Fot. Red Bull Content Pool


Gronholm: Nowymi WRC jeździ się łatwiej – teza boleśnie obalona!

Autor: | 15 lutego 2019

Co rusz, starzy mistrzowie twierdzą, że nowymi bolidami czy rajdówkami jeździ się łatwiej i przyjemniej. Podkreślają w ten sposób, że za ich czasów kierowca wyścigowy/rajdowy musiał mieć większe umiejętności i bardziej się napracować, by coś osiągnąć. Po raz kolejny stara gwiazda została wyjaśniona.

Dwukrotny mistrz świata z sezonów 2000 i 2002, Marcus Gronholm dość kontrowersyjnie wypowiadał się na konferencji. Uważał, że nowymi autami WRC jeździ się łatwiej niż za jego czasów. Wszystko działa lepiej. Wielu twierdziło, że ma rację. Przecież przez kilka lat był testerem Volkswagena, a teraz pomagał Toyocie.

Jednak fachowcy i kierowcy milczeli, ale myśleli „dobrze Marcus. Odcinki Cię zweryfikują”. I tak też było. Już na pierwszej prawdziwej próbie, czyli OS2 Fin obracał się i raportował, że temperatura nie jest w porządku. Na trzecim odcinku wpadł w zaspę, ale kibice go z niej wypchnęli. Na kolejnym oesie wpadł głębiej i zakończył swoją jazdę na dzisiaj.

Kolejny raz okazuje się, że mistrzowie z dawnych lat wyolbrzymiają. Większa ilość elektroniki nie sprawia, że łatwiej jest prowadzić nowe samochody. Cezary Gutowski z „Przeglądu Sportowego” przypomniał anegdotę związaną z Nikim Laudą. Austriak będąc szefem Jaguara uważał, że obecnymi bolidami F1 mogłyby jeździć nawet małpy. Potem sam zasiadł w kokpcie i bardzo szybko zwiedzał pobocze.

Wiele razy wspomina się, że lata 80-te i Grupa B to były czasy i jakość zawodników. To samo mówi się o następnej dekadzie. Prawda jest jednak inna. Nigdy w Rajdowych Mistrzostwach Świata nie było większej konkurencji niż ta, którą obserwujemy obecnie. Niech Was nie zwiedzie sześć tytułów Sebastiena Ogiera czy dziewięć jego imiennika, Loeba. Obaj mają kosmiczne umiejętności i zimnokrwistą psychikę. Gdyby startowali 20-30 lat temu, bez trudu zamietliby pod dywan ówczesną stawkę.

To po prostu jest postęp. Z każdą dekadą kierowcy potrafią więcej i są lepiej przygotowani do rywalizacji. Bieżące rajdówki prezentują się mniej imponująco niż Audi Quattro, Lancia Delta S4 czy Subaru Impreza. Ale to tylko część wizualna. Wszystko zmienia się, kiedy Citroen C3, Hyundai i20, Toyota Yaris i Ford Fiesta wyjeżdżają na trasy. Można być pewnym, że te auta są szczytem rajdowej technologii. Kompaktowe auta z małymi silnikami, ale można z nich wyciągnąć nieprawdopodobnie dużo.

Oczywiście, Marcus jest mistrzem kierownicy, ale trzeba zajrzeć prawdzie w oczy. Do obecnej czołówki, czyli Ogiera, Loeba, Tanaka czy Neuville’a nie ma podejścia. Ba, trudno byłoby mu się mierzyć z Evansem, Mikkelsenem czy Suninenem. Poziom jest tak wysoki, że były mistrz miałby ogromne trudności, żeby utrzymać tempo środka lub końca stawki.

Dlatego mam propozycję dla Gronholma, by najpierw pojechał pełny rajd i zrobił fajny wynik, a dopiero potem wypowiadał się na temat łatwości jazdy wurcami. Jego tempo nie dałoby mu angażu w żadnej ekipie, a jeśli co odcinek ma się wypadek, to chyba aż tak prosto w tych rajdówkach nie jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *