Fot. Mercedes-AMG F1


GP Portugalii: 97. wygrana Hamiltona, udany występ Alonso

Autor: | 2 maja 2021

Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał 97. wyścig Formuły 1 w karierze. Dla Brytyjczyka to drugie zwycięstwo na torze Portimao w Portugalii, bowiem i w ubiegłym sezonie triumfował w tym miejscu. Także to druga wygrana w sezonie legendy F1. Na podium oprócz niego stanęli również Max Verstappen (Red Bull) oraz Valtteri Bottas (Mercedes). Na prowadzeniu w cyklu umocnił się Hamilton, który ma osiem punktów przewagi nad Verstappenem. 

Pogoda, jak przez cały weekend była dobra. Świeciło słońce, termometry wskazywały 18 stopni Celsjusza, a tor nagrzewał się do ponad 30 stopni. Nie powodowało to jednak nadmiernego zużycia opon, więc wszyscy zdecydowali się na strategię z jednym pit stopem.

Wygrał Hamilton, który początkowo miał problemy. Wystartował optymalnie i utrzymał się za Bottasem, ale szybko mieliśmy samochód bezpieczeństwa po tym, jak Kimi Raikkonen uderzył w Antonio Giovinazziego (obaj Alfa Romeo Racing Orlen). Zagapił się sprawdzając, co robi Verstappen i stracił kontakt z Bottasem. Max ten błąd wykorzystał i w pierwszym zakręcie pokonał Brytyjczyka. Potem jednak cierpliwie Lewis pracował. Wyprzedził Verstappena, a potem Maxa. Wypracował sobie spokojną przewagę i pewnie wygrał.

Verstappen nie mógł zrobić więcej. W ten weekend Mercedes był mocniejszy i tylko szczęście mogło dać Holendrowi wygraną. Pod koniec Max zjechał do boksu, by założyć miękkie opony i powalczyć o najlepszy czas pojedynczego okrążenia. To nawet się udało, ale wyjechał na tym kółku poza tor i czas został mu skreślony. Bottas startował z Pole Position, ale jak zawsze jechał bez błysku. Wyjechał z boksu przed Verstappenem, ale mocno się ślizgał i Holender go łatwo wyprzedził. Fin jechał blisko, ale chwilowo zwolnił i stracił kilka sekund, bowiem zadziałał jeden z czujników jednostki napędowej. Finalnie był trzeci i osiągnął najlepszy czas kółka, bowiem miał taką samą strategię, co Max, lecz on pojechał czysto.

Sergio Perez (Red Bull) był czwarty. Nie jechał nic wielkiego, nie dało się go wykorzystać strategicznie, by spróbować ograć Hamiltona. Po prostu niezłe popołudnie Meksykanina. Najlepszy z reszty po raz kolejny był Lando Norris (McLaren). Jechał bardzo dobrze, ale nie mógł osiągnąć nic więcej. Za nim mieliśmy Charlesa Leclerca (Ferrari), który miał bardzo dobrą taktykę, bowiem dzięki dobrej jeździe we wczorajszym Q2, dziś startował na pośrednich gumach, a potem założył twarde ogumienie. To pomogło mu awansować w klasyfikacji. Dalej mamy duet Alpine. Esteban Ocon miał trochę walki na torze z Ferrari, ale ogólnie miał dość spokojny dzień. Za to sporo odrobił w porównaniu z wczoraj Fernando Alonso. Pokazał agresywność i tempo swojego auta, wiec może być zadowolony z dnia.

Również sporo odpracował Daniel Ricciardo (McLaren). Australijczyk po odpadnięciu w Q1 miał sporo pracy, ale sprawdził się w tym. Zminimalizował straty i zdobył dwa punkty. Pierre Gasly (Alpha Tauri) miał trudne popołudnie, bowiem jego samochód nie pozwalał na walkę o dobre lokaty. Francuz byłby poza pierwszą dziesiątką, ale kiepska taktyka Ferrari z jechaniem na pośrednich gumach drugiej części wyścigu sprawiła, że Carlos Sainz sporo stracił pod koniec, jako że miał najdłuższy stint na tej mieszance. Giovinazzi mimo starcia z Kimim był dwunasty, wyciągając z tej rywalizacji wszystko, co tylko się dało. Trzynasta i czternasta lokata to Sebastian Vettel oraz Lance Stroll (obaj Aston Martin). Zielone bolidy są w słabej dyspozycji, jeśli chodzi o tempo wyścigowe. Vettel miał dobre kwalifikacje, ale później już było gorzej. Na pośrednim ogumieniu był wolniejszy od Alpine, Alphy Tauri, McLarena i Ferrari, więc nie mógł marzyć o punktach.

Stroll z kolei zaliczył aż 39 okrążeń na miękkim ogumieniu i nieco odrobił. W końcówce Lance znalazł się przed Sebastianem, ale nie był w stanie poprawić pozycji, więc zamienili się miejscami z powrotem. Yuki Tsunoda (Alpha Tauri) nie miał łatwo, bo również jego bolidów nie spisywał się dobrze. Japończyk po prostu dojechał do mety i zdobył doświadczenie. George Russell (Williams) był jedenasty wczoraj, ale kolejny raz jego auto nie miało tempa wyścigowego. Tracił dużo czasu i spadł na typowe dla siebie miejsce. Był lepszy tylko od Nicolasa Latifiego i duetu Haasa. Mick Schumacher pojechał dobry wyścig, ale oczywiście nie będzie się chwalił tym rezultatem. Na więcej jednak bolid Haasa nie pozwala, ale ważne, że znów był mocniejszy i to znacznie od zespołowego partnera, Nikity Mazepina. Latifi (Williams) zaliczył bezbarwny wyścig, a gdy w końcówce Schumacher go naciskał, to popełnił błąd na hamowaniu i dał się wyprzedzić. Stawkę zamknął Mazepin, który przez cały weekend był zdecydowanie najwolniejszym kierowcą. Raikkonen na pierwszym kółku zmieniał ustawienia na kierownicy, zagapił się i wjechał w Giovinazziego, jednak sam się ukarał, bowiem nie mógł jechać dalej i znalazł się na żwirze.

Kolejną rundą mistrzostw będzie Grand Prix Hiszpanii, które odbędzie się w najbliższy weekend.

Fot. FIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *