Fot. Red Bull Content Pool


Szwecja wreszcie zimowa – zapowiedź Rajdu Szwecji

Autor: | 14 lutego 2018

Rajd Szwecji w ostatnich latach przechodził problemy z pogodą. Bowiem w Skandynawii brakowało śniegu i mrozu, co sprawiało, że organizacja rundy WRC była zagrożona. Jednak tym razem wszystko sprzyja zawodnikom, zespołom i władzom rajdu oraz serii mistrzostw świata.

Pierwszy raz tę imprezę zorganizowano w 1950 roku. Trzy lata później Szwecja znalazła sobie miejsce w mistrzostwach Europy. Do 1964 roku raj ten rozgrywano w terminie czerwcowym. Dopiero rok później przeniesiono rundę na marzec, a później zawodnicy rywalizowali tutaj w styczniu lub lutym, więc stała się ona imprezą zimową. W 1973 roku Skandynawia stała się częścią pierwszego sezonu WRC. Szwecja nie od tego czasu nie opuszcza szeregów mistrzostw świata z wyjątkiem lat 1990 i 2009, kiedy rajd się nie odbywał. Najczęściej wygrywał tutaj Stig Blomqvist, który ma na koncie siedem triumfów. Z wciąż jeżdżących kierowców najwięcej mają Jari-Matti Latvala i Sebastien Ogier. Odpowiednio cztery i trzy. Do 2004 roku wygrywali tę imprezę wyłącznie Finowie i Skandynawowie, a pierwszym, który odmienił tendencję był Sebastien Loeb.

To bardzo charakterystyczna runda, bowiem jest jedyną w pełni zimową w całym kalendarzu. Szutrowe trasy pokryte są śniegiem i lodem, a po bokach znajdują się wysokie śnieżne zaspy. Te elementy są istotne dla zawodników, bowiem normalną strategią jest odbijanie się od zimowych band. Specyfika tras powoduje, że rajdówki mogą pędzić ze średnią prędkością na odcinku przewyższającą 130km/h. W związku z tymi warunkami, wszystkie załogi zobowiązane są do używania opon z kolcami. Każda z gum Michelin posiada aż 384 kolce. Jeden taki kołek ma 20mm długości i waży 4 gramy. Jednak tylko 7 milimetrów znajduje się na zewnątrz ogumienia. Dlatego tak ważna jest obecność śniegu i lodu, bowiem na szutrze kolce się łamią i powodują uszkodzenia dróg.

Problemem też może być tymczasowe ocieplenie, ponieważ wtedy bandy miękną i załoga, która ich dotknie, bardzo łatwo może utknąć. W tym okresie panują duże mrozy w Szwecji, co może spowalniać pracę mechaników w parku serwisowym w Torsby. Załogi muszą wozić w bagażnikach rajdówek łopaty, aby móc odkopać swój samochód, kiedy wpadnie w zaspę. Ustawienie aut jest podobne, do specyfikacji używanej podczas rajdów na luźnej, szutrowej nawierzchni. Jednak najważniejszym wyzwaniem jest sprawienie, by jednostki napędowe pracowały na najwyższych obrotach, mimo ciągłego mrozu.

W czwartek rano odbędzie się shakedown Skalla, który liczy 7,23 kilometra. Wieczorem tego samego dnia zawodnicy wyjadą na superoes na torze w Karlstad, który ma długość 1,90 kilometra.

Prawdziwa zabawa rozpocznie się w piątek. Wszystkie odcinki rozgrywane tego dnia, zaczynają się i kończą w Norwegii, z wyjątkiem Torsby, który jest szwedzkim oesem. Charakterystyczna jest próba Rojden, która co prawda ma start i metę w sąsiednim kraju, lecz jej część znajduje się w Szwecji. Ten etap rozpocznie odcinek Hof-Finnskog, a potem rozegrane zostaną Svullrya i Rojden. Na popołudniowej pętli zostaną one powtórzone, a dzień zakończy Torsby. Siedem piątkowych prób liczy łącznie 140,04 kilometra.

Sobota to klasyczne oesy w pobliżu Hagfors. Oczywiście nie może zabraknąć również odcinka Vargasen ze słynną hopą Colina McRae. Corocznie przyznawana jest tutaj nagroda za długość skoku. Obecny rekord dzierży Eyvind Brynildsen, który dwa lata temu za kierownicą Forda Fiesta R5 skoczył tu na odległość 45 metrów. Pierwszą pętlę stworzą próby Torntorp, Hagfors i Vargasen, które popołudniu zostaną powtórzone. Dzień zakończą dwa superoesy: Ponowny przejazd toru w Karlstad oraz Torsby Sprint. Sobotnie odcinki mają długość 120,69 kilometra.

Niedziela będzie zdecydowanie krótsza, bowiem wtedy zobaczymy rywalizację wyłącznie na trzech odcinkach. Dzień rozpocznie podwójne przejechanie próby Likenas, a finiszem rajdu będzie Torsby, który będzie pełnił rolę Power Stage, więc będzie można na tym oesie zdobyć dodatkowo maksymalnie pięć punktów. Trzy niedzielne próby liczą 51,88 kilometra. Podczas całej imprezy rywalizacja odbędzie się na 19 odcinkach specjalnych o długości 314,51 kilometra. Natomiast dystans rajdu wraz z dojazdówkami wynosi aż 1400,79 kilometra.

Lista startowa Rajdu Szwecji liczy 66 załóg, w tym 13 w nowych autach WRC. Dla M-Sport-Ford pojadą Sebastien Ogier/Julien Ingrassia, Elfyn Evans/Daniel Barritt oraz Teemu Suninen/Mikko Markkula Hyundai reprezentowany będzie przez Andreasa Mikkelsena/Andersa Jaegera, Thierry’ego Neuville’a/Nicolasa Gilsoula oraz Haydena Paddona/Sebastiana Marshalla. Z kolei Toyota przywiozła ze sobą duety Jari-Matti Latvala/Miikka Anttila, Ott Tanak/Martin Jarveoja i Esapekka Lappi/Janne Ferm. Również Citroen wystartuje z trzema samochodami. Zasiądą w nich odpowiednio Kris Meeke/Paul Nagle, Craig Breen/Scott Martin i Mads Ostberg/Torstein Eriksen. Jedyną prywatną załogą będą Henning Solberg/Cato Menkerud, którzy pojadą Fordem. Yazeed Al-Rajhi/Michael Orr użyją Fiesty RS WRC w specyfikacji z 2016 roku. Tylko oni wystartują starszym „wurcem”.

W ubiegłym roku triumfował Latvala i z pewnością Fin wraz z Tanakiem będą rywalizować o zwycięstwo. Do tego grona powinni dojść też Ogier, Mikkelsen oraz Neuville, który przed rokiem miał wygraną na wyciągnięcie ręki, ale rozbił się na torze w Karlstad. W normalnej sytuacji, dobre tempo na śniegu mają też Meeke czy Ostberg, ale do tej pory Citroen C3 WRC słabo spisywał się na takiej nawierzchni.

W WRC-2 faworytami będą Pontus Tidemand/Jonas Andersson czy Ole Christian Veiby/Stig Rune Skjaermoen. W Szwecji swój sezon zainaugurują Łukasz Pieniążek/Przemysław Mazur, jadący Skodą Fabia R5 w barwach Oy Printsport. Tutaj też zadebiutują w barwach Hyundai Motorsport, Jari Huttunen/Antti Linnaketo. Finowie na testach rozbili swoje i20 R5, ale być może w rajdzie będzie lepiej.

Fot. ewrc-results.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *