Fot. Kajto.pl


Pandemia, plany na sezon i sytuacja w WRC – wywiad z Kajetanem Kajetanowiczem

Autor: | 6 maja 2020

Mimo pandemii, udało nam się porozmawiać z Kajetanem Kajetanowiczem, trzykrotnym mistrzem Europy i wicemistrzem kategorii WRC-2. Nasz najlepszy polski kierowca rajdowy opowiedział o tym, jak żyje w okresie pandemii, jakie miał plany na ten sezon oraz o wszystkim, co jest związane z jego startami. Zapraszamy serdecznie!

Od dwóch miesięcy żyjemy w pandemii. Jak sobie radzisz w tej sytuacji?

Sezon jest wstrzymany, ale cały czas pracujemy. Działamy tak, żebyśmy w każdej chwili mogli wrócić na odcinki specjalne. To trudne, ale musimy się dostosować – starty w tak nieprzewidywalnej dyscyplinie jak rajdy samochodowe, dobrze nas do tego przygotowały.

Jestem w stałym kontakcie z moim trenerem, który prowadzi dla mnie intensywne treningi online. Treningi w symulatorze zastępują mi teraz jazdę prawdziwym autem. Ba! Wystartowałem nawet w wirtualnej rywalizacji ze skoczkiem, Kubą Wolnym. Choć mogłoby wskazywać inaczej, wcale nie jest wolny! To wszystko daje dużo frajdy, jednak tęsknię już za normalną rywalizacją na oesach.

Podczas mojej kwarantanny urodził mi się też syn, Gracjan, który razem z moją starszą córką dba, żebym po pracy również się nie nudził (uśmiech)

Na razie w tym sezonie wziąłeś udział tylko w skróconym Rajdzie Meksyku. Jaka panowała atmosfera na tej imprezie? Wiedzieliście przecież, że sytuacja w Europie jest zła i możecie mieć trudności z powrotem.

W tamtym czasie sytuacja rozwijała się bardzo dynamicznie, a nasz wyjazd do Meksyku był zaplanowany o wiele wcześniej. Podczas samego rajdu obowiązywały już różne środki bezpieczeństwa, my również wyznaczyliśmy sobie wytyczne wewnątrz zespołu. Finalnie rajd został skrócony i niezmiennie uważam to za słuszną decyzję.

W zeszłym roku używałeś Volkswagena Polo GTI R5 oraz Škody Fabia R5, a teraz jeździsz Fabią R5 Evo. W Meksyku miałeś dużo kłopotów technicznych, ale też pokazałeś dobre tempo. Jak czujesz się za kierownicą nowego samochodu?

Wybór samochodu oraz stajni, która będzie go obsługiwać, to jeden z kluczowych momentów w przedsezonowych przygotowaniach. Rozważaliśmy kilka samochodów, jednak Škoda to najlepsze auto, patrząc na całościowy obrazek. W tamtym sezonie korzystaliśmy już z Fabii R5, którą wygraliśmy Rajd Turcji, a w tym roku postanowiliśmy przesiąść się do jej najnowszej wersji, Fabii R5 evo. To świetny samochód – jego potencjał jest bardzo duży. W Meksyku mieliśmy problemy techniczne z komputerem, ale to jest część tego sportu – to może się przydarzyć każdemu, w każdym samochodzie i podczas każdego rajdu. Przeanalizowaliśmy jednak wszystko dokładnie, by w przyszłości już nie spotkać się z takim problemem. Ważne, że mimo awarii, potrafiłem złapać na tyle dobry feeling, żeby wygrywać odcinki specjalne. To napawa mnie optymizmem.

Jaki miałeś program startów na ten rok i co z tego, Twoim zdaniem uda się zrealizować?

Plan zakładał przejechanie pełnego sezonu WRC 3, czyli łącznie siedmiu rajdów. Zdecydowaliśmy się rozpocząć od Meksyku, a potem wystartować w Argentynie. Niestety po Meksyku sezon się zatrzymał i nie wiemy, jak będzie wyglądał dalej. Promotor bardzo mocno pracuje, żeby znaleźć najlepsze rozwiązanie. Możemy jednak zapomnieć o scenariuszu, w którym odbędą się wszystkie rundy, lecz w innym terminie. Najprawdopodobniej nie będziemy mieli dużego wyboru i wystartujemy tam, gdzie będzie taka możliwość. Jesteśmy gotowi na różne rozwiązania. Na szczęście dla nas nie musimy brać udziału we wszystkich rundach, więc odwołanie niektórych utrudnia ale nie wyklucza walki o mistrzostwo.

Od 2018 Twoim pilotem jest Maciek Szczepaniak, który polskim kibicom kojarzy się wyśmienicie, bowiem z sentymentem wspominają jego duet z Robertem Kubicą. Jak oceniasz tę współpracę?

7 czerwca miną dwa lata od naszego pierwszego startu z Maćkiem. Maciek ma najwięcej doświadczenia w WRC, startuje w tej lidze już od wielu, wielu lat. Cenię jego profesjonalizm, jednak w samochodzie liczy się też „chemia”. Maciek to super facet i równie wielki gaduła, co ja. W samochodzie nigdy się nie nudzimy.

W ubiegłym sezonie byłeś bardzo blisko tytułu w WRC-2.Czy w tym roku celujesz w mistrzostwo w WRC -3, bo taką obecnie nazwę nosi Twoja kategoria?

Faktycznie, nazwa naszej kategorii zmieniła się z WRC2 na WRC3. Jednak to wciąż najlepiej obsadzona i najliczniejsza kategoria dla samochodów R5. Sezon 2019, choć był moim pierwszym pełnym sezonem w mistrzostwach świata, pokazał, że możemy walczyć o mistrzostwo. Dzięki pracy całego zespołu stawaliśmy na podiach, a nawet wygraliśmy Rajd Turcji. Myślę, że naszą formą zaskoczyliśmy niejednego eksperta. Byliśmy blisko pierwszego miejsca, ale nie myślę teraz o tym. Wiemy, że stać nas na mistrzostwo i robimy wszystko, by to osiągnąć.

Od dłuższego czasu zbierasz doświadczenie i pokazujesz się ze świetnej strony. Uważasz, że awans do królewskiej klasy jest możliwy w najbliższej przyszłości?

To bardzo złożona kwestia. Zespoły fabryczne są zarezerwowane dla kierowców, którzy startują w królewskiej klasie już od wielu lat lub dla młodych kierowców wspieranych przez producentów. Aby startować autem WRC jako prywatny zespół musielibyśmy pomnożyć kilka razy nasz budżet, a i tak nie rozwiązałaby to wielu kwestii. Jeżeli miałbym coś robić na pół gwizdka, to nie sprawiałbym tym przyjemności ani kibicom, ani partnerom, ani samemu sobie. Dlatego skupiamy się na naszym obecnym wyzwaniu, czyli WRC3. Chcę robić to, co mogę, na najwyższym możliwym poziomie.

Na razie wiemy, że cykl WRC wróci w najlepszym przypadku na lipcowe Safari. Uważasz, że to realne?

Trudno powiedzieć. Są różne przypuszczenia i szykujemy się na wszystkie rozwiązania, a tymczasem czekamy na oficjalne informacje ze strony promotora. Będziemy gotowi niezależnie od tego jak ostatecznie wyglądać będzie kalendarz.

Spekuluje się, że jeśli wrócimy do rajdów, to raczej bez kibiców. Jak się zapatrujesz na taką rywalizację?

Kibice to nieodłączna część tego sportu. Trudno mi sobie wyobrazić rajd bez tłumów kibiców w parku serwisowym czy przy odcinku specjalnym. Rajdy cieszą się fantastyczną atmosferą właśnie dzięki nim. Jednak jeśli zapewnienie kibicom bezpieczeństwa nie jest możliwe, nie ma sensu ryzykować. Mistrzostwa Świata od kilku lat są w pełni transmitowane w internecie, można oglądać walkę od samego początku do końca. To pozwala śledzić rywalizację kibicom, którzy nie mogą dotrzeć na miejsce rajdu i być może będzie jakąś alternatywą w tym przypadku. Pozostaję jednak optymistą i wierzę, że już niedługo wrócimy do takiego rajdowania, jak do tej pory.

Na koniec życzę Ci dużo zdrowia w tym trudnym okresie i szybkiego powrotu na oesy!

Dziękuję! Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł Wam opowiedzieć o naszych kolejnych startach! (uśmiech)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *