Obiecujący początek sezonu dla M-Sportu

Autor: | 27 stycznia 2016

Mads Østberg nie miał problemów z przystosowaniem się do Fiesty RS WRC oraz zupełnie nowego systemu notatek i zajął bardzo wysokie 4. miejsce w Rajdzie Monte Carlo. Pojechał z dużą pewnością siebie i wyrównał swój najlepszy wynik w tej imprezie. Trzeci raz z rzędu pojawił się w Monako na czwartej pozycji.

– Było tutaj wiele nowych rzeczy dla nas, więc cieszę się, że udało się powtórzyć mój najlepszy wynik w Monte Carlo. To był trudny rajd, ale uważam, że poradziliśmy sobie ze wszystkim bardzo dobrze. Ja i Ola zrobiliśmy krok do przodu i mam nadzieję, że podobnie będzie w Szwecji. Muszę podziękować mojemu zespołowi, bo samochód był perfekcyjny przez cały weekend. To był dobry początek, a teraz nie możemy doczekać się Rajdu Szwecji, gdzie chcemy walczyć o podium – powiedział lider M-Sportu.

– To był dobry rajd dla nas. Mads i Ola pokazali się z bardzo dobrej strony i miło jest widzieć, że osiągają tak świetny wynik. Wiemy jak inteligentnie Mads przejeżdża rajdy i pokazał, że zawsze może osiągnąć dobry rezultat. Pojechali swoim tempem, udanie współpracowali w samochodzie i jestem przekonany, że już czekają na Rajd Szwecji – stwierdził Malcolm Wilson, szef ekipy z Cockermouth.

Zespołowy partner Madsa, Eric Camilli debiutujący w aucie klasy WRC rozkręcał się z odcinka na odcinek i notował coraz lepsze czasy. Niestety na powtórnie przejeżdżanym OS-ie Corps – La Salle En Beaumont wypadł z trasy i to w tym samym miejscu, co Robert Kubica kilka godzin wcześniej. Francuz uszkodził klatkę bezpieczeństwa w swojej Fieście i nie mógł już kontynuować rywalizacji.

– Nasz rajd był krótszy niż się spodziewaliśmy. Dowiedzieliśmy się wielu rzeczy o aucie klasy WRC. W piątek rano udało mi się atakować i byłem naprawdę zadowolony z czasów, które mnie zaskoczyły, bo nie spodziewałem się być tak szybko konkurencyjnym. Niestety popołudnie nie potoczyło się po naszej myśli. Chciałem ukończyć rajd, ale myślę, że jechałem zbyt wolno i ześlizgnąłem się poza trasę na lodowej sekcji – powiedział Camilli.

– Klatka bezpieczeństwa była uszkodzona i nie mogliśmy jechać dalej. Byłem rozczarowany, że mój rajd zakończył się tak szybko, ale nie zmniejsza to mojej motywacji. Nasze czasy pokazały mi, że mamy potencjał i definitywnie nie był to zły rajd dla mnie. Moje ambicje są wyższe niż kiedykolwiek wcześniej, ale musimy wyciągnąć wnioski z tej lekcji – dodał były kierowca testowy Toyoty.

Wilson był rozczarowany, że jazda Francuza i jego pilota Nicolasa Klingera zakończyła się tak szybko, ale również był zadowolony z potencjału jaki pokazał jego nowy kierowca.

– Szkoda, że rajd Erica skończył się tak szybko, ale byłem zadowolony z niego i Nicolasa. Ustanowienie piątego czasu na czwartym odcinku specjalnym w ich pierwszym starcie jest nie lada wyczynem. Pokazał, że ma w sobie duży potencjał. Zrozumiał swój błąd i nie mam wątpliwości, że wiele go to nauczyło. Szkoda, że nie mógł zebrać więcej doświadczenia, ale nie wrócił do domu. Został razem z zespołem do końca imprezy. To wiele znaczy i już zyskał dużo szacunku wśród pracowników teamu M-Sport – ocenił Wilson.

W klasie WRC2 w barwach brytyjskiego teamu startował Elfyn Evans, który miał do dyspozycji nowy model Fiesty w specyfikacji R5. Walijczyk zdominował cały weekend pokonując o ponad dwie minuty Armina Kremera.