Motocyklowe GP Katalonii: Nieukończony wyścig Jorge Lorenzo, triumfujący Valentino Rossi

Autor: | 5 czerwca 2016

Zwycięzcą wyścigu na torze w Montmelo został Valentino Rossi. Włoch po walce w końcowej części rywalizacji wyprzedził Marca Marqueza. Trzecią lokatę zajął Dani Pedrosa

Przed niedzielnymi wyścigami na torze uczczono pamięć tragicznie zmarłego w piątek Luisa Saloma. Na prostej startowej zgromadzili się najbliżsi młodego Hiszpana, zawodnicy wszystkich kategorii, członkowie zespołów, ale również i oficjele Mistrzostw. W garażu wystawiono również motocykl 24-letniego Saloma. Po uroczystościach rozpoczęto wyścig kategorii Moto3. W ten weekend sama rywalizacja zeszła na drugi plan, a dominowała zaduma i wspomnienie zmarłego zawodnika.

Tuż przed startem wyścigu MotoGP temperatura powietrza przekroczyła 28 stopni Celsjusza, a nawierzchni toru dobiła już do prawie 50 kresek. W związku z takimi warunkami większość zawodników zdecydowała się na twarde mieszanki zarówno przednich, jak i tylnych opon.

W pierwszym rzędzie ustawili się Marc Marquez, Jorge Lorenzo i Dani Pedrosa. Za ich plecami Hector Barbera, Valentino Rossi i Maverick Vinales.

Relacja

Bardzo dobry start wykonał Jorge Lorenzo, który w pierwszym zakręcie znalazł się na pozycji lidera. Start zepsuł Valentino Rossi, który spadł na 8. lokatę. Za plecami aktualnego mistrza świata znajdowali się Marquez, Pedrosa, Iannone i Vinales. Czołowa trójka na pierwszym okrążeniu odjechała już na pewien dystans od reszty stawki.

Fenomenalny manewr wyprzedzania po prostej startowej wykonał Valentino Rossi. Włoch wyprzedził Vinalesa i Iannone w tym samym momencie i znalazł się już na 4. pozycji. Hiszpan próbował w dalszej części okrążenia skontrować 9-krotnego mistrza świata, ale wszedł zbyt szybko w zakręt i stracił trochę dystansu.

Świetnym tempem dysponowali zawodnicy z numerami 46 i 25. Oboje szybko dołączyli do prowadzącej trójki i pod koniec 4. okrążenia Rossi i Vinales zaatakowali Daniego Pedrosę. 30-letni Hiszpan jednak się nie poddawał i skontrował młodszego rodaka przed prostą startową. Na 5. kółku w dalszym ciągu trwała między nimi walka o 4. lokatę. Ostatecznie Vinales popełnił kolejny błąd i dał na chwilę odetchnąć Pedrosie.

Na 6. okrążeniu najlepszy czas wykręcił zawodnik z numerem 25 i znajdował się już za plecami zawodnika Repsol Hondy. Chwilę później Rossi wyprzedził Marca Marqueza i ruszył w pogoń za Jorge Lorenzo. Czołowa trójka miała w tym momencie już ponad sekundę przewagi nad Pedrosą, który spowalniał ewidentie Vinalesa.

Na kolejnej pętli Valentino po prostej startowej zaatakował skutecznie swojego kolegę zespołowego. Hiszpan wybity z rytmu stracił po chwili również 2. lokatę. Czołowa dwójka zaczęła odjeżdżać powoli aktualnemu liderowi tabeli mistrzostw. Vinales w dalszym ciągu nie potrafił uporać się z Pedrosą i szanse na walkę o zwycięstwo malały. W międzyczasie z wyścigu wycofał się Bradley Smith.

Na 10. okrążeniu Dani Pedrosa wyprzedził Jorge Lorenzo. Hiszpan zaczynał mieć problemy z oponami, gdyż po chwili ataków próbował również Maverick Vinales. Przyszłoroczny partner Rossiego popełniał jednak liczne błędy i każdy manewr kończył się przestrzelonym zakrętem.

