Czy Lefebvre będzie kolejnym francuskim dominatorem w WRC?

Autor: | 25 stycznia 2016

Stéphane Lefebvre prezentuje się coraz solidniej w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Młody Francuz jest często nazywany przyszłym następcą Sébastienów – Ogier i Loeba.

W ostatnich latach przyjęło się, że aby wygrywać mistrzowskie tytuły WRC należy być Francuzem i mieć na imię Sébastien. Lefebvre spełnia pierwszy z tych warunków, ale co najważniejsze mimo młodego wieku 23-latek pokazuje bardzo duże umiejętności. W tym względzie bardzo ważne jest też duże wsparcie Red Bulla i Citroëna, które umożliwia mu regularnie startować na najwyższym światowym poziomie. W ten sposób może weryfikować swoje zdolności na tle najlepszych kierowców na świecie.

Od 2004 roku trwa francuska hegemonia w najwyższej rajdowej klasie. Lata 2004-2012 to dziewięć z rzędu mistrzowskich tytułów Loeba, a ostatnie trzy sezony stały pod znakiem dominacji Ogiera i nic nie wskazuje na to, żeby w tym sezonie miało się to zmienić.

„Trójkolorowi” wprowadzili zupełnie nowy styl do światowych rajdów. Jasne było, że są szybcy na asfalcie, bo na tej nawierzchni rywalizują w krajowych mistrzostwach, ale okazało się, że potrafią także jeździć perfekcyjnie na szutrach. Jest to inna szkoła niż skandynawska. Francuzi starają się przez jak najkrótszy czas jechać bokiem w zakręcie, aby już w nim przyspieszać i wychodzić z niego z dużą prędkością. Ten styl daje świetne efekty, dzięki niemu Francja od 12 lat rządzi w WRC.

Stéphane wzorowo prowadzi swoją karierę krok po kroku. Zaczynał od pucharów Twingo i Peugeota, gdzie startował autami przednionapędowymi. W 2013 roku w tej klasie zajął piąte miejsce w Rajdowych Mistrzostwach Europy. Sezon 2014 był przełomowym dla Francuza. Został mistrzem świata i Europy wśród juniorów.

Zaowocowało to awansem do klasy WRC 2 w ubiegłym roku. Jeździł Citroënem DS 3 R5 oraz RRC w barwach PH Sport i już w debiucie w Monte Carlo zdominował rywalizację w tej kategorii, pokonując Craiga Breena o przeszło dwie minuty. Oprócz tego zanotował dobre wyniki w rundzie WRC w Portugalii i w Belgii w ramach ERC. W Finlandii jechał bardzo dobrze, ale został zdyskwalifikowany z powodu posiadania w swoim aucie systemu wtrysku paliwa bez homologacji FIA.

Następnie nadeszły wyczekiwane starty w klasie WRC, gdzie Lefebvre radzi sobie coraz lepiej. Jego najlepszym wynikiem w ubiegłym roku była ósma lokata w Rajdzie Walii. Tegoroczny sezon zaczął się dla niego dużo lepiej. W otwierającym rywalizację Rajdzie Monte Carlo był piąty, jadąc z odcinka na odcinek szybciej i co ważne – bezbłędnie. Jeśli 23-latek będzie robił tak duże postępy w krótkim czasie, to może mieć duże szanse na obecność w fabrycznym zespole Citroëna w 2017 roku, kiedy to ekipa z Wersalu powróci do mistrzostw z autem C3 WRC przystosowanym do nowych regulacji technicznych.

– Myślę, że Stéphane wie co robić. Jest w stanie zarządzać tempem bez podejmowania nadmiernego ryzyka, ale potrafi też cisnąć, kiedy tego potrzebuje. Myślę, że jest mądrym facetem. Uważam, że już udowodnił, że jest bardzo szybki na szutrze – powiedział o młodszym rodaku Sébastien Loeb.

Lefebvre udowadnia, że jest godny zaufania, jakim darzą go sponsorzy i Citroën. Nie można stwierdzić już teraz, czy będzie w stanie kontynuować dzieło jego znakomitych kolegów, ale na pewno ma ku temu odpowiednie predyspozycje. Jeśli w dalszym ciągu będzie w taki umiejętny sposób zarządzał swoją karierą, to przed nim jest świetlana przyszłość.