Kolejny trudny wyścig Lopeza

Autor: | 23 lutego 2017

Dla Jose Marii Lopeza, transfer z WTCC do Formuły E jest dość bolesny. Dominator ostatnich sezonów turystycznej serii wyścigowej, nie może odnaleźć się w elektrycznych bolidach, ale powinna to być kwestia czasu. Swój domowy weekend w Buenos Aires zakończył na dziesiątym miejscu, co biorąc pod uwagę okoliczności jest dobrym wynikiem.

W Hongkongu świetnie poszło mu w kwalifikacjach, bo był trzeci. Jednak z wyścigu odpadł już na 15. kółku z powodu wypadku. Pierwszy punkt udało mu się zdobyć dopiero w Marrakeszu. Był trzynasty w sesji kwalifikacyjnej, a do mety weekendu dotarł na ostatniej punktowanej, dziesiątej pozycji.

Buenos Aires ePrix było dla niego sporym wyzwaniem. Ciążyła na nim presja, dlatego że był to jego domowy wyścig. W kwalifikacjach był zaledwie 18., ponieważ rozbił swój bolid. We właściwej części rywalizacji spokojnie piął się do góry klasyfikacji i znów był dziesiąty.

– Myślę, że cała sytuacja ma więcej pozytywów niż negatywów. Na pewno nikt nie chce popełnić błędu, a mi się taki przydarzył w kwalifikacjach i wiele wskazywało na to, że ten weekend pójdzie do kosza. Zaczęliśmy z tyłu, ale nasze tempo było dobre. Końcowa pozycja nie pokazuje naszej prędkości. W kwalifikacjach nie czułem się dobrze, samochód prowadził się nie najlepiej i nie wiem dlaczego tak się stało. Sprawdziliśmy dane i one nie wykazały nic dziwnego. Jadąc z tyłu traciłem czas, bo był tłok. W boksach czekaliśmy aż przejadą 3 auta, które były za nami. Straciliśmy na tym i pod koniec miałem problem z oprogramowaniem. To był intensywny wyścig i dobrze, że udało się zdobyć punkt – opowiedział Pechito.

W klasyfikacji generalnej Argentyńczyk zajmuje szesnastą pozycję, mając na koncie ledwie dwa punkty.