Wypadek Fernando Alonso z Melbourne poddany analizie systemu halo

Autor: | 17 stycznia 2017

FIA wykonała symulację dramatycznie wyglądającego wypadku Fernando Alonso z Australii w sezonie 2016. Podczas analizy Federacja uwzględniła system halo.

Obszerne badania dotyczące testowania systemu halo, zarówno na, jak i poza torem, zostały ukończone w drugiej połowie ubiegłorocznego sezonu. Wszyscy kierowcy mieli okazję, by wypróbować ochronny pomysł kokpitu i wyznać na jego temat opinię.

FIA oznajmiła, że w 2018 roku jakaś forma bezpieczeństwa dotycząca kokpitu kierowcy zostanie wprowadzona. Do tej pory halo jest jedynym pomysłem, który może zostać wprowadzony do Formuły 1.

Podczas pierwszego GP w ubiegłym roku, na osiemnastym okrążeniu doszło do koszmarnego wypadku. Alonso przednim prawym kołem zawadził o bolid Estebana Gutierreza, a następnie  przekoziołkował nad ziemią i uderzył w bandę. Na szczęście dwukrotny mistrz świata wyszedł z tej kraksy niemal bez szwanku, jednak teraz wyżej wspomniane zdarzenie było idealne do poddania go analizie, co potwierdził Laurent Mekies – zastępca dyrektora wyścigu i bezpieczeństwa.

– Zobaczyliśmy dokładnie wypadek, gdy zrobiliśmy badanie halo – oznajmił 39-latek. – Widzieliśmy jak samochód wylądował, jednak głównym pytaniem było co się działo, kiedy człowiek chciał wyjść.

– Odpowiedź ma dwie części. Pierwsza to standardowe procedury, czyli osoby pracujące na torze starają się umiejscowić bolid z powrotem na oponach. Akceptujemy jednak, że gdy kierowca będzie się czuć dobrze, to będzie chciał wyjść od razu – nie jest to jednak dobry pomysł, jeśli wziąć pod uwagę samochód z instalacją elektryczną.

FIA podczas badań umiejscowiła w bolidzie Andy’ego Mellora – konsultanta ds. bezpieczeństwa w sporcie, wraz z systemem halo. Miał przyjąć dokładnie taką pozycję jak Alonso po wypadku i wyjść z samochodu.

– Kiedy pokazaliśmy to kierowcom, nie byli pod wrażeniem szybkości w wydostawaniu się z bolidu, ale przed wprowadzeniem halo będą ku temu ćwiczenia.