Evans zadowolony mimo rozczarowującej końcówki

Autor: | 25 lutego 2017

Mitch Evans był bliski zdobycia pierwszych punktów w sezonie, ale znów się nie udało. Mimo wszystko był to najlepszy występ kierowcy Panasonic Jaguar Racing.

Brytyjski zespół dołączył do stawki Formuły E w tym sezonie i musiał liczyć się z ciężkim początkiem. Evans niestety nie ukończył ePrix Hongkongu z uwagi na awarię układu elektrycznego. Natomiast w Marrakeszu dojechał do mety na siedemnastym miejscu, ze stratą okrążenia do Sebastiena Buemiego.

Od ostatniego zeszłorocznego wyścigu Jaguar mocno pracował nad rozwojem bolidu. Przyniosło to całkiem dobre efekty, bowiem w kwalifikacjach Mitch osiągnął świetny siódmy czas. Kierowca był bardzo zadowolony z pracy swojej ekipy. Stwierdził też, że to da zarówno jemu, jak i teamowi wiele pewności siebie.

– Kwalifikacje były wspaniałe. Od Marrakeszu ciężko pracujemy, by zwiększyć nasze osiągi. Chcieliśmy zobaczyć jak wygląda nasze tempo wyścigowe, w porównaniu z rywalami. Uzyskanie takiego czasu w kwalifikacjach jest czymś wielkim, to daje nam dużo pewności siebie. To nie było łatwe, bo opony tutaj są dość wrażliwe – powiedział Evans.

Niestety w wyścigu było słabiej. Na początku stracił kilka pozycji, ale później awansował na ósme miejsce. Po pierwszym stincie spadł na dziewiątą lokatę, ale utrzymywał niezłe tempo. W miarę upływu okrążeń miał coraz słabszy rytm i spadał w klasyfikacji. Ostatecznie w stolicy Argentyny był 13.

– Miałem dobry start wyścigu, jednak potem straciłem parę miejsc, dlatego że znalazłem się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Podczas pierwszego stintu ścigałem facetów, którzy byli przed nami. Wirtualnie mogłem myśleć o pierwszym miejscu, a to było pozytywne. Chłopcy zrobili świetny pit stop, ale potem coś przestało działać. Nie mogłem jechać takim tempem, jak wcześniej i pod koniec wyścigu wypadłem z punktów. Jednak myślę, że patrząc ogólnie możemy być zadowoleni – zakończył Brytyjczyk.