Na czele stawki niewielką przewagę nad Marquezem utrzymywał Valentino Rossi. 2 sekundy tracił do nich już Dani Pedrosa, a następną sekundę Lorenzo, który utrzymywał przed sobą Vinalesa. Szósty Andrea Iannone do Rossiego tracił już ponad 7 sekund.

Na 14 okrążęń przed metą skuteczny manewr wyprzedzań zaliczył w końcu Vinales. Młody Hiszpan bardzo szybko odskoczył od Jorge, który był również wolniejszy od Andrei Iannone.

W połowie wyścigu czołowa dziesiątka prezentowała się następująco: Rossi, Marquez, Pedrosa, Vinales, Lorenzo, Iannone, Pol Espargaro, Crutchlow, Dovizioso i Petrucci. Słaby wyścig notował Aleix Espargaro. Ubiegłoroczny zdobywca pole position przyznał, że zastanawiał się nad wycofaniem z rywalizacji po śmierci Luisa Saloma.

Sytuacja na torze się uspokoiła. Rossi kontrolował niewielką przewagę nad Marquezem, który z kolei miał już prawie 3 sekundy przewagi nad Pedrosą. Po świetnym początku tempo stracił również Vinales, który tracił do Rossiego ponad 7 sekund. Coraz gorzej radził sobie Jorge Lorenzo, który miał już niecałą sekundę przewagi nad Andreą Iannone.

Na 19. okrążeniu w zakręcie 10. Andrea Iannone podjął próbę nieodpowiedzialnego manewru wyprzedzania na Jorge Lorenzo. Niestety zahaczył w tylną oponę Hiszpana i oboje zakończyli swój udział w wyścigu na poboczu. Incydent ten sędziowie przeanalizują po wyścigu i prawdopodobnie Iannone otrzyma karę. Powtórki pokazały, że to Włoch jest winny.

Ostatnie 6 okrążeń wyścigu. W coraz gorszym stanie były opony wszystkich zawodników. Marc Marquez zaczął być odrobinę szybszy do Valentino Rossiego. Hiszpan nie zamierzał jeszcze składać broni. Pierwszy atak nastąpił na 21. okrążeniu. Marquez jednak pojechał zbyt szeroko i Rossi skontrował młodszego rywala. To był początek walki o triumf w GP Katalonii. Od razu przypomniał się pojedynek zawodników Yamahy z 2009 roku.

Na 24. okrążeniu doszło do zmiany lidera. Marquez po wyprzedzeniu Rossiego nie był w stanie jednak uciec swojemu rywalowi. Oboje jechali na limicie, widać było to po uślizgach tylnych opon. Atmosfera na trybunach sięgała zenitu.

Rossi postanowił wyprzedzić Marqueza na prostej startowej. Postanowił podjąć próbę ucieczki i dowieźć bezpiecznie zwycięstwo do mety. Zawodnik Repsol Hondy goniąc Włocha, popełniał kolejne błędy. Posłuszeństwa odmawiały już opony w jego motocyklu i przewaga Rossiego wzrosła już do 0,8 sekundy. Marquez ostatecznie odpuścił i wolał dowieźć do mety 20 punktów. Ta zdobycz pozwoliła mu awansować na pozycję lidera w klasyfikacji generalnej.

Ostatnie okrążenie to pełna kontrola Rossiego, który z przewagą 2 sekund nad Marquezem zwyciężył w GP Katalonii. Podium uzupełnił Dani Pedrosa.

Katalonia wyścig

Na uwagę zasługują przede wszystkim gesty zawodników, które upamiętniały Luisa Saloma. Marc Marquez zamienił swój numer na ten, z którym jeździł tragicznie zmarły Hiszpan. Po wjeździe do parku zamkniętego, Valentino Rossi pogratulował walki 23-letniemu Marquezowi, co spowodowało wielką wrzawę na trybunach.