Sam Bird szuka optymizmu po nieudanym Buenos Aires ePrix

Autor: | 27 lutego 2017

Sam Bird nie może być zadowolony po trzeciej rundzie Formuły E – Buenos Aires ePrix. Brytyjczyk miał duże problemy z samochodem i wycofał się już na 8. kółku.

Początek sezonu zapowiadał się dla niego bardzo dobrze, po czwartej lokacie w kwalifikacjach do wyścigu o ePrix Hongkongu. Jednak potem nie szło mu najlepiej i był na mecie dopiero 13. W Marrakeszu sesja kwalifikacyjna też była udana, ale tym razem równie pozytywny był wyścig, gdzie zajął świetne drugie miejsce, dwie sekundy za Sebastienem Buemim, który w tym sezonie jak na razie jest nie do pokonania.

W stolicy Argentyny zaliczył najgorszy występ w sesji kwalifikacyjnej, bowiem był dopiero 10. Jednak to co najgorsze, miało dopiero nadejść. Już po paru kółkach wyścigu zaczęły się ogromne problemy z prowadzeniem samochodu i szybko spadł na ostatnie miejsce. Na 8. okrążeniu zjechał do boksu, gdzie mechanicy DS Virgin Racing podjęli próbę naprawy bolidu, ale nie przyniosło do skutku i po kilkunastu minutach walki zrezygnowali z dalszego boju. Sam nie może być szczęśliwy, ale jednocześnie jest zadowolony z wcześniejszego tempa samochodu i liczy, że będzie mógł podjąć walkę z rywalami już w Meksyku.

– Dzisiejszego dnia po prostu wydarzyła się jedna z tych rzeczy. Jednak jestem zadowolony z tempa samochodu we wcześniejszych etapach. Miejmy nadzieję, że będę mógł podjąć walkę w Meksyku! – powiedział Bird.

Brytyjczyk zgromadził do tej pory 18 punktów w tym sezonie FE. Daje mu to szóstą pozycję w klasyfikacji generalnej mistrzostw.