Fot. Techeetah


ePrix Marrakeszu: Wygrana da Costy, niesamowita pogoń Evansa

Autor: | 29 lutego 2020

Antonio Felix da Costa zaliczył pierwszą wygraną dla teamu Techeetah. Portugalczyk, który triumfował w ePrix Marrakeszu zaliczył dopiero trzecie zwycięstwo w Formule E. Podium uzupełnili Maximilian z Gunther z BMW oraz Jean-Eric Vergne, czyli partner da Costy z Techeetah. Liderem cyklu został da Costa z 67 punktami. 56 ma Evans, a 46 Sims. Wśród ekip lideruje Techeetah z 98 oczkami na koncie. O sześć mniej ma BMW, a prowizoryczne podium zamyka Jaguar, którego zawodnicy zgromadzili 66 punktów.

Popołudniu pogoda w Marrakeszu była nieco lepsza. Termometry wskazywały 22 stopni Celsjusza i wyszło słońce. Dlatego asfalt był bardziej nagrzany i było więcej przyczepności.

Na pierwszym miejscu utrzymał się da Costa, a dalej plasowali się Gunther, de Vries, Lotterer, Mortara, Rowland, Buemi, Calado, Vergne i D’Ambrosio. Mitch Evans na starcie odrobił dwie pozycje i był 22., przed Neelem Janim i Ma Qing Hua. Gunther znajdował się bardzo blisko da Costy, bowiem tracił ledwie pół sekundy. Trzeci de Vries miał stratę wynoszącą ponad dwie sekundy, więc nieco odstawał od czołowej dwójki. Po kilku minutach Vergne wyprzedził Calado i wskoczył na ósme miejsce. Lotterer opuścił tor w piątym zakręcie i było to rozpatrywane przez sędziów. Natomiast Nyck użył zwiększonej mocy, zanim było to dozwolone. Obaj byli zagrożeni otrzymaniem kar.

de Vries otrzymał karę przejazdu przez boksy i spadł na 23. miejsce, a Lottererowi tylko pogrożono palcem. Okazało się też, że Ma Qing Hua prawdopodobnie zaliczył falstart. Sędziowie zdecydowali, że on też będzie musiał przejechać przez aleję serwisową. Vergne wyprzedził Rowlanda i z najlepszym czasem wyścigu był szósty w klasyfikacji. Z kolei Evans zanotował awans na 18. pozycję. Turvey i Muller zostali oskarżeni o wykroczenia techniczne, więc także im groziły sankcje. Tak też się stało. Obaj musieli zaliczyć karę drive through.

Vergne za pomocą systemu Attack Mode pokonał Buemiego oraz Mortarę. Francuz wciąż frunął po torze i mógł śmiało myśleć o miejscu na podium. Minęły dwie minuty i wskoczył na trzecią lokatę przed Lotterera. Za chwilę spadł za doświadczonego Niemca, który korzystał z systemu ataku. Pod koniec pierwszej dziesiątki D’Ambrosio i Calado walczyli o pozycję, na czym skorzystał di Grassi, który wyprzedził obu kierowców i wskoczył na 9. pozycję. Z kolei Gunther wreszcie mógł zaatakować da Costę i został liderem wyścigu.

Portugalczyk jednak po zastosowaniu Attack Mode wrócił na pierwszą lokatę. 16 minut przed metą Vergne wreszcie przeprowadził skuteczny atak na Lotterera i wrócił na trzecie miejsce. Z kolei Wehrlein spadł na 23. pozycję z uwagi na przebicie opony. Szesnasty Massy wyjechał poza tor w piątym zakręcie i było to rozważane przez sędziów. Z kolei Evans na etym etapie był już dwunasty. Lotterer postanowił użyć modu ataku i musiał zjechać na odpowiednią linię, przez co wyprzedził go Mortara, który także używał tego systemu.

Da Costa prowadził z sekundową przewagą nad Guntherem, do którego zbliżał się Vergne. Andre pokonał Edoardo, kiedy Szwajcarowi skończyła się aktywacja Attack Mode. Z kolei na osiem minut przed końcem Vergne pokonał Gunthera i rozpoczął pościg za da Costą. Evans przesunął się na tym etapie już na 8. miejsce. W międzyczasie Buemi zaatakował Mortarę i znalazł się na piątej lokacie.

Jean-Eric chciał ścigać swojego zespołowego partnera, ale Portugalczyk był dziś zbyt szybki. Francuz tracił około trzech sekund i musiał bronić się przed Guntherem. Lotterer w końcu miał kłopoty z tempem i spadł aż na ósme miejsce. Kolejno wyprzedzili go Buemi, Mortara, Evans i di Grassi. Vergne stracił drugą lokatę na ostatnich metrach, bowiem zabrakło mu energii w jednostce i musiał nieco odpuścić, by znaleźć się na mecie. Dlatego wyprzedził go Gunther. Z kolei Sims na ostatnim okrążeniu po awarii musiał się wycofać.

Finalnie wygrał da Costa przed Guntherem, Vergnem, Buemim, Mortarą, Evansem, di Grassim, Lottererem, Rowlandem i Birdem. Mitch awansował w ten sposób z 24. lokaty na szóstą, a więc zaliczył skok o 16 miejsc. Nieprawdopodobna jazda kierowcy Jaguara, któremu wszystko zepsuł własny team, popełniając błąd w kwalifikacjach.

Kolejną rundą cyklu będzie ePrix Rzymu, które odbędzie się 4. kwietnia.

Fot. ABB Formula E

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *