Fot. Mahindra Racing


ePrix Marrakeszu: Wypadek kierowców BMW, triumf D’Ambrosio

Autor: | 12 stycznia 2019

Jerome D’Ambrosio niespodziewanie triumfował w wyścigu o ePrix Marrakeszu. Dla Belga to premierowe zwycięstwo w tym sezonie, a trzecie w karierze. Z tym, że ostatnie miało miejsce trzy lata temu w Meksyku. Dzięki wygranej w Marrakeszu i trzeciej lokacie w Ad-Diriyah, nowy kierowca Mahindra Racing został liderem cyklu. Podium uzupełnili Robin Frijns i Sam Bird.

Cały czas temperatura oscylowała wokół 20 stopni Celsjusza, a tor był o około 10 kresek cieplejszy. Tym razem było słonecznie, więc warunki były lepsze dla kibiców.

Od początku działo się sporo. Już w pierwszym zakręcie Jean-Eric Vergne bardzo brawurowo zaatakował Sama Birda, walcząc o pierwsze miejsce. Francuz niemądrze wepchnął się Brytyjczykowi i w wyniku tego obrócił się. To z kolei oznaczało spadek na ostatnią lokatę. Sebastien Buemitakże mocno spadł, bowiem musiał ominąć bolid Techeetah. Z kolei Stoffel Vandoorne i Gary Paffett, a więc partnerzy z ekipy HWA zderzyli się na starcie. Belg od razu musiał się wycofać, a Brytyjczyk na trzecim kółku zrezygnował. Z rywalizacji odpadł też Pascal Wehrlein, który otrzymał uderzenie z tyłu i nie mógł kontynuować jazdy.

Za Birdem znaleźli się Antonio Felix da Costa, Alexander Sims, Mitch Evans i Robin Frijns. Z tyłu stawki Vergne, Buemi i Andre Lotterer w szybkim tempie odrabiali straty i wyprzedzali kolejnych zawodników. Z Po kilkunastu kółkach Bird na prostej został wyprzedzony przez da Costę i Simsa. Kierowca Virgin zaczął tracić czas i tuż za nim znaleźli się też D’Ambrosio, Frijns i Lucas di Grassi.

Kierowcy BMW jechali bardzo blisko siebie, ale żaden nie ryzykował ataku. Na 20 minut przed finiszem, Vergne, Lotterer i Buemi byli już w dziesiątce. Wyprzedzanie lepiej wychodziło duetowi Techeetah, ale to też dlatego, że obok BMW jest to najlepsza maszyna w stawce. Natomiast Nissan, którym dysponuje Buemi, nie ma najlepszych osiągów.

Po kilku minutach Sims po zewnętrznej zaatakował da Costę, który jednak nie odpuścił i wręcz wjechał w swojego zespołowego partnera. Dotychczasowy lider cyklu wyszedł gorzej na swoim niezbyt mądrym manewrze, bowiem skończył wyścig na ścianie, a Alex pojechał dalej. Jednak spadł na czwartą lokatę, a nowym liderem został D’Ambrosio, za którego plecami znaleźli się Frijns, Bird, wspomniany Sims, Vergne, Lotterer, di Grassi, Buemi, Evans i Daniel Abt. Przez większość wyścigu to Andre był przed Jean-Erikiem, ale Francuz bije się o tytuł, więc Lotterer puścił swojego partnera.

Po tym całym zamieszaniu zostawało jeszcze 10 minut do końca rywalizacji, ale samochód da Costy stał w niebezpiecznym miejscu, na zewnętrznej zakrętu po długiej prostej. Dlatego pojawił się samochód bezpieczeństwa, ale porządkowi nie kwapili się do usunięcia auta z tej lokalizacji, więc niemal do końca wyścigu mieliśmy safety car, który zjechał na ostatnim okrążeniu. Było bardzo ciasno, ale ostatecznie Jerome dowiózł zwycięstwo i został nowym liderem mistrzostw.

Fot. ABB Formula E

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *