Rajd Monte Carlo: Hayden Paddon z powodu tragicznego wypadku wycofał się z rywalizacji

Autor: | 20 stycznia 2017

Hayden Paddon na 19,9 kilometrze trasy pierwszego odcinka specjalnego Rajdu Monte Carlo stracił panowanie nad samochodem i rolował. Jak wszyscy wiemy nie to jest najgorsze, a fakt, że przy okazji Nowozelandczyk „zabrał” kibica, który stał w najgorszym z możliwych miejsc – na zewnętrznej stronie, na wyjściu z oblodzonego zakrętu. Później okazało się, że fan nie przeżył tego wypadku.

Sprawa jest dość oczywista. Hayden popełnił błąd, ale to jest część tego sportu, zwłaszcza podczas najtrudniejszego rajdu w kalendarzu mistrzostw świata. Kierowca Hyundaia nie ponosi żadnej odpowiedzialności za śmierć niesfornego widza. Wiemy już, że był on kilkukrotnie upominany, że nie jest to bezpieczne miejsce i lepiej będzie, jeśli wejdzie do góry na skałę. Skutki są dobrze znane i wiadomo, że gdyby prośby służb porządkowych były wysłuchane, to ten rajd wyglądałby zupełnie inaczej.

Niestety, tak się jednak nie stało. Podczas pierwszego odcinka specjalnego, na którym mogliśmy oglądać samochody nowej ery WRC wydarzył się straszny wypadek. Można przeczytać wiele opinii, że to droga w stronę Grupy B, gdzie auta były nieprawdopodobnie szybkie i to doprowadzało do wielu tragedii. Ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kolizja samochodu z kibicem nastąpiła nie dlatego, że nowe auto jest za szybkie. Dokładnie to samo przydarzyłoby się ze starym samochodem WRC czy pojazdem niższej kategorii.

To są rajdy. Jedyną rzeczą za jaką odpowiedzialność bierze kierowca jest wynik. Jego zadaniem jest przejechanie jak najlepszej imprezy, dobrym tempem i w efekcie pojawienie się na najwyższym stopniu podium. Zawodnik nie może odpowiadać za to, że fan podejmuje ryzykowną decyzję. Każda osoba wchodzi na odcinek specjalny na swoją odpowiedzialność. Jeśli dla kogoś nie jest priorytetem bezpieczeństwo, a zrobienie dobrego zdjęcia, to takie sytuacje kończą się tragicznie.

Oczywiście, składamy wyrazy współczucia dla rodziny oraz znajomych ofiary tego wypadku. Celem nie jest ocena czy atak na tę osobę, a przestroga dla innych fanów. Na rajdach myśleć musi nie tylko zawodnik, ale też widz. Jeśli ustawi się w złym miejscu, to musi liczyć się z ryzykiem.

Ważne jest też to, jak teraz czuje się załoga Hayden Paddon/John Kennard. Oni doskonale zdają sobie sprawę, że tragizm tej sytuacji nie jest ich winą. Z drugiej strony traumatycznym przeżyciem jest wypadek, którego skutkiem jest śmierć. Od czwartkowego wieczora fani nowozelandzkiej załogi przesyłają zawodnikom słowa wsparcia i to jest niezwykle istotne.

Hayden chcąc uszanować zmarłą osobę oraz jej krewnych postanowił nie wracać do rywalizacji w Rajdzie Monte Carlo. As Hyundaia musi się teraz zresetować i jak najlepiej przygotować do drugiej rundy cyklu – Rajdu Szwecji. Paddon po tych niefortunnych wydarzeniach postanowił wydać oświadczenie, którego treść prezentujemy poniżej:

„Witam wszystkich.

Po zastanowieniu, zdecydowałem się wydać małe oświadczenie, w związku z wczorajszymi wydarzeniami.

Po pierwsze, nasze myśli są teraz z rodziną i znajomymi kibica, który brał udział w tym wypadku. Bez względu na okoliczności, to nigdy nie jest sytuacja, którą chcesz zobaczyć.

Po drugie, John i ja jesteśmy wdzięczni za wiadomości ze wsparciem, które do nas spływają. Oczywiście, moje myśli są z rodziną i na tym się koncentruję w tym momencie. Brak możliwości powrotu do domu, do Nowej Zelandii sprawia, że robi się to trochę cięższe, ale ważne, że cały czas jesteśmy silni.

Chcę wykorzystać tę szansę i poprosić ludzi, aby nie spekulowali. Niezależnie do tego jak i dlaczego doszło do tego wypadku. Wskazywanie palcem niczego nie zmieni. Najważniejsze jest, żeby wyciągnąć z tego lekcję. Jestem gotowy do pracy z FIA oraz organizatorami rajdu, by sprawić, że to nigdy więcej się nie zdarzy.

Chcę wykorzystać tę opcję i poprosić kibiców, aby liczyli się z tym, gdzie stoją i słuchali uwag służb. Wszyscy chcemy cieszyć się dobrym spektaklem, a potem powrócić do domu. Chcę też poprosić fanów o inną rzecz. Jeśli widzicie, że ktoś stoi w niebezpiecznym miejscu, wnioskujcie by zmienił swoją pozycję w najlepszym interesie dla wszystkich. Możemy razem pracować nad tym, żeby to się już nigdy więcej nie wydarzyło.

Ostatnia sprawa, chcę prosić media o szacunek w tym czasie, zwłaszcza dla rodziny i znajomych kibica. Nie będę wydawał innych oświadczeń ani komentował sytuacji z tego odcinka. Podjęliśmy decyzję, by nie kontynuować jazdy w ten weekend ze względu na szacunek, ale wrócimy w Szwecji, gdzie będziemy chcieli oddać hołd.

Dziękuję jeszcze raz wszystkim za wsparcie oraz za wsparcie zespołu – to znaczy bardzo dużo.

Do zobaczenia na Rajdzie Szwecji,

Hayden”