Zapowiedź sezonu 2017: Czy ktoś powstrzyma Mavericka Vinalesa?

Autor: | 19 marca 2017

Już za tydzień pierwszy wyścig sezonu, którego faworytem jest fenomenalny Maverick Vinales. 22-latek stworzył idealne połączenie ze swoją Yamahą YZR-M1 i podczas zimowych testów prezentował genialną dyspozycję. Czy ktoś go powstrzyma przed wywalczeniem mistrzowskiego tytułu?

Maverick Vinales – nowy motocykl, nowy mistrz?

Vinales występy w klasie MotoGP rozpoczął w 2015 roku w barwach Suzuki. Został wówczas najlepszym debiutantem sezonu, lecz na pierwsze podium musiał poczekać do kolejnych Mistrzostw. Przyszło ono w GP Francji na torze Le Mans. Dwa tygodnie później Yamaha oficjalnie natomiast ogłosiła, że zawarła dwuletni kontrakt z Hiszpanem. Był to początek rozważań nad zdobyciem mistrzostwa przez Vinalesa.

Sezon jednak trwał, a mistrz świata Moto3 z roku 2013 potwierdzał swój talent i dobrą formę, notując kolejne miejsca w czołówce. Wtedy zawodnicy przenieśli się do Wielkiej Brytanii, gdzie na torze Silverstone Vinales nie dał żadnych szans swoim rywalom i odniósł bezapelacyjne zwycięstwo. Później jeszcze dwukrotnie finiszował na najniższym stopniu podium, a sezon zakończył na czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej.

Tradycyjnie już po GP Walencji rozpoczęły się dwudniowe testy. Wtedy to Vinales po raz pierwszy zasiadł na Yamasze. Od samego początku radził sobie wyśmienicie i pierwszy sprawdzian przed sezonem 2017 zakończył z najlepszym czasem, gorszym o zaledwie 2 dziesiąte niż rekord Jorge Lorenzo z kwalifikacji.

Grudzień i styczeń to praca inżynierów nad nowym motocyklem, który zostanie sprawdzony podczas 3 serii testów. Najpierw Malezja, potem Australia i na końcu Katar. Wszystko to już za zawodnikami. Klasą samą dla siebie był właśnie Vinales. Na każdym z tych torów najszybszy był Hiszpan, a w związku z tym urósł do najpoważniejszego kandydata do mistrzowskiego tytułu.

22-latek nie miał żadnych większych problemów z motocyklem, nie notował – w przeciwieństwie do Marqueza, Rossiego czy Lorenzo – żadnych wywrotek, a do tego dysponował bardzo dobrym tempem wyścigowym. Mimo to Vinales mówi o możliwości dalszego rozwoju.

– Czuję, że ciągle możemy mieć lepszą elektronikę i zyskać kilka dziesiątych, więc mamy margines do poprawy. Z pewnością nie jesteśmy na limicie motocykla, więc nadal możemy wycisnąć jeszcze więcej. Jeśli będziemy robić to samo w pierwszym Grand Prix, co robiliśmy w testach, to możemy walczyć o zwycięstwo.

Jeśli więc Yamaha nie popełni błędu z ubiegłego roku, gdy po udanych testach i pierwszych rundach sezonu przyszła stagnacja i na kolejne zwycięstwo trzeba było czekać od czerwca aż do listopada, to Maverick Vinales wydaje się najpoważniejszym kandydatem do zdobycia mistrzostwa świata. Najgroźniejszym rywalem Hiszpana prawdopodobnie będzie jego rodak, Marc Marquez.

Marc Marquez – chłopak na szóstkę?

Obrońca mistrzowskiego tytułu w lutym skończył 24 lata, a jego osiągnięcia w Motocyklowych Mistrzostwach Świata są niebywałe. To właśnie zawodnik Repsol Hondy może pobić wszelkie rekordy Valentino Rossiego. Jednak teraz wyrósł mu bardzo groźny rywal. Możliwe, że w ciągu najbliższych sezonów czeka nas wiele wspaniałych pojedynków pomiędzy tą dwójką Hiszpanów.

W testach, zwłaszcza w Australii, porównując tempo wyścigowe Vinalesa i Marqueza, to ten drugi miał nawet lepsze, lecz w Katarze było już zupełnie inaczej. Trzykrotny mistrz świata MotoGP miał spore problemy ze znalezieniem odpowiednich ustawień, a w dodatku trzykrotnie upadał. Czasu do pierwszego wyścigu wiele nie zostało, jednak trzeba pamiętać, że testy to jedno, treningi drugie, a wyścig trzecie. Punkty dostaje się w niedzielę po przejechaniu ponad stu kilometrów i walki ramię w ramię. Marquez to doskonały zawodnik z instynktem zwycięzcy i na pewno się nie podda. W zeszłym roku nie miał najlepszego motocykla, ale wnioski wyciągnięte z błędów popełnionych w 2015 roku pozwoliły mu jeździć mądrze i nie stawiać wszystkiego na jedną kartę. Jeśli powtórzy swoją taktykę w tym sezonie, to może obronić tytuł.

Valentino Rossi – dziesiąty tytuł dla „dziadka”?

Skreślać nie należy również Valentino Rossiego. 38-latek przeżywa drugą młodość i w trzech ostatnich sezonach zawsze zajmował drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Najbliżej był dwa lata temu, gdy tytuł stracił po nieodpowiedzialnym manewrze wyprzedzania Marqueza i starcie z ostatniego pola w kończącym Mistrzostwa wyścigu.

Motywacja Włocha jest więc w dalszym ciągu ogromna, Rossi nadal pragnie zdobyć swoje dziesiąte mistrzostwo. Testy jednak pokazały, że przed zawodnikiem Yamahy bardzo dużo pracy nad odpowiednimi ustawieniami motocykla. W przeciwieństwie do swojego zespołowego partnera jego tempo było nieregularne, a symulacje wyścigowe nieudane. Mimo wszystko trzeba pamiętać, że Rossi to najbardziej doświadczony motocyklista, ma ogromny talent i umiejętności, o których rywale i kibice przekonują się dopiero w wyścigu.

Rok temu Włoch podpisał dwuletni kontrakt, lecz czy w wieku 39 lat będzie jeszcze w stanie walczyć z młodymi wilkami, takimi jak Marquez czy Vinales? Wydaje się to mało prawdopodobne, aczkolwiek Rossi to ikona sportu i nie należy go skreślać.

Jorge Lorenzo – Hiszpan na włoskim motocyklu z tytułem?

Jak z kolei poradzi sobie Jorge Lorenzo? Hiszpan po 9 latach spędzonych w Yamasze postanowił zmienić barwy i przeniósł się do Ducati. Testy pokazały, że te dwa motocykle to jak ogień i woda – zupełne przeciwieństwa. Charakterystyczny, miękki styl jazdy Hiszpana kompletnie nie sprawdza się na agresywnym motocyklu. 29-latek próbował więc przed sezonem jak najbardziej dopasować się do charakterystyki Desmosedici GP17.

Marzeniem Ducati, jaki i Lorenzo jest oczywiście wywalczenie mistrzowskiego tytułu, lecz jak na razie wydaje się to mało prawdopodobne. Pojedyncze zwycięstwa jednak już bardziej. Rok temu w końcu po jednym odnieśli Andrea Iannone i Andrea Dovizioso, czemu więc utytułowany Hiszpan ma w tym sezonie nie znaleźć się na najwyższym stopniu podium? Pierwsza okazja już w Katarze, gdzie Ducati doskonale wykorzystuje swoją ogromną moc, a dzięki temu prędkości maksymalne są bardzo wysokie.

A może czarny koń?

Poprzedni sezon MotoGP pokazał, że nic nie jest pewne i wszystko może się zdarzyć. W 18 wyścigach było aż 9 różnych triumfatorów, a taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy wcześniej. Tak więc koniecznie trzeba wziąć pod uwagę pozostałych zawodników w stawce, którzy mogą okazać się tzw. czarnym koniem.

Do nich można zaliczyć takich zawodników jak: niespełnionego w klasie królewskiej Daniego Pedrosę dwukrotnego zwycięzcę wyścigu w klasie MotoGP Cala Crutchlowa, Andreę Dovizioso czy Andreę Iannone. Po testach na uwagę zasługuje również debiutant, Jonas Folger. Z pewnością całą piątkę stać na pojedyncze zwycięstwa, ale czy na tytuł? Śmiem wątpić, choć patrząc na ubiegły sezon, nigdy nie wolno mówić nigdy.

Bacznie więc w ciągu 18 rund sezonu 2017 należy obserwować „wielką czwórkę” oraz piątkę kandydatów. Pamiętać też należy o mniej utytułowanych zawodnikach, którzy mogą zabłysnąć w poszczególnych rundach i sprawić niespodziankę. Zapowiada więc to nam doskonałą, pełną emocji 69. edycję Motocyklowych Mistrzostw Świata. Relacje z treningów, kwalifikacji i wyścigów znajdziecie oczywiście na naszej stronie motorsport24.pl. Również szukajcie na niej ciekawych newsów ze świata MotoGP. Wszystko zaczyna się już za tydzień w Katarze, emocje gwarantowane!