Keke Rosberg dumny ze swojego syna: Podziwiam jego siłę psychiczną

Autor: | 28 listopada 2016

Keke Rosberg jest bardzo dumny ze swojego syna. Ojciec cieszy się z faktu, że Nico Rosberg wreszcie sięgnął po upragnione mistrzostwo. Sam jednak ujawnił, że trzymał się z dala od centrum wydarzeń w Abu Zabi, aby uniknąć dodatkowego szumu.

Mistrz świata z 1982 roku przyznał, że oglądał wyścig częściowo w hotelu i w domu przyjaciela w Dubaju, a na tor Yas Marina przybył dopiero po zakończeniu decydujących zawodów. Były kierowca F1 zdradził, że wykazuje małe zainteresowanie obecnością na padoku ze względu na intensywność weekendu i próśb o wywiady.

– Nadszedł czas, aby wykonać krok do tyłu. Nie było innego wyboru, bo gdybym miał przez trzy dni nic tu nie robić, to nie miałbym ani chwili spokoju. Także omówiłem to z Nico i powiedziałem mu: „Słuchaj, nie mogę przyjechać, to nie zagra”. To powód, dla którego mnie nie było. Nie sądzę, aby wiedział, gdzie dokładnie jestem, ale wiedział o tym, że byłem w Dubaju – powiedział Keke Rosberg.

Według samego zainteresowanego jego sukcesy nie powinny być porównywane do osiągnięć jego syna. Rosberg senior także odniósł się do swoich odczuć związanych z ostatnimi okrążeniami wyścigu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

– Wziąłem duży łyk piwa i pomyślałem: „Och, zaraz zrobi się gorąco”. To zadziwiające, podziwiam jego siłę psychiczną i zaangażowanie. Trzeba pamiętać, że zaangażowanie kogoś takiego jak Nico wynosi 110% i nie ma to nic wspólnego z tym, jak my byliśmy kierowcami F1. Moje zwycięstwa się nie liczą. Były tak dawno temu, równie dobrze mógłbym być dentystą. To wszystko o Nico i jego wydajności na teraz – dodał.

Mistrz świata z 1982 roku został zapytany również o Hamiltona, który mimo dziesięciu zwycięstw w sezonie nie został czempionem po raz czwarty, podczas gdy on sam zapewnił sobie jedyny tytuł z zaledwie jedną wiktorią. Keke Rosberg zwraca uwagę na inne okoliczności, ponieważ wtedy ścigał się na wolnossącym silniku Coswortha przeciwko jednostkom turbodoładowanym.

– Różnica u Lewisa jest taka, że do następnego najlepszego samochodu ma plus 50 koni mechanicznych, ja miałem deficyt 250 w tym czasie. Tak naprawdę nie można porównać jaj – jaja wyglądały tak samo, ale były one bardzo różne w tych dniach. Nie jest łatwiej czy trudniej, to jest po prostu zupełnie inna gra – podsumował.