięzców widniały cztery nazwiska, ale nie było na niej Barrichello. Ten nie był w stanie wykorzystać potencjału samochodu i zajmował miejsca na podium rzadziej, niż Button zwyciężał. To nie było dobre dla zespołu. Rubens ani myślał pomagać koledze w drodze po tytuł. Najpierw przez motywację, później przez matematykę, aż w końcu przez frustrację. Choć bolid BGP 001 był poza zasięgiem, Brazylijczyk zakończył sezon dopiero na trzecim miejscu.

n

Choć na pierwszy rzut oka, pochodzący z Sao Paulo zawodnik wydaje się być idealnym przykładem „wiecznie drugiego”, tak naprawdę odstawał od najlepszych w trochę większym stopniu. Kiedy za kierownicą Ferrari, Michael Schumacher stawał się jednym z największych sportowców świata, Rubens zdobył zaledwie dwa tytuły wicemistrzowskie.

n

W tym roku, kierowca startował w serii Stock Car Brazil, gdzie wygrał klasyfikację generalną. Ostatni raz zdarzyło mu się to 23 lata temu, kiedy okazał się najlepszy w sezonie 1991 Brytyjskiej Formuły 3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *