Fot. Red Bull Content Pool


Rajd Turcji: Ogrom sensacji w finale, nowy lider mistrzostw

Autor: | 20 września 2020

Elfyn Evans/Scott Martin niespodziewanie wygrali 13. Rajd Turcji. Dla walijskiego kierowcy jest to trzecie zwycięstwo w karierze. Obok nich na podium stanęli Thierry Neuville/Nicolas Gilsoul oraz Sebastien Loeb/Daniel Elena. Dodatkowe punkty na Power Stage uzyskali Neuville, Tanak, Rovanpera, Evans i Loeb.

Pogoda przez cały weekend się nie zmieniała. Temperatura oscylowała wokół 30 stopni, więc w autach zawodnicy mieli saunę. Do tego warunki były niesamowicie trudne, bowiem na trasie leżało sporo kamieni, więc wszystkie załogi królewskiej trasy przebijały opony. Do tego zdarzyły się awarie mechaniczne, dlatego wyniki są sensacyjne.

Sebastien Ogier/Julien Ingrassia zmierzali po dobry wyniki, nawet czasowo po wygraną. Ale złapał dwa kapcie, a dziś na przedostatnim odcinku w jego Toyocie pojawiła się awaria silnika, więc musieli się wycofać i stracili prowadzenie w cyklu na dwie imprezy przed końcem sezonu. Mety nie osiągnęli też Teemu Suninen/Jarmo Lehtinen, którzy dziś rano uszkodzili zawieszenie. To duże rozczarowanie, bowiem zmierzali po dobre szóste miejsce. Rano również Pierre-Louis Loubet/Vincent Landais wycofali się z powodu mechanicznej awarii.

Evans triumfował, chociaż rozpoczął dzisiejszą rywalizację na czwartej lokacie. Każdy miał problemy, ale Elfyn jechał dość ostrożnie i mimo, że nie miał tempa na wygraną, to był na tyle blisko, że skrzętnie wykorzystał kłopoty rywali. W ten sposób został liderem mistrzostw świata i prawdopodobnie stoczy bitwę o tytuł ze swoim zespołowym kolegą, a więc Ogierem oraz Ottem Tanakiem/Martinem Jarveoją. Drugi był Neuville, który był bardzo szybki przez cały weekend. Przed ostatnim etapem miał pół minuty przewagi nad Sebem, ale on również złapał kapcia i stracił wygraną, lecz powrócił do gry o podium cyklu, bowiem Evans jest dość daleko, jeśli spojrzymy na to, że w tym sezonie można zdobyć już tylko 60 punktów. Wiadomo jednak, że Neuville się nie podda i będzie walczył o upragniony tytuł.

Ostatnie miejsce na podium zajął Loeb, który podobnie jak Evans nie miał dobrego tempa. Piątek otworzył prowadzeniem, ale w sobotę już trochę tracił, lecz był blisko, bo jechał taktycznie i miał mniej problemów niż rywale. Czwarci byli Kalle Rovanpera/Jonne Halttunen. Oni też borykali się z przebijanymi oponami, ale byli bardzo szybcy i kończą rajd w czołówce. Na piątej pozycji mieliśmy Gusa Greensmitha/Elliotta Edmondsona, dla których to najlepszy wynik w karierze. Rytm mieli na koniec pierwszej dziesiątki, ale byli skoncentrowani i unikali błędów, a to jest bardzo cenne w tak niesamowicie ciężkim rajdzie, w którym po prostu należy przetrwać do mety. Szóści byli Esapekka Lappi/Janne Ferm. Oni mieli trochę kłopotów z ustawieniami, przez co nie czuli się zbyt pewnie. Jednak osiągają metę, więc mogą być usatysfakcjonowani. Choć i z tym były problemy, bowiem uszkodzili amortyzator i ostatni odcinek jechali tempem spacerowym, ale udało się ukończyć rywalizację. Dziesiątkę zamknęły cztery duety w autach R5: Kajetan Kajetanowicz/Maciej Szczepaniak, Pontus Tidemand/Patrik Barth, Adrien Fourmaux/Renaud Jamoud oraz Marco Bulacia Wilkinson/Marcelo Der Ohanessian.

Ott Tanak/Martin Jarveoja wczoraj mieli awarię układu kierowniczego, więc stracili szansę na dobre miejsce. Dziś ich celem były punkty na Power Stage, więc celowo spóźnili się na kontrolę czasową oraz bardzo wolno jechali na OS11, by nie otwierać trasy, a jechać pod koniec stawki. To była ostatnia załoga królewskiej kategorii, która ukończyła rajd, więc mamy na mecie tylko siedem aut WRC. Nie ma się co dziwić, bowiem trasa była niezwykle trudne, a dzisiejsza próba Cetibeli zabrała Ogiera i Suninena, do tego oprócz Evansa i Greensmitha wszyscy tam przebijali opony, co podkreśla, jak bardzo był to zdradziecki odcinek.

Liderem cyklu został Evans z 97 punktami na koncie. Drugi Ogier zgromadził 79 oczek, Tanak ma ich 70, Rovanpera również 70, a Neuville 65. Wśród ekip na prowadzenie wysunął się Hyundai, mający 172 punkty. Toyota ma 167 oczek, a M-Sport-Ford 101.

W WRC-2 wygrał Tidemand przed Fourmauxem oraz Eyvindem Brynildsenem/Ilką Minor. Natomiast w WRC-3 mamy wygraną Kajetanowicza, który pokonał Bulacię Wilkinsona oraz reprezentantów gospodarzy – Yagiza Avciego/Onura Vatansevera. Kajetan i Maciek triumfowali po raz drugi w tej kategorii i drugi raz w Turcji. W zeszłym roku ta klasa nazywała się WRC-2 i także zwyciężyli w tym ekstremalnym rajdzie. Pokazali bardzo dobre tempo, a oprócz tego unikali wszelkich problemów, więc zasłużenie wygrywają.

Kolejną rundą będzie kolejna ciężka i szutrowa impreza – Rajd Sardynii. Odbędzie się on w dniach 8-11 października.

Fot. ewrc-results.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *