Fot. Dan Bathie


ePrix Santiago: Pierwszy trening dla Birda

Autor: | 3 lutego 2018

Sam Bird wykręcił najlepszy czas pierwszego treningu podczas ePrix Santiago. Drugi wynik miał Felix Rosenqvist, a trzeci Jean-Eric Vergne.

Na torze w Santiago od początku panowały dobre warunki do ścigania się. Pierwszy trening rozpoczynał się o godzinie 8 czasu miejscowego, a już mieliśmy sporo słońca i 15 stopni Celsjusza.

Wraz z wystartowaniem sesji cała stawka pojawiła się na torze, by w warunkach bojowych poznać obiekt. Wcześniej był oczywiście obchód toru czy można było wirtualnie zobaczyć, jak prezentują się zakręty, lecz dopiero na żywo w bolidzie można odpowiednio przygotować się do kwalifikacji oraz wyścigu.

Po pierwszych przejazdach na prowadzeniu był Felix Rosenqvist z czasem 1:25,142. Był to wtedy zdecydowanie najlepszy czas. Drugi Sebastien Buemi tracił ponad sekundę, a dalej plasowali się Lucas di Grassi, Nico Prost, Alex Lynn, Edoardo Mortara i Sam Bird. W piątej minucie tradycyjnie sędziowie ogłosili komunikat Foul Course Yellow, który oznacza nakaz zwolnienia tempa na całym torze. To normalny test dla kierowców, aby podczas wyścigu nie było niepotrzebnych nerwów. Po minucie powrócono do zielonej flagi.

Warunki szybko się poprawiały przez coraz większe nagumowanie asfaltu. Dlatego też zawodnicy jechali coraz szybciej. Po dwunastu minutach jazdy liderem był di Grassi z rezultatem 1:21,005. Nieco ponad sekundę tracił Buemi, a dalej byli Mortata, Daniel Abt, Nelson Piquet Jr i Andre Lotterer. Nie był to jednak koniec wyczynów kierowców. Już po chwili na prowadzenie wskoczył Mitch Evans z Jaguara, który poprawił wynik Lucasa o 0,157 sekundy. Na chwilę żółtą flagę spowodował Rosenqvist, który nie dohamował przed zakrętem i wjechał w ślepą uliczkę. Jednak po chwili zdołał się obrócić i wyjechać z powrotem na tor.

26 minut przed końcem liderem był Abt, który poprawił wynik Mitcha zaledwie 0 0,057 sekundy. Problemów nie uniknął Buemi, który przygotowywał się do szybkiego kółka, ale wychodząc z ostatniego zakrętu odjechał mu tył i uderzył tą częścią bolidu w bandę. Nie stało się nic poważnego, ale musiał zjechać do alei serwisowej.

W tym samym czasie Evans wrócił na prowadzenie, ale za chwilę jeszcze szybciej pojechał Jean-Eric Vergne. Po dobrym początku daleko w tyle byli Buemi oraz Rosenqvist. Pierwszy z nich zajmował czternastą lokatę, a drugi ostatnią, dwudziestą. Minęło jednak kilka minut i Szwed wskoczył na ósmą pozycję. Natomiast nowym liderem został di Grassi z wynikiem 1:20,405.

Podobną wpadkę jak Felix, zaliczył Luca Filippi z ekipy NIO. Wjechał w uliczkę i chwilę mu zajęło, zanim powrócił na właściwą nitkę toru. Z kolei Lucas nie nacieszył się zbyt długo prowadzeniem. Na pierwszą pozycję wskoczył Alex Lynn z rewelacyjnym wynikiem 1:19,907, będąc pierwszym kierowcą, który zszedł poniżej granicy 1:20.

Blisko tego był też Jose Maria Lopez, lecz jego wynikowi zabrakło 176 tysięcznych sekundy do 1:20. Mimo wszystko wystarczyło to do przesunięcia się na drugie miejsce. Wydawało się, że Lynn pozostanie już na prowadzeniu, ale nic bardziej mylnego. Jego czas o 0,206 sekundy poprawił Vergne. Pięć minut przed końcem liderem został Sam Bird z rezultatem 1:19,439. Drugi był Rosenqvist z wynikiem o 207 tysięcznych gorszym. Po chwili Maro Engel uderzył w ścianę i sędziowie wywiesili czerwone flagi, które obowiązywały już do końca sesji.

Ostatecznie najlepszy był Bird przed Rosenqvistem, Vergnem, Evansem, Lottererem, Lynnem, Lopezem, Mortarą, Turveyerm i Piquetem. Di Grassi był dopiero jedenasty, Abt dwunasty, a Buemi trzynasty.

Drugi trening rozpocznie się o godzinie 14:30 naszego czasu.

Fot. ABB Formula E

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *