Fot. Hyundai Motorsport


Rajd Safari: Ulewa w finale dnia, szczęście Ogiera i pech Tanaka

Autor: | 27 czerwca 2021

Thierry Neuville/Martijn Wydaeghe (Hyundai) wciąż pewnie prowadzą w Rajdzie Safari. Belgowie mają spory zapas nad Takamoto Katsutą/Danielem Barrittem i Sebastienem Ogierem/Julienem Ingrassią (obie załogi Toyota).

Pogoda w Kenii była ustabilizowana, ale tylko do pewnego czasu. Termometry wskazywały około 24 stopni Celsjusza i przez większość dnia było słonecznie. Na ostatnim oesie dnia o nazwie Śpiący Wojownik niebo się otworzyło i zaczął lać deszcz, co czołówce pokomplikowało sytuację. Do tego tradycyjnie w tym rajdzie, samochody miały towarzystwo żyraf, zeber i innej fauny.

Neuville przez cały dzień spokojnie regulował tempo, korzystając ze swojej przewagi. Na koniec dnia był wściekły, bowiem myślał, że poniósł spore straty, ale finalnie nie było aż tak źle. Drugi Katsuta stara się utrzymywać tempo czołowych kierowców i dobrze mu to wychodzi. Jest nieco wolniejszy, ale cały czas ma dobry rytm. Ogier traci do swojego kolegi z ekipy już tylko 18 sekund. Francuz miał szczęście, bowiem trafił na początek ulewy, kiedy warunki już były trudne, ale jeszcze nieekstremalne. Jutro prawdopodobnie dogoni Japończyka, który mocno się ślizgał w trakcie deszczu. Jest też taka możliwość, że będziemy mieli team orders, bowiem Taka nie zdobywa punktów do klasyfikacji zespołów dla Toyoty, a bitwa z Hyundaiem jest istotna dla tej ekipy.

Czwarci Ott Tanak/Martin Jarveoja (Hyundai) gonili Katsutę przez cały dzień, ale złapał ich pech na mokrym odcinku. Jechali ostrożnie, by uniknąć wpadek, których już za dużo mieli w tym sezonie. Bowiem dwa razy urywali zawieszenia (Portugalia i Sardynia), a Monte Carlo nie ukończyli przez przebicie opon. Wtedy skończyły im się zapasowe ogumienia, więc nie dało się jechać. Tu jednak zachowali ostrożność i spokojnie jechali, mimo strat. Pechem było to, że wycieraczka po stronie pilota działała, jak należy, ale u kierowcy już nie. Dlatego na chwilę zatrzymali się, by pozbyć się wody z szyby, licząc też na to, że sprzęt zacznie działać. Przez to ponieśli gigantyczne straty i mogą zapomnieć o podium, jeśli przed nimi nic się nie wydarzy.

Kolejne lokaty zajmują załogi M-Sport-Ford: Gus Greensmith/Chris Patterson i Adrien Fourmaux/Renaud Jamoul. Oba duety jadą spokojnie i bezpiecznie. Różnica między nimi nie jest duża i być może stoczą walkę o piątą pozycję. Za nimi są Kalle Rovanpera/Jonne Halttunen (Toyota), którzy wrócili do jazdy po wczorajszym zakopaniu się. Nie błyszczą tempem, ale też nie mają takiej potrzeby, ponieważ notują już dużą stratę i nie mają szans na awans. Ostatnie trzy miejsca w dziesiątce zajmują lokalne załogi – Onkar Rai/Drew Sturrock (Volkswagen), Karan Patel/Tauseef Khan (Ford) oraz Carl Tundo/Tim Jessop (Volkswagen).

Lorenzo Bertelli/Simone Scattolin (M-Sport-Ford), Elfyn Evans/Scott Martin (Toyota) i Dani Sordo/Borja Rozada (Hyundai) powrócili do rywalizacji i zajmują odpowiednio jedenastą, dwunastą i trzynastą pozycję. Nie mają jednak szans na wskoczenie do dziesiątki, więc zbierają doświadczenie w tym trudnym rajdzie.

W WRC-2 nie ma już Martina Prokopa/Zdenka Jurki (M-Sport-Ford), którzy się rozbili, więc nikt nie uzyska punktów do kategorii aut fabrycznych RC2. Natomiast w prywatnych, czyli WRC-3 prowadzi Rai przed Patelem i Tundo. Daniel Chwist/Kamil Heller (Ford) nie ukończyli dnia i spadli na piąte, ostatnie miejsce. Natomiast Sobiesław Zasada/Tomasz Borysławski (M-Sport-Ford Poland) zajmują 29. lokatę.

Finałowy dzień imprezy rozpocznie się odcinkiem Loldia o godzinie 6:26 polskiego czasu.

Fot. ewrc-results.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *