Fot. Mahindra Racing


ePrix Londynu: Premierowa wygrana Lynna, oszustwo di Grassiego

Autor: | 25 lipca 2021

Alex Lynn (Mahindra) wygrał swój pierwszy wyścig w Formule E. W dodatku zrobił to w swojej domowej rywalizacji w Londynie. Ciekawostka jest taka, że w ten weekend trasa była połączeniem toru ulicznego oraz fragmentu zadaszonego, który znajdował się w hali. Pierwszy raz miała miejsce taka sytuacja. Na podium z Alexem stanęli też Nyck de Vries (Mercedes) oraz Mitch Evans (Jaguar). Liderem mistrzostw został de Vries, a wśród ekip prowadzi Virgin Racing.

Pogoda w stolicy Wielkiej Brytanii była cały czas podobna. Dziś mieliśmy przelotne opady, również w kwalifikacjach, ale była to na tyle mała intensywność, że asfalt nie był mokry. Temperatura powietrza wynosiła 19 stopni Celsjusza, a nawierzchni około 26. W sesji kwalifikacyjnej najlepszy był Stoffel Vandoorne (Mercedes) przed Oliverem Rowlandem (Nissan), Alexem Lynnem (Mahindra) i Nyckem de Vriesem (Mercedes).

Po starcie niewiele się zmieniło. Prowadził Vandoorne, a dalej znajdowali się Rowland, Lynn, de Vries, Maximilian Gunther (BMW), Mitch Evans (Jaguar), Pascal Wehrlein (Porsche), Lucas di Grassi (Audi), Robin Frijns (Virgin Racing) oraz Rene Rast (Audi). Niedługo po rozpoczęciu rywalizacji zawodnicy zaczęli ze sobą ostro rywalizować. De Vries rozważnie atakował rywali i najpierw wyprzedził Lynna, a potem Rowlanda, jednak po pewnym czasie zawodnik Nissana wrócił przed kierowcę Mercedesa. Sebastien Buemi (Nissan) atakował Rasta. Uderzył w niego i na chwilę się zakleszczyli. Niemiec musiał wycofać się z rywalizacji, bowiem jego bolid był bardzo uszkodzony, a Szwajcar otrzymał za to karę 10 sekund stop&go. Z kolei Antonio Felix da Costa (Techeetah) walczył z Andre Lottererem (Porsche). Doświadczeni kierowcy zderzyli się i obecny mistrz serii również się zatrzymał. Andre zmieniał kierunek jazdy na prostej, a na hamowaniu nie zostawił miejsca rywalowi po wewnętrznej stronie i właściwie wepchnął go w ścianę. Otrzymał za to karę przejazdu przez aleję serwisową. W ten sposób po raz drugi na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Najpierw przy usuwaniu z toru samochodu Rasta, a teraz da Costy.

Coś niesamowitego wykonał di Grassi. Samochód bezpieczeństwa poruszał się bardzo wolno i Brazylijczyk pojechał aleją serwisową zamiast za safety carem. Po tym został liderem wyścigu. Po wznowieniu, Vandoorne jechał za di Grassim, a za nimi Rowland broniąc się przed de Vriesem zblokował hamulce i uderzył w Vandoorne’a. Obaj spadli w klasyfikacji i stracili szanse na dobry wynik. De Vries został wyprzedzony przez Lynna, gdy ten używał trybu ataku i spadł na trzecią lokatę. Z kolei Evans zaatakował Gunthera i był czwarty. Przy okazji walki na torze pozbył się swojego przedniego prawego nadkola, ale nie przeszkadzało mu to w rywalizacji o czołowe miejsca. Jednak był to ubytek w aerodynamice, więc pozostawała mu obrona przed Guntherem. Ten jednak po chwili został ograny przez Frijnsa i to Holendra musiał obawiać się Evans.

Na koniec wyścigu di Grassi otrzymał karę drive through. W trakcie jazdy za samochodem bezpieczeństwa można zjechać do alei serwisowej, ale nie celem prześcignięcia stawki, a zatrzymania się u mechaników. Brazylijczyk przejechał przez swoje stanowisko serwisowe i na nim zwolnił, ale się nie zatrzymał, więc mimo protestów Audi, które odbywały się natychmiast, kara była oczywista. Można jasno stwierdzić, że Audi chciało oszukać rywali i arbitrów. Bowiem w normalnej sytuacji, kiedy kierowca podczas obecności samochodu bezpieczeństwa odwiedza mechaników, ma czerwone światło na wyjeździe z alei i otrzymuje zgodę na wyjazd dopiero, gdy wszystkie auta ustawią się za safety carem. Lucas zignorował polecenie sędziów o odbyciu kary, przez co pokazano mu czarną flagę, którą potem zamieniono na karę czasową 20 sekund.

W ten sposób pierwszy raz w Formule E wygrał Lynn. Dalej byli de Vries, Evans, Frijns, Pascal Wehrlein (Porsche), Gunther, Nick Cassidy (Virgin Racing), di Grassi, Sergio Sette Camara (Dragon) oraz Jake Dennis (BMW). Wczorajszy zwycięzca w samej końcówce musiał odbyć karę drive through za naruszenie mapy przepustnicy. Natomiast Sam Bird (Jaguar) i Norman Nato (Venturi) zderzyli i obaj odpadli z wyścigu. Wcześniejszy lider, Vandoorne finiszował na dwunastym miejscu, a więc poza punktami.

Liderem cyklu został de Vries z 95 punktami na koncie. Frijns ma 89, Bird 81, a Dennis i da Costa po 80. Natomiast pośród zespołów prowadzi Virgin Racing. Ekipa ta zgromadziła 165 punktów. Mercedes ma 158, Jaguar 156, Techeetah 148 i BMW 142. Przed nami już tylko dwie rundy w Berlinie w dniach 14-15 sierpnia.

Fot. Eurosport

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *