Fot. Sebastien Ogier / FB


Malcolm Wilson: Ten sezon będzie bardziej zacięty niż jakikolwiek inny

Autor: | 29 stycznia 2018

Szef ekipy M-Sport-Ford, Malcolm Wilson uważa, że rywalizacja w tym sezonie będzie najbardziej emocjonująca w całej historii. Przy okazji podsumował weekend w wykonaniu swoich podopiecznych.

Po Rajdzie Monte Carlo, brytyjski team ma na koncie 33 punkty, czyli tyle samo, co Toyota. W opinii Malcolma różnica w potencjale aut jest bardzo mała. W ubiegłym roku blisko siebie był Ford Fiesta WRC i Hyundai i20 Coupe WRC, natomiast teraz wiemy, że do tego grona dochodzi Yaris. Citroen C3 wciąż pozostaje w tyle, ale w miarę upływu czasu może się to zmieniać.

Dodatkowo M-Sport ma Sebastiena Ogiera, Hyundai Andreasa Mikkelsena oraz Thierry’ego Neuville’a, z kolei Toyota zakontraktowała Otta Tanaka, co już teraz wiemy, że było strzałem w dziesiątkę. Czterech głównych kandydatów do tyłu w trzech różnych autach. Już to zwiastuje wielkie emocje.

– W tym sezonie czeka nas jeszcze bardziej zacięta rywalizacja niż kiedykolwiek wcześniej. Rozpoczęliśmy tę kampanię w sposób idealny. Rajd Monte-Carlo to impreza, którą wszyscy chcą wygrać, więc zwycięstwo jest czymś fantastycznym – mówi Wilson.

Owe zwycięstwo odnieśli oczywiście Sebastien Ogier/Julien Ingrassia. Francuzi prowadzili od pierwszego do ostatniego oesu. Mimo kilku błędów, w tym wpadnięcia do rowu, kontrolowali sytuację, a atak na świeżo zaśnieżonym odcinku był czymś wybitnym. Triumfowali w Monte Carlo po raz szósty w karierze, a piąty z rzędu.

– Sebastien i Julien mieli wszystko pod kontrolą. Jest (Ogier) najmocniejszy, jeśli weźmiemy pod uwagę taktykę i nie jest zaskoczeniem, że byli tu niepokonani przez pięć ostatnich lat – dodaje.

Z dobrej strony pokazali się też Elfyn Evans/Daniel Barritt, jednak ich błąd był bardziej kosztowny niż w przypadku Seba. Już w czwartkowy wieczór przebili oponę i musieli zmienić koło. Stracili na tym cztery minuty i przez resztę imprezy musieli gonić czołówkę. Ostatecznie finiszowali na szóstej lokacie, tuż za Neuvillem/Nicolasem Gilsoulem.

– Elfyn miał sporego pecha, stracił dużo czasu w czwartek wieczorem, ale walczył i rywalizował o czwartą pozycję, kiedy warunki były bardziej przewidywalne i regularne. Gdyby wszystko szło zgodnie z planem, to walczyłby o podium i zdecydowanie powinien na tym skorzystać w przyszłości – kontynuuje Malcolm.

Ostatnią z załóg M-Sportu byli Bryan Bouffier/Xavier Panseri. Od początku kierowca ten miał kłopoty. Podczas tej imprezy miał z nim jechać Jerome Degout, ale na zapoznaniu mieli wypadek i złamał obojczyk, dlatego w trybie awaryjnym ściągano Panseriego, który wracał z Dakaru, gdzie zajął szóste miejsce z Khalidem Al-Qassimim. Dodatkowo Fiesta WRC to dla Bryana zupełnie nowa maszyna, a biorąc pod uwagę charakterystykę Monte, to miał najtrudniejszy poligon doświadczalny z możliwych. Popełnił jeden poważniejszy błąd, wjeżdżając w zaspę w niedzielę, gdzie utknął na półtorej minuty. Tempem nie mógł równać się z czołówką, ale był solidny i zajął ósmą pozycję.

– Bryan ma za sobą dobry debiut w Fordzie Fiesta WRC. Konieczność zmiany pilota w ostatniej chwili nie była łatwa. Pojechał mądrze i dużo się nauczył, co da mu dobre podstawy, kiedy wróci do zespołu na Rajd Korsyki – kończy Brytyjczyk.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *