WEC: Toyota odniosła zwycięstwo w swoim domowym wyścigu na torze Fuji

Autor: | 16 października 2016

6-godzinny wyścig na torze Fuji należał do załogi Toyoty oznaczonej numerem 6. Mike Conway, Kamui Kobayashi i Stephane Sarrazin zapewnili pierwsze od prawie dwóch lat zwycięstwo dla japońskiej marki podczas ostatniej godziny dzisiejszej rywalizacji. Podium uzupełniły załogi Audi numer 8 i Porsche numer 1.

Na czele wyścigu przez ponad 5 godzin utrzymywało się Audi #8 w składzie Lucas di Grassi, Loic Duval i Oliver Jarvis. Prowadzenie straciło dopiero na ostatnim pit stopie. To właśnie wtedy na pozycję lidera awansowała Toyota #6, której to ekipa zdecydowała się nie wymieniać ogumienia, przez co zaoszczędziła sporo czasu. Pozwoliło to zamienić 7-sekundową stratę w 13-sekundową przewagę.

Mimo to ostatnie minuty dzisiejszego wyścigu były bardzo emocjonujące, gdyż Loic Duval próbował gonić Kamui Kobayashiego. Francuz dość szybko odrobił część strat, lecz Japończyk był w stanie kontrolować prowadzenie i utrzymywał kilkusekundową przewagę. Duval naciskał do samego końca, ale linię mety przekroczył niespełna 1,5 sekundy po Kobayashim, który zapewnił zwycięstwo Toyocie, pierwsze od 6-godzinnego wyścigu w Bahrajnie w 2014 roku.

Trzecie miejsce przypadło załodze Porsche oznaczonego numerem 1 (Brendon Hartley, Mark Webber, Timo Bernhard). Timo Bernhard wyprzedził Stephane’a Sarrazina podczas czwartej tury pit stopów, lecz po kolejnej Toyota ponownie znalazła się przed Porsche. Ostatecznie Brendon Hartley dojechał do mety ze stratą 17,3 sekundy do samochodu oznaczonego numerem 6. Był to koniec serii 3 zwycięstw tej ekipy Porsche, która trwała od 6-godzinnego wyścigu na torze Nurburgring.

Liderzy klasyfikacji generalnej, czyli załoga Porsche numer 2 (Neel Jani, Romain Dumas i Marc Lieb) zajęła dopiero piąte miejsce. Niezbyt udane kwalifikacje, brak tempa i późniejsze problemy z wymianą przedniego nadwozia na półmetku dzisiejszego wyścigu nie pozwoliły włączyć się do walki o podium tegorocznym triumfatorom 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Ich przewaga w klasyfikacji generalnej nad Toyotą zmalała do 23 punktów.

Wyścig już na samym początku zakończył się dla Audi numer 7. W samochodzie Marcela Fasslera, Benoit Treluyera i Andre Loterrera doszło do awarii systemu hybrydowego, która wyeliminowała z rywalizacji tę załogę.

Emocjonujący finisz miał miejsce również w kategorii LMP2. O zwycięstwo walczył tutaj samochód #26 ekipy Oreca G-Drive (Will Stevens, Roman Rusinov, Alex Brundle) i auto #43 zespołu RGR (Filipe Albuquerque, Ricardo Gonzalez, Bruno Senna).

Przez większość wyścigu prowadził G-Drive, lecz ostatni opóźniony postój Senny wprowadził załogę RGR #43 na prowadzenie. Poddawać nie zamierzał się jednak Will Stevens i ruszył w pogoń za swoim rywalem. Pierwszy atak przypuścił na prostej startowej, lecz manewru tego dokonał przekraczając linię oddzielającą tor i barierę alei serwisowej. W związku z tym nakazano mu oddanie pozycji na rzecz Senny. Brytyjczyk ponowił jednak swój atak i na 5 minut przed końcem wyścigu wprowadził swoją ekipę na prowadzenie, którego nie oddał już do końca. Trzecie miejsce przypadło prowadzącej w klasyfikacji generalnej ekipie Signatech Alpine w samochodzie numer 36 (Gustavo Menezes, Nicolas Lapierre, Stéphane Richelmi).

W klasie GTE-Pro podwójne zwycięstwo odniosły samochody Forda (pierwsze od 24-godzinnego wyścigu Le Mans). Triumf przypadł ekipie auta #67 (Andy Priaulx i Harry Tincknell), a drugie miejsce dla załogi bliźniaczego samochodu #66 (Olivier Pla i Stefan Mucke). Trzecia pozycja dla ekipy Ferrari #51 (James Calado i Gianmaria Bruni).

W kategorii GTE-Am na pierwszej pozycji przez cały wyścig jechał Aston Martin oznaczony numerem 98 (Paul Dalla Lana, Pedro Lamy, Mathias Lauda). Drugie miejsce dla Ferrari #83 (François Perrodo, Emmanuel Collard, Rui Aguas). Podium dopełniła załoga Porsche #78 w składzie Christian Rierd, Wolf Henzler, Joël Camathias.