Fot. Audi Sport


ePrix Berlina: Wygrana di Grassiego w ostatnim weekendzie Audi, de Vries wciąż liderem!

Autor: | 14 sierpnia 2021

Lucas di Grassi (Audi) wygrał wyścig o ePrix Berlina. Dla niego to dwunasta wygrana w Formule E, druga na lotnisku Tempelhof w historii jego startów oraz druga w sezonie. Dla Brazylijczyka i zespołu to ważny triumf, bowiem po sezonie Audi wycofuje się z serii. Drugie miejsce zajął Edoardo Mortara (Venturi), a trzecie Mitch Evans (Jaguar). Liderem pozostał de Vries z 95 punktami na koncie, choć dziś był dopiero dwudziesty drugi. Mortara ma 92 oczka, Denis jest trzeci z 91 punktami. Dalej są Evans, Frijns, di Grassi i da Costa. Ostatni z nich traci tylko dziewięć oczek do lidera i to ta siódemka ma największe szanse na zostanie pierwszym w historii mistrzem świata Formuły E.

W Berlinie mieliśmy bardzo ładną pogodę. Było słonecznie, a termometry pokazywały 25 stopni Celsjusza. To oznacza, że temperatura toru oscylowała wokół 40 stopni.

W kwalifikacjach najlepsi byli kierowcy Techeetah, bowiem wygrał Jean-Eric Vergne przed Antonio Felixem da Costą. Dalej byli Lucas di Grassi (Audi), Edoardo Mortara, Norman Nato (obaj Venturi) i Sebastien Buemi (Nissan). Wynik di Grassiego jest istotny dla zespołu, ponieważ zespół Audi po tym sezonie odchodzi z cyklu, więc niemiecki producent chciałby się godnie pożegnać. Lider cyklu Nyck de Vries (Mercedes) był dopiero dziewiętnasty, a dwudziesty trzeci czas wykręcił Robin Frijns (Virgin Racing). Formuła E to specyficzna seria, bowiem przed ostatnimi dwoma wyścigami sezonu na lotnisku Tempelhof w Berlinie, szanse na mistrzowski tytuł ma aż osiemnastu kierowców.

Po starcie Vergne utrzymał prowadzenie, a dalej byli da Costa, di Grassi, Mortara, Nato, Mitch Evans (Jaguar), Buemi, Oliver Rowland (Nissan), Jake Dennis (BMW) i Pascal Wehrlein (Porsche). Na początku rywalizacji Andre Lotterer (Porsche) i Tom Blomqvist (NIO) zetknęli się i Brytyjczyk po tym musiał zjechać do boksu z powodu uszkodzeń swojego samochodu. Naprawa zajęła mechanikom trochę czasu i Tom wrócił do jazdy z sześcioma okrążeniami straty. Wehrlein agresywnie bronił się przed Buemim, który spadł za Niemca po aktywowaniu trybu ataku. Oba bolidy dotknęły się i Pascal przebił oponę w swoim aucie, przez co i on musiał zjechać do alei serwisowej, lecz powrócił do jazdy. Z kolei Sam Bird (Jaguar) miał awarię swojego samochodu i zatrzymał się na torze. Po tym na torze mieliśmy samochód bezpieczeństwa.

Po powrocie do rywalizacji Vergne i da Costa zamienili się pozycjami, bowiem Portugalczyk ma dużo większe szanse na tytuł mistrzowski. Po chwili spadła efektywność aut Techeetah i obaj kierowcy zaczęli spadać w klasyfikacji. Liderem został di Grassi, a za nim byli Rene Rast (Audi) oraz Mortara. Po chwili jednak Edoardo wyprzedził Rene. Maximilian Gunther (BMW) i Buemi mieli kolizję, dlatego sędziowie badali tę sytuację. To samo dotyczyło Alexa Lynna (Mahindra) i de Vriesa, który musiał zjechać na chwilę do alei serwisowej, więc mógł już zapomnieć o punktach.

W czołówce było sporo zamieszania, bowiem po kilku minutach Mortara wyszedł na prowadzenie, a drugi był Nato. trzecie miejsce zajmował di Grassi, czwarte Evans, piąte Dennis, szóste da Costa, siódme Vergne, ósme Gunther, dziewiąte Rast, a dziesiąte Lotterer.

Za chwilę było to nieaktualne, ponieważ di Grassi ograł dwóch kierowców Venturi i był liderem. Mortara był drugi, a na trzecią pozycję wyszedł Evans, na czwartą spadł Nato. Do końca wyścigu już nic się nie wydarzyło, więc wygrał di Grassi przed Mortarą, Evansem, Nato, Dennisem, Vergnem, da Costą, Guntherem, Rastem i Lottererem.

Ostatni wyścig sezonu odbędzie się już jutro, również w Berlinie.

Fot. ABB Formula E

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